Świadek, którego nie ma (Mt 26, 14-27, 66)

Powiedz o tym wpisie znajomym:

Jak dobrze, że mamy internet! I nie chodzi mi o to, że możesz wejść na mój blog i przeczytać ten wpis. Możesz praktycznie na żywo sprawdzić, co się dzieje w dowolnym miejscu na świecie. Przeczytać o życiu codziennym w państwie środkowoafrykańskim, oglądnąć dzisiejsze wydanie brazylijskiego odpowiednika „Wiadomości”, zobaczyć przez kamerkę internetową, co teraz dzieje się na jakiejś uliczce w Tajlandii, sprawdzić najnowsze dane dotyczące epidemii koronawirusa, zrobić wideokonferencję ze znajomymi z całego świata i dowiedzieć się, co u nich… Przez to przyzwyczajenie do łatwego dostępu do informacji łatwo jest bezrefleksyjnie przejść nad jednym szczegółem w dzisiejszej Ewangelii.


Jeden z dwunastu imieniem Judasz Iskariota, udał się do arcykapłanów i powiedział: Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam. A oni wyznaczyli mu trzydzieści srebrników. Odtąd szukał sposobności, żeby Go wydać. W pierwszy dzień Przaśników przystąpili do Jezusa uczniowie i zapytali Go: Gdzie chcesz, żebyśmy Ci przygotowali Paschę do spożycia?  On odrzekł: Idźcie do miasta, do znanego nam człowieka i powiedzcie mu: Nauczyciel mówi: Czas mój jest bliski; u ciebie chcę urządzić Paschę z moimi uczniami. Uczniowie uczynili tak, jak im polecił Jezus, i przygotowali Paschę. Z nastaniem wieczoru zajął miejsce u stołu razem z dwunastu uczniami. A gdy jedli, rzekł: Zaprawdę powiadam wam: jeden z was Mnie zdradzi. Zasmuceni tym bardzo, zaczęli pytać jeden przez drugiego: Chyba nie ja, Panie? On zaś odpowiedział: Ten, który ze Mną rękę zanurza w misie, on Mnie zdradzi. Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi, jak o Nim jest napisane; lecz biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził. Wtedy Judasz, który Go miał zdradzić, powiedział: Czy nie ja, Rabbi? Odpowiedział mu: Tak, to ty jesteś. A gdy oni jedli, Jezus wziął chleb i odmówiwszy błogosławieństwo, połamał go i dał uczniom, mówiąc: Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje. Następnie wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie dał im, mówiąc: Pijcie z niego wszyscy; bo to jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów. Lecz powiadam wam: Odtąd nie będę już pił z tego owocu winnego krzewu aż do owego dnia, kiedy pić go będę z wami nowy, w królestwie Ojca mojego. Po odśpiewaniu hymnu wyszli na Górę Oliwną. Wówczas Jezus rzekł do nich: Wy wszyscy zwątpicie we Mnie tej nocy. Bo jest napisane: Uderzę pasterza, a rozproszą się owce stada. Lecz gdy powstanę, uprzedzę was do Galilei. Piotr Mu odpowiedział: Choćby wszyscy zwątpili w Ciebie, ja nigdy nie zwątpię. Jezus mu rzekł: Zaprawdę powiadam ci: Jeszcze tej nocy, zanim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz. Na to Piotr: Choćby mi przyszło umrzeć z Tobą, nie zaprę się Ciebie. Podobnie zapewniali wszyscy uczniowie. Wtedy przyszedł Jezus z nimi do ogrodu, zwanego Getsemani, i rzekł do uczniów: Usiądźcie tu, Ja tymczasem odejdę tam i będę się modlił. Wziąwszy z sobą Piotra i dwóch synów Zebedeusza, począł się smucić i odczuwać trwogę. Wtedy rzekł do nich: Smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie ze Mną. I odszedłszy nieco dalej, upadł na twarz i modlił się tymi słowami: Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich. Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty. Potem przyszedł do uczniów i zastał ich śpiących. Rzekł więc do Piotra: Tak, jednej godziny nie mogliście czuwać ze Mną? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe. Powtórnie odszedł i tak się modlił: Ojcze mój, jeśli nie może ominąć Mnie ten kielich i muszą go wypić, niech się stanie wola Twoja. Potem przyszedł i znów zastał ich śpiących, bo oczy ich były senne. Zostawiwszy ich, odszedł znowu i modlił się po raz trzeci, powtarzając te same słowa. Potem wrócił do uczniów i rzekł do nich: Śpicie jeszcze i odpoczywacie? A oto nadeszła godzina i Syn Człowieczy będzie wydany w ręce grzeszników Wstańcie, chodźmy; oto się zbliża mój zdrajca. Gdy On jeszcze mówił, przyszedł Judasz, jeden z Dwunastu, a z nim wielka zgraja z mieczami i kijami od arcykapłanów i starszych ludu. Zdrajca zaś dał im taki znak: Ten, którego pocałuję, to On; Jego podchwyćcie. Zaraz też przystąpił do Jezusa, mówiąc: Witaj, Rabbi. I pocałował Go. A Jezus rzekł do niego: Przyjacielu, po coś przyszedł? Wtedy rzucili się na Jezusa i pochwycili Go. A oto jeden z tych, którzy byli z Jezusem, wyciągnął rękę, dobył miecza i ugodziwszy sługę najwyższego kapłana, odciął mu ucho. Wtedy Jezus rzekł do niego: Schowaj miecz swój do pochwy, bo wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną. Czy myślisz, że nie mógłbym prosić Ojca mojego, a zaraz wystawiłby Mi więcej niż dwanaście zastępów aniołów? Jakże więc spełnią się Pisma, że tak się stać musi? W owej chwili Jezus rzekł do tłumów: Wyszliście z mieczami i kijami jak na zbójcę, żeby Mnie pochwycić. Codziennie zasiadałem w świątyni i nauczałem, a nie pojmaliście Mnie. Lecz stało się to wszystko, żeby się wypełniły Pisma proroków. Wtedy wszyscy uczniowie opuścili Go i uciekli. Ci zaś, którzy pochwycili Jezusa, zaprowadzili Go do najwyższego kapłana, Kajfasza, gdzie zebrali się uczeni w Piśmie i starsi. A Piotr szedł za Nim z daleka, aż do pałacu najwyższego kapłana. Wszedł tam na dziedziniec i usiadł między służbą, aby widzieć, jaki będzie wynik. Tymczasem arcykapłani i cała Wysoka Rada szukali fałszywego świadectwa przeciw Jezusowi, aby Go zgładzić. Lecz nie znaleźli, jakkolwiek występowało wielu fałszywych świadków. W końcu stanęli dwaj i zeznali: On powiedział: Mogę zburzyć przybytek Boży i w ciągu trzech dni go odbudować. Wtedy powstał najwyższy kapłan i rzekł do Niego: Nic nie odpowiadasz na to, co oni zeznają przeciwko Tobie? Lecz Jezus milczał. A najwyższy kapłan rzekł do Niego: Poprzysięgam Cię na Boga żywego, powiedz nam: Czy Ty jesteś Mesjaszem, Synem Bożym? Jezus mu odpowiedział: Tak, Ja Nim jestem. Ale powiadam wam: Odtąd ujrzycie Syna Człowieczego, siedzącego po prawicy Wszechmocnego i nadchodzącego na obłokach niebieskich. Wtedy najwyższy kapłan rozdarł swoje szaty i rzekł: Zbluźnił. Na cóż nam jeszcze potrzeba świadków? Oto teraz słyszeliście bluźnierstwo. Co wam się zdaje? Oni odpowiedzieli: Winien jest śmierci. Wówczas zaczęli Mu pluć w twarz i bić Go pięściami, a inni policzkowali Go i szydzili: Prorokuj nam Mesjaszu, kto Cię uderzył? Piotr zaś siedział zewnątrz na dziedzińcu. Podeszła do niego jedna służąca i rzekła: I ty byłeś z Galilejczykiem Jezusem. Lecz on zaprzeczył temu wobec wszystkich i rzekł: Nie wiem, co mówisz. A gdy wyszedł ku bramie, zauważyła go inna i rzekła do tych, co tam byli: Ten był z Jezusem Nazarejczykiem. I znowu