Jak wygląda Chrześcijaństwo?, zdjęcie: keagan-henman@unsplash.com, CC-0

Jak wygląda Chrześcijaństwo? (J 2, 1-11)

Porozmawiajmy o tym wpisie:

Bibliści mówią, że święty Jan pisał swoją Ewangelię parędziesiąt lat po jego trzech “kolegach po fachu”. Ponieważ sama historia Jezusa została już wcześniej opisana, w swojej książce skupił się nie na kolejności wydarzeń, a na ich sensie. Dzisiejsze czytanie jest drugą opowiedzianą w jego wersji Ewangelii historią, dlatego musi opowiadać o czymś bardzo ważnym. Według mnie, w weselu w Kanie Galilejskiej ukryta jest odpowiedź na pytanie “jak ma wyglądać Chrześcijaństwo?”.

W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: „Nie mają już wina”. Jezus Jej odpowiedział: „Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Jeszcze nie nadeszła moja godzina”. Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: „Napełnijcie stągwie wodą”. I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: „Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu”. Ci zaś zanieśli. A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem, i nie wiedział, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli, przywołał pana młodego i powiedział do niego: „Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory”. Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.

Do zrozumienia wizji Chrześcijaństwa, którą zobaczyłem w tym fragmencie, kluczowy jest dialog Jezusa z Maryją. Gdy ona zasygnalizowała Mu problem pary młodej:

Nie mają już wina,

Jego reakcja była dość… hmm… dziwna:

Czyż to moja lub Twój sprawa, Niewiasto?

Nie tego się spodziewamy po Jezusie, gdy przychodzimy do Niego z problemem (czy wyzwaniem w mowie coachingowej), prawda? Gdy rzuci Cię chłopak, nie możesz się uwolnić od jakiegoś grzechu, szukasz sensu albo kierunku życia, nie wyrabiasz z tym wszystkim lub (tu wstaw dowolny swój problem) i przychodzisz – jeszcze za pośrednictwem Maryi – z tym do Jezusa, raczej nie chcesz usłyszeć:

To nie mój problem. Ani nie Twój.

Ale… skoro w Kanie Galilejskiej tak odpowiedział, to na pewno taka odpowiedź jest prawdopodobna. A może to tak naprawdę jedyna możliwa Jego reakcja na nasze problemy? O ile brzmi to na pierwszy rzut oka przerażająco, to jeśli to przyjmiesz zobaczysz w tym drugie dno. Bo Chrześcijanin ma szukać Królestwa Bożego, a nie skupiać się na pierdołach. I nie mówię tu, że Twoje problemy są nieważne albo że ich nie ma – nie, w skali Twojego “dzisiaj” mogą być one faktycznie przeszkodami nie do przeskoczenia. Chodzi tylko o świadomość większego celu i skupienie się na nim.

Jeśli to zrozumiesz, zrozumiesz też odpowiedź Maryi:

Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie.

Bo po uświadomieniu sobie, że Twój dzisiejszy problem nie jest celem ani sensem Twojego życia, zyskasz odpowiednią perspektywę żeby odpowiedzieć Bogu:

OK. Ale zrobię wszystko, co powiesz.

Wtedy będzie mógł wydarzyć się cud. Bo – czytając tę Ewangelię w kluczu pozostałych – Bóg wie, czego potrzebujesz (Mt 6, 25-34). Jeśli skupisz się na tym, co naprawdę istotne, prawdopodobnie wieloma swoimi potrzebami czy zachciankami nie zdążysz się zająć. A On widząc to, pomoże Ci właśnie w tych codziennych problemach, jak choćby brak wina.

Może właśnie taki obraz Chrześcijaństwa chciał nam przekazać święty Jan relacją z pewnego źle zaplanowanego wesela?

Możesz się zgodzić albo nie z tym, co tutaj napisałem. W każdym przypadku zapraszam Cię do podjęcia dyskusji i zapisania się na newsletter, dzięki czemu będziesz wiedział o wszystkich kolejnych moich wpisach:

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych zgodnie z polityką prywatności w celu otrzymywania powiadomień o nowych wpisach i wydarzeniach związanych z blogiem. Nie będę Cię spamował. Będziesz mógł w każdej chwili zrezygnować z subskrypcji.


Porozmawiajmy o tym wpisie:

Operatorzy jadają ciasteczka. Strona www.operator-paramedyk.pl też z nich korzysta i czytając bloga zgadzasz się na to. więcej informacji

Na blogu www.operator-paramedyk.pl ciasteczka są wykorzystywane do tworzenia statystyk i raportów oglądalności oraz w celu monitorowania aktywności w programach afiliacyjnych. Twoja przeglądarka otrzymuje przypisany numer, dzięki któremu wiadomo, ile razy ktoś wszedł przy jej użyciu na stronę bloga, gdzie klikał i ile czasu spędził na stronie. Jeśli nie wyrażasz na to zgody - możesz wyłączyć korzystanie z plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki. Pełną listę plików cookies znajdziesz w polityce prywatności.

Zamknij