Zrzuć na tatę (Rdz 26, 1-33)

Jednym ze stereotypów na temat psychologii jest przekonanie, że podstawowym pytaniem diagnostycznym jest „opowiedz mi o swoim dzieciństwie i relacjach z rodzicami”. Z domu rodzinnego na pewno można dużo wynieść, ale każdy mężczyzna powinien umieć wyjść ponad to, czego nauczyli go rodzice. Chcę Ci dzisiaj pokazać, jak przekonał się o tym Izaak – syn patriarchy Abrahama.

Historia Izaaka opisana w 26 rozdziale Księgi Rodzaju na pierwszy rzut oka wygląda na błąd kopisty lub edytora. Występuje tam praktycznie powtórzenie tego, co we wcześniejszym miejscach księgi (Rdz 12, 9-20; 20, 1-18; 21, 22-34) odnosiło się do Abrahama, ojca Izaaka. Obydwaj patriarchowie musieli uciekać przed głodem, ukrywali się u Abimeleka, udawali, że ich żony to ich siostry (OK, Abraham nie udawał), zostali wygnani z Gerary, mieli zatargi o studnie i zawarli pokój z Abimelekiem. Ale to, co może wyglądać na błąd, niesie w sobie bardzo ważne przesłanie.

Żeby zrozumieć całą historię trzeba zobaczyć, że Izaak robił dokładnie to samo, co jego ojciec. Próbował powtórzyć jego życie. Niektóre rzeczy robił dobrze – nawet umiał rozmawiać z Bogiem i usłyszał Jego obietnicę co do przedłużenia przymierza z jego rodziną – ale głównie powtarzał jego błędy. Myślę, że każdy zna paru takich mężczyzn – niby prowadzą samodzielne życie, jakoś sobie radzą, ale ciągle żyją w cieniu swoich rodziców. Zamiast być sobą – są wyobrażeniami tego, czego od nich chcą ich rodzice. Historia Izaaka pokazuje, że to nie jest sposób na życie w pełni.

Kluczowy w tym wszystkim dla mnie jest obraz studni. Izaak, uciekając z Gerary, jedzie tam, gdzie znajdowały się studnie jego ojca. Odkopuje je, ale zaraz po tym zazdrośni poddani Abimeleka zasypują je. Co to oznacza?

jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś – zakop studnie swojego ojca i wykop wreszcie swoją

Studnia w warunkach Kanaanu oznacza przede wszystkim życie. Bez niej nie da się utrzymać domu ani napoić stad. W Piśmie Świętym często studnia jest też miejscem, w którym spotykają się zakochani. Tak więc jest symbolem życia i miłości. Gdy czytałem historię Abrahama i Sary cały czas miałem wrażenie, że w tamtym małżeństwie coś było nie tak. Odkopując studnie Abrahama, Izaak próbuje więc kochać tak, jak widział to w małżeństwie swoich rodziców. I powtarza ich błędy. Może wychodzi mu to trochę lepiej, ale i tak ciągle pojawia się ktoś, kto zasypuje tę miłość. Zasypuje jego życie.

W końcu Izaak odchodzi trochę dalej i wykopuje własną studnię. Jest to moment przełomowy. Odchodzi od życia swojego ojca. Zaczyna mieć własny pomysł na to, jak żyć i jak kochać. To sprowadza rewolucję na jego życie. Praktycznie od razu – pierwszej nocy – po wykopaniu studni w nowym miejscu, do Izaaka przychodzi Bóg i potwierdza swoją obietnicę. Potem przychodzi do niego król Gerary i zawiera z nim pokój w którym stwierdza, że ta studnia już nie będzie przez nikogo zasypana. Od razu po zawarciu przymierza pomiędzy Izaakiem a Abimelekiem, przychodzą słudzy Izaaka i mówią, że znaleźli jeszcze jedno źródło wody. Przełom na trzech płaszczyznach.

Od razu po wypróbowaniu własnego pomysłu na miłość (niezależnie od tego, jaki on był – a pewnie niezbyt udany, skoro słudzy Izaaka szukali następnych źródeł), Izaak odkrywa na nowo swoją duchowość, porządkuje relacje z ludźmi – nie tylko najbliższymi – i znajduje kolejny pomysł na to, jak może kochać. Ten pomysł już był bardzo dobry – nowa studnia to Beer-Szeba. Studnia ta jest wspomniana w Piśmie Świętym 27 razy (jeśli dobrze policzyłem) – 3x3x3. Trójka dla Izraelitów symbolizowała doskonałość i pełnię, a trzykrotne powtórzenie – podkreślało wagę. Tak więc Izaak nauczył się wreszcie żyć i kochać na całego, nauczył się korzystać z pełni życia i miłości i zrozumiał, jak ważna jest miłość w jego życiu. Beer-Szeba, w późniejszym okresie, była także miejscowością graniczną w Izraelu, co odczytuję jako informację, że Izaak nie mógł już kochać i żyć bardziej. Przy drugiej próbie nauczył się realizować się w pełni.

zdjęcie: US Army, commons.wikimedia.org, CC-0

Historię Izaaka (i drugą, podobną – historię Jakuba – o której napiszę innym razem) powinien czytać każdy dorastający chłopak. Pokazuje ona, że mężczyzna nie może powtarzać życia kogoś innego. Nie może ograniczać się tylko do tego, co widział w domu rodziców. Musi wziąć odpowiedzialność za to, jak kocha, jak żyje, jak wierzy. Oczywiście, jego pierwsze samodzielne kroki nie muszą być idealne, ale w końcu na pewno znajdzie swój, jedyny w swoim rodzaju sposób na realizację tych najważniejszych rzeczy w życiu mężczyzny. Więc, jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś – zakop studnie swojego ojca i wykop wreszcie swoją!

  • Rdz 20, 12 podaje, że Saraj była przyrodnią siostrą Abrama (mają wspólnego ojca) – dlatego napisałem, że w przypadku Abrahama nie było to udawanie. Co nie zmienia faktu, że skoro nie powiedział całej prawdy o ich relacjach – to w tym sensie skłamał.

  • Tomasz

    Piszesz „….Obydwaj patriarchowie musieli uciekać przed głodem, ukrywali się u
    Abimeleka, udawali, że ich żony to ich siostry (OK, Abraham nie udawał),….”

    Jak to Abraham nie udawał ,że Saraj to jego siostra . „A gdy się już zbliżał do Egiptu, rzekł do swojej żony, Saraj: „Wiem, że jesteś urodziwą kobietą; 12 skoro cię ujrzą Egipcjanie, powiedzą: to jego żona; i zabiją mnie, a ciebie zostawią przy życiu. 13 Mów więc, że jesteś moją siostrą, aby mi się dobrze wiodło ze względu na ciebie i abym dzięki tobie utrzymał się przy życiu”. On nie udawał On tylko KŁAMAŁ . Cwana bestia . Co do Jakuba to niezły z niego krętacz .