zaprzeczył pod przysięgą: Nie znam tego Człowieka. Po chwili ci, którzy tam stali, zbliżyli się i rzekli do Piotra: Na pewno i ty jesteś jednym z nich, bo i twoja mowa cię zdradza. Wtedy począł się zaklinać i przysięgać: Nie znam tego Człowieka. I w tej chwili kogut zapiał. Wspomniał Piotr na słowo Jezusa, który mu powiedział: Zanim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz. Wyszedł na zewnątrz i gorzko zapłakał. A gdy nastał ranek, wszyscy arcykapłani i starsi ludu powzięli uchwałę przeciw Jezusowi, żeby Go zgładzić. Związawszy Go zaprowadzili i wydali w ręce namiestnika Poncjusza Piłata. Wtedy Judasz, który Go wydał, widząc, że Go skazano, opamiętał się, zwrócił trzydzieści srebrników arcykapłanom i starszym i rzekł: Zgrzeszyłem, wydawszy krew niewinną. Lecz oni odparli: Co nas to obchodzi? To twoja sprawa. Rzuciwszy srebrniki do przybytku, oddalił się, potem poszedł i powiesił się. Arcykapłani zaś wzięli srebrniki i orzekli: Nie wolno kłaść do skarbca świątyni, bo są zapłatą za krew. Po odbyciu narady kupili za nie pole garncarza na grzebanie cudzoziemców. Dlatego pole to aż po dziś dzień nosi nazwę Pole Krwi. Wtedy spełniło się to, co powiedział prorok Jeremiasz: Wzięli trzydzieści srebrników, zapłatę za Tego, którego oszacowali synowie Izraela. I dali je za pole garncarza, jak im Pan rozkazał. Jezusa zaś stawiono przed namiestnikiem. Namiestnik zadał Mu pytanie: Czy Ty jesteś królem żydowskim? Jezus odpowiedział: Tak, Ja nim jestem. A gdy Go oskarżali arcykapłani i starsi, nic nie odpowiadał. Wtedy zapytał Go Piłat: Nie słyszysz jak wiele zeznają przeciw Tobie? On jednak nie odpowiadał mu na żadne pytanie, tak że namiestnik bardzo się dziwił. A był zwyczaj, że na każde święto namiestnik uwalniał jednego więźnia, którego chcieli. Trzymano zaś wtedy znacznego więźnia, imieniem Barabasz. Gdy się więc zebrali, spytał ich Piłat: Którego chcecie, żebym wam uwolnił, Barabasza czy Jezusa, zwanego Mesjaszem? Wiedział bowiem, że przez zawiść Go wydali. A gdy on odbywał przewód sądowy, żona jego przysłała mu ostrzeżenie: Nie miej nic do czynienia z tym Sprawiedliwym, bo dzisiaj we śnie wiele nacierpiałam się z Jego powodu. Tymczasem arcykapłani i starsi namówili tłum, żeby prosiły o Barabasza, a domagały się śmierci Jezusa. Pytał ich namiestnik: Którego z tych dwóch chcecie, żebym wam uwolnił? Odpowiedzieli: Barabasza. Rzekł do nich Piłat: Cóż więc mam uczynić z Jezusem, którego nazywają Mesjaszem? Zawołali wszyscy: Na krzyż z Nim! Namiestnik odpowiedział: Cóż właściwie złego uczynił? Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli: Na krzyż z Nim! Piłat widząc, że nic nie osiąga, a wzburzenie raczej wzrasta, wziął wodę i umył sobie ręce wobec tłumu, mówiąc: Nie jestem winny krwi tego Sprawiedliwego. To wasza rzecz. A cały lud zawołał: Krew Jego na nas i na dzieci nasze. Wówczas uwolnił im Barabasza, a Jezusa kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie. Wtedy żołnierze namiestnika zabrali Jezusa z sobą do pretorium i zgromadzili koło Niego całą kohortę. Rozebrali Go z Jego szat i narzucili na Niego płaszcz szkarłatny. Uplótłszy wieniec z ciernia włożyli Mu na głowę, a do prawej ręki dali Mu trzcinę. Potem przyklękali przed Nim i szydzili z Niego, mówiąc: Witaj, królu żydowski! Przy tym pluli na Niego, brali trzcinę i bili Go po głowie. A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego