Zasady SOF

W 1987 roku John Collins zdefiniował cztery zasady definiujące, czym są siły specjalne. Długo myślałem, jak do nich nawiązać w jednym z wpisów i stwierdziłem, że mogą być dobrym pryzmatem do spojrzenia na siebie samego. Zapraszam Cię więc do spojrzenia na siebie w świetle tych zasad (i jednej dodanej trochę później).

Ludzie są ważniejsi niż sprzęt

To dla mnie wspaniała wiadomość: każdy z nas jest ważniejszy niż sprzęt, który ma na sobie (a muszę przyznać, że jako gadżeciarz lubię czasem się obwiesić różnymi szpejami). To, jakie ktoś ma spodnie, pas, telefon, komputer, zegarek, telewizor, samochód czy cokolwiek innego jest drugorzędne w stosunku do tego, kim jest. Sprzęt to tylko narzędzia, którymi można pomagać sobie w realizacji swoich misji. Ale bez tych narzędzi też można sobie poradzić (chociaż może być o wiele trudniej).

Jakość jest ważniejsza niż ilość

Nie trzeba robić tysiąca rzeczy (a ja do tego ostatnio mam skłonność) i zajmować się każdą sprawą na świecie: od globalnego ocieplenia do śmiecia leżącego przed blokiem (co nie zwalnia z odpowiedzialności za otaczający nas świat, oczywiście). Wystarczy, żeby każdy robił swoje naprawdę dobrze. Żebyśmy utrzymywali wysoką jakość życia i nie dopuszczali do bylejakości w tym, co robimy.

Siły specjalne nie mogą być produkowane masowo

Już parę razy o tym napisałem, ale to ważne, więc… wiesz, że jesteś absolutnie wyjątkowy? Że w historii ludzkości nie było nikogo takiego, jak Ty i że nikogo takiego nie będzie? Że masz na tym świecie zrobić coś, czego nikt inny nigdy nie będzie mógł zrobić? Bóg, chociaż każdego z nas stworzył na swoje podobieństwo, jest nieskończenie kreatywny i nie produkuje nas masowo. Bo operatorów nie można tak produkować.

Wartościowej jednostki sił specjalnych nie można stworzyć po tym, jak zaistnieje potrzeba jej użycia

To, chyba, najtrudniejsza zasada do przełożenia na życie codzienne. Dla mnie oznacza ona, że naprawdę nie warto marnować czasu. Ta zasada mówi mi, że nikt z nas nie wie, kiedy znajdę się w sytuacji ekstremalnej, w której nie będzie szans na ściemnianie. Wtedy będzie za późno żeby się zastanawiać „kim tak naprawdę jestem”. Dlatego każda chwila, która nie pozwala Ci poznać lub realizować Twojej specjalności, jest bezpowrotnie stracona.

Większość operacji sił specjalnych wymaga wsparcia jednostek regularnych

(ta zasada została dodana przez Erica Olsona parę lat później)

I coś, co wymaga naprawdę dużej pokory. Możesz być świetnie przygotowany, wyszkolony, rozumieć to, co masz w życiu zrobić, dążyć do tego ze wszystkich swoich sił, ale… wiesz, że sam sobie nie poradzisz? Zawsze w końcu dojdziesz do sytuacji, w której będziesz potrzebował pomocy kogoś innego. Więc jeśli potrzebujesz pomocy – po prostu o nią poproś. Nie ma w tym nic złego.

Zachęcam Cię do popatrzenia na siebie w świetle tych pięciu zasad. A jeśli sam masz przemyślenia na ich temat – zapraszam do podzielenia się nimi w komentarzu.

PS. O zasadach możecie przeczytać na przykład na stronie Jednostki Wojskowej Komandosów.