Modlitwa bez wiary (Łk 17, 5-10)

 

Wiara to fundament Kościoła. A jeśli nawet dwunastu gości, którzy z Jezusem spędzili trzy lata swojego życia miało z nią problem, to wątpliwości dosięgną na pewno też Ciebie i mnie.

Apostołowie prosili Pana: Przymnóż nam wiary. Pan rzekł: Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze, a byłaby wam posłuszna. Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: Pójdź i siądź do stołu? Czy nie powie mu raczej: Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił? Czy dziękuje słudze za to, że wykonał to, co mu polecono? Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać.

Fajnie by było zacząć ten akapit od “pewnie każdy z Was tak miał”, ale nie mam pojęcia, czy każdy z Was tak miał. Może to ja jestem po prostu dziwny… Kiedyś pod wpływem tej Ewangelii naprawdę patrzyłem na krzaki i mówiłem do nich “wyrwij się z korzeniami i przesadź się w morze” i patrzyłem, jak dalej rosną w tym samym miejscu. Przesuwać góry też próbowałem (Mt 17, 20). Ale tylko ja (no, teraz Ty też) wiem, że mówiąc te słowa myślałem “i tak nic się nie stanie”. I o ile mówienie do roślinności o przesadzeniu się wydaje mi się dziwne  (co pewnie świadczy właśnie o małości mojej wiary) to wiem, że dla wielu osób takie podejście do modlitwy w innych sprawach jest całkiem naturalne.

Chodzi mi o sytuacje, w której ktoś się modli z przyjętym w myślach założeniem “To i tak nic nie da, ale warto spróbować”. Nie wiem w tym momencie, czy zastąpienie w tym stwierdzeniu “i tak” lżej brzmiącymi “raczej” lub “prawdopodobnie” jakoś szczególnie zmienia jego znaczenie.

ziarno gorczycy, CC-0

Też czasem mam tak, że chcę pomodlić się w jakiejś intencji, ale podchodzę do tego z myślą “Ale co to zmieni?” albo „Przecież moja modlitwa nie ma sensu przy problemie tej skali”.. Moim wyjściem z tej sytuacji jest… odpuszczenie  takiej intencji. Ale nie odpuszczenie samej modlitwy. Po prostu się modlę. Bez myślenia, że robię to za kogoś lub jakąś sprawę. Po to, żeby przynajmniej chwilę pobyć z Bogiem i złapać z Nim „odpowiednią częstotliwość”. I często po chwili takiej modlitwy pojawia się ta wiara, której wcześniej mi brakowało i chęć ofiarowania tej modlitwy, co wcześniej wydawało mi się bez sensu. A jeśli taka łaska nie pojawi się do końca modlitwy, to przecież Bóg wie, czego tak naprawdę potrzebuję (Ps 139, 4, Łk 12, 30, Mt 6, 32) i sobie poradzi z moją słabą wiarą.

Na koniec chcę zostawić coś optymistycznego. Nie umiem przesadzać krzaków swoją wiarą. Apostołowie też tego nie umieli. Pod tym względem niewiele się różnimy. Ale im w kilkunastu udało się roznieść Ewangelię po całym ówczesnym świecie. A to oznacza że nawet, jeśli moja lub Twoja wiara jest teraz mniejsza niż ziarno gorczycy, i tak możemy robić niesamowite rzeczy. Tylko, jak apostołowie, trzeba z tą małą wiarą i tak chodzić z Bogiem. Wtedy będziemy sługami nieużytecznymi, którzy zmieniają świat.

 

Operatorzy jadają ciasteczka. Strona www.operator-paramedyk.pl też z nich korzysta i czytając bloga zgadzasz się na to. więcej informacji

Na blogu www.operator-paramedyk.pl ciasteczka są wykorzystywane do tworzenia statystyk i raportów oglądalności oraz w celu monitorowania aktywności w programach afiliacyjnych. Twoja przeglądarka otrzymuje przypisany numer, dzięki któremu wiadomo, ile razy ktoś wszedł przy jej użyciu na stronę bloga, gdzie klikał i ile czasu spędził na stronie. Jeśli nie wyrażasz na to zgody - możesz wyłączyć korzystanie z plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki. Pełną listę plików cookies znajdziesz w polityce prywatności.

Zamknij