płaszcz, włożyli na Niego własne Jego szaty i odprowadzili Go na ukrzyżowanie. Wychodząc spotkali pewnego człowieka z Cyreny, imieniem Szymon. Tego przymusili, żeby niósł krzyż Jezusa. Gdy przyszli na miejsce zwane Golgotą, to znaczy Miejsce Czaszki, dali Mu pić wino zaprawione goryczą. Skosztował, ale nie chciał pić. Gdy go ukrzyżowali, rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy. I siedząc, tam Go pilnowali. Nad głową Jego umieścili napis z podaniem Jego winy: To jest Jezus, Król żydowski. Wtedy też ukrzyżowano z Nim dwóch złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej stronie. Wyszydzenie na krzyżu. Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go i potrząsali głowami, mówiąc: Ty, który burzysz przybytek i w trzech dniach go odbudowujesz, cal sam siebie; jeśli jesteś Synem Bożym, zejdź z krzyża». Podobnie arcykapłani z uczonymi w Piśmie i starszymi, szydząc, powtarzali: Innych wybawiał, siebie nie noże wybawić. Jest królem Izraela: niechże teraz zejdzie krzyża, a uwierzymy w Niego. Zaufał Bogu: niechże Go teraz wybawi, jeśli Go miłuje. Przecież powiedział: Jestem Synem Bożym. Tak samo lżyli Go i złoczyńcy, którzy pyli z Nim krzyżowani. Od godziny szóstej mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Około godziny dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: Elí, Elí, Lemá sabachtáni? To znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? Słysząc to, niektórzy ze stojących tam mówili: On Eliasza woła. Zaraz też eden z nich pobiegł i wziąwszy gąbkę, napełnił ją octem, ułożył na trzcinę i dawał Mu pić. Lecz inni mówili: Poczekaj zobaczymy, czy przyjdzie Eliasz, aby Go wybawić. A Jezus raz jeszcze zawołał donośnym głosem i wyzionął ducha. A oto zasłona przybytku rozdarła się na dwoje z góry na dół; ziemia zadrżała i skały zaczęły pękać. Groby się otworzyły i wiele ciał świętych, którzy umarli, powstało. I wyszedłszy z grobów po Jego zmartwychwstaniu, weszli do Miasta świętego i ukazali się wielu. Setnik zaś i jego ludzie, którzy odbywali straż trzy Jezusie, widząc trzęsienie ziemi i to, co się działo, zlękli się bardzo i mówili: Prawdziwie, ten był Synem Bożym. Było tam również wiele niewiast, które przypatrywały się z daleka. Szły one za Jezusem z Galilei i usługiwały Mu. Między nimi były: Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba i Józefa, oraz matka synów Zebedeusza. Pod wieczór przyszedł zamożny człowiek z Arymatei, imieniem Józef, który też był uczniem Jezusa. On udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Wówczas Piłat kazał je wydać. Józef zabrał ciało, owinął e w czyste płótno i złożył w swoim nowym grobie, który kazał wykuć w skale. Przed wejście do grobu zatoczył duży kamień i odszedł. Lecz Maria Magdalena i druga Maria pozostały tam, siedząc naprzeciw grobu. Nazajutrz, to znaczy o dniu Przygotowania, zebrali się arcykapłani i faryzeusze u Piłata i oznajmili: Panie, przypomnieliśmy sobie, że ów oszust powiedział jeszcze za życia: Po trzech dniach powstanę. Każ więc zabezpieczyć grób aż do trzeciego dnia, żeby przypadkiem nie przyszli Jego uczniowie, nie wykradli Go i nie powiedzieli ludowi: Powstał z martwych. I będzie ostatnie oszustwo gorsze niż pierwsze. Rzekł im Piłat: Macie straż: idźcie, zabezpieczcie grób, jak umiecie. Oni poszli i zabezpieczyli grób opieczętowując kamień i stawiając straż.

Gdy myślałem o dzisiejszym fragmencie Ewangelii, po głowie zaczęło mi chodzić jedno pytanie: skąd my to wszystko wiemy?

To znaczy ja i Ty – OK, z Ewangelii. Tutaj problemu nie ma. Ale skąd to wszystko wiedzieli ewangeliści? Jak do grona apostołów dotarło, co Judasz ustalił z Sanhedrynem albo jak próbował potem odkręcić sprawę? Skąd wiemy, jak Jezus modlił się w ogrodzie, skoro uczniowie wtedy spali? Kto zdał relację z przesłuchania Jezusa przed Wysoką Radą? Albo z wnętrza gabinetu Pilata? Jak z koszar rzymskich wydostało się sprawozdanie z tortur i wyśmiania Jezusa? Kto widział, co się działo w świątyni, gdy Jezus umierał na Golgocie? Skąd wiemy, co mówili żołnierze pod Krzyżem, jeśli kobiety (a wraz z nimi pewnie święty Jan) przypatrywały się temu z daleka? I kto wyniósł informacje z rozmowy Piłata z Józefem i arcykapłanów już po śmierci Jezusa?

Pierwsze wyjaśnienie, które mi się nasuwa, to opowieści Jezusa. On po Zmartwychwstaniu mógł opowiedzieć to wszystko apostołom, żeby mieli pełny obraz i mogli przekazać dalej opowieść bez białych plam. Albo Duch Święty uzupełnił wiedzę ewangelistów, gdy spisywali historię.

Wyjaśnienie jest proste i logiczne, ale… po prostu mam jeszcze jeden pomysł na to, jak to mogło być.

Jeżeli nie Jezus, jedynym źródłem informacji o tym, co działo się na niektórych etapach procesu i Męki Jezus byli świadkowie. Ktoś gdzieś stał, coś usłyszał, brał udział w tych wydarzeniach. Jakiś sługa, biczujący żołnierz, strażnik na Golgocie, może ktoś z Sanhedrynu. I ci ludzie pod wpływem tego, co zobaczyli w ostatnich godzinach życia Jezusa, nawrócili się. Może nie konkretnie w tym momencie, ale jak potem wrócili do domów i zastanowili się nad tym, czego byli świadkami. Może po paru dniach albo tygodniach przemyśleń. I tacy ludzie po Pięćdziesiątnicy poszli do apostołów, żeby przyjąć Chrzest i wstąpić do Kościoła, a potem opowiadali we wspólnocie o tym, co widzieli.

Jest parę szczegółów, które uprawdopodobniają tę wersję. Pierwszy: nagi młodzieniec w Ewangelii według świętego Marka (Mk 14, 51), utożsamiany z ewangelistą. To był pewnie podrostek, który usłyszał w nocy, że w jego ogrodzie nocą coś się dzieje. Więc wstał i poszedł zobaczyć, co to za zamieszanie. A gdy potem słuchał świętego Piotra dowiedział się, co tak naprawdę widział. Drugi: niektóre tradycje mówią, że Piłat sam został Chrześcijaninem. To tłumaczyłoby, skąd mamy tak szczegółowe opisy przesłuchania Jezusa w Piśmie Świętym. Trzeci szczegół: Szymon z Cyreny jest opisany przez świętego Marka jako „ojciec Aleksandra i Rufusa” (Mt 15, 21). Interpretatorzy Biblii mówią, ci synowie zostali Chrześcijanami, a sam Szymon – nie, dlatego właśnie Marek o nich wspomina. To akurat przykład negatywny ale też pokazuje, że ojciec powiedział coś swoim synom, a oni przynieśli to do pierwszych wspólnot.

To tylko mój pomysł na wytłumaczenie tak szczegółowego opisu Męki i Śmierci Chrystusa. Być może nie jest zgodny z prawdą. Może to jednak Jezus wszystko opowiedział swoim uczniom, a może wydarzyło się jeszcze coś innego. Nie wiem – i nie będę Cię do żadnej wersji przekonywał.

Jeśli jednak wersja ze świadkami byłaby prawdziwa, zawiera się w niej coś pięknego. Prawda o tym, że można być w samym centrum zła i robić najgorsze rzeczy na świecie – bo jak inaczej nazwać udział w skazaniu Boga na śmierć? – a pomimo to w krótkim czasie (przed spisaniem pierwszej wersji Ewangelii) nawrócić się i wyjść na ludzi. Że Bogu nie przeszkadza to, że ktoś biczował Jezusa, skazał Go na śmierć, podał Mu ocet do picia, ukradł Jego ubrania – to wszystko to żadna przeszkoda dla Miłosiernego, jeśli tylko taki człowiek chce się nawrócić.

W tym roku chyba każdy z nas miał wyjątkowy Wielki Post – niezależnie od naszych planów. Każda praca wymagająca kontaktu z ludźmi stała się bohaterstwem. Dla innych, poważnym wyzwaniem okazało się zaszycie się w swoim domu. Część osób poważnie zachorowała, a dla niektórych zwykłe przeziębienie stało się ogromnym stresem. Większość z nas musiała podjąć w tym okresie jakieś wyzwanie, którego dwa miesiące temu się nie spodziewała. I dla wielu osób niełatwe było to, że przez większość Wielkiego Postu mieliśmy ograniczony dostęp do kościołów, Mszy, nabożeństw i spowiedzi. Na tej ostatniej prostej warto sobie przypomnieć, że to wszystko nie jest dla Boga żadną przeszkodą. On i tak zrobi wszystko, żeby do Ciebie przyjść, jeśli tylko się nawrócisz i wpuścisz go do zacisza swojego domu, żeby z Nim przez to wszystko przejść. Bo Pascha, którą za tydzień wspominamy, to właśnie „przejście”.

Ostatnio pewnie kontaktujesz się z mniejszą liczbą osób, więc zaproponuję Ci dołączenie do odbiorców mojego newslettera. Dam Ci znać o każdym nowym wpisie, a Ty zawsze będziesz mógł mi odpisać, żeby pogadać o tym, co jest dla Ciebie ważne.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych zgodnie z polityką prywatności w celu otrzymywania powiadomień o nowych wpisach i wydarzeniach związanych z blogiem. Nie będę Cię spamował. Będziesz mógł w każdej chwili zrezygnować z subskrypcji.

Powiedz o tym wpisie znajomym:

Zapraszam do newslettera

Dostaniesz materiały bonusowe, dostępne tylko dla odbiorców, a do tego przypomnę Ci o każdym nowym wpisie na blogu. Same wartościowe treści i zero spamu:

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych zgodnie z polityką prywatności w celu otrzymywania powiadomień o nowych wpisach i wydarzeniach związanych z blogiem. Nie będę Cię spamował. Będziesz mógł w każdej chwili zrezygnować z subskrypcji.
Holler Box

Operatorzy jadają ciasteczka. Strona www.operator-paramedyk.pl też z nich korzysta i czytając bloga zgadzasz się na to. więcej informacji

Na blogu www.operator-paramedyk.pl ciasteczka są wykorzystywane do tworzenia statystyk i raportów oglądalności oraz w celu monitorowania aktywności w programach afiliacyjnych. Twoja przeglądarka otrzymuje przypisany numer, dzięki któremu wiadomo, ile razy ktoś wszedł przy jej użyciu na stronę bloga, gdzie klikał i ile czasu spędził na stronie. Jeśli nie wyrażasz na to zgody - możesz wyłączyć korzystanie z plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki. Pełną listę plików cookies znajdziesz w polityce prywatności.

Zamknij