Wino i winogrona (Mt 21, 33-43)

Jeśli ktoś niezbyt uważnie słucha czytań mszalnych, w tę niedzielę może mieć wrażenie „E, to już było”. Ewangelia przytoczy nam trzeci fragment dyskusji Jezusa z kapłanami i Faryzeuszami w Jerozolimie. I trzeci tydzień z rzędu usłyszymy przypowieść związaną z winnicą.

We wszystkich trzech przypowieściach są dwa elementy wspólne: gospodarz i winnica. Elementem, który różni poszczególne przypowieści jest to, kto pracuje w winnicy. W tym tygodniu usłyszymy o rolnikach, którzy wydzierżawili winnicę. Nie są to już niewykwalifikowani robotnicy, jak dwa tygodnie temu. Tamci mieli tylko przepracować jednorazowo określoną liczbę godzin, wykonując proste i powtarzalne czynności. Nie można było od nich więcej wymagać. Nie są to też synowie, o których słyszeliśmy tydzień temu. Syn zawsze może zdecydować, czy idzie do winnicy pracować, czy odpocząć. A na pracy w winnicy mu zależy, bo w końcu to jego rodzinny interes.

Mamy do czynienia z profesjonalnymi rolnikami. Ludźmi, którzy prawdopodobnie wcześniej zajmowali się uprawą winogron i wytwarzaniem wina. Dlatego gospodarz może zostawić ich na dłużej i wyjechać. Nie musi cały czas stać nad nimi i nadzorować ich codziennie. Ale od profesjonalisty gospodarz wymaga także konkretnego efektu pracy – zebranych owoców.

W dzierżawie winnicy widzę obraz życia mężczyzny. Do momentu wyjazdu gospodarza przypowieść opisuje większość Chrześcijan. Myślę, że większość osób, które czytają ten tekst, była w młodości przygotowana do prowadzenia chrześcijańskiego życia duchowego. Chrzest, uczestniczenie w Mszach Świętych, katechezy, lekcje religii, przyjmowanie sakramentów i te sprawy. Sam też byłem tak przygotowywany. W pewnym momencie czas przygotowania się skończył i zostaliśmy uznani za profesjonalistów – każdy z nas dostał w dzierżawę pewną winnicę.

Winnica jest pewnym rodzajem ogrodu – tak, jak Raj. Ale wybudowanie takiego ogrodu – i jego pełne wyposażenie w odpowiednią infrastrukturę – to dopiero początek. To zrobił Bóg, zanim winnica trafiła w Twoje lub moje ręce. Każdy z nas dostał więc życie w pełni przygotowane do tego, żeby móc realizować siebie i być szczęśliwym. Ale zarówno w tej przypowieści, jak i przy innych okazjach (Mt 7, 16-20, Łk 6, 43-44, J 15, 1-8), Jezus jasno mówi, że jako od profesjonalistów oczekuje od nas owoców.

wyobraź sobie, jakie wielkie owoce możesz osiągnąć i jak będzie wyglądał świat zmieniony przez Ciebie

Jako efektu pracy rolników gospodarz może oczekiwać trzech rzeczy: owoców, wina i przygotowania winnicy pod następne uprawy. Symbole te pozwalają na znalezienie czterech efektów Twojego życia.

Owoce to coś do jedzenia, coś potrzebnego do przeżycia. Pierwszym efektem Twojego życia powinny być więc, po prostu, dobra materialne, dzięki którym możesz prawidłowo funkcjonować.

Ale owoce to też coś słodkiego. W Izraelu był to też jeden z symboli dobrobytu. Do tego dochodzi wino, które jest symbolem radości. Dlatego drugim efektem tego, jak żyjesz, powinno być Twoje poczucie satysfakcji i radości.

Trzeci aspekt to samo wino – żydowski symbol mądrości. Mężczyzna w ciągu swojego życia powinien poznawać siebie i otaczający świat, a przez to zdobywać mądrość. Trzeci efekt życia.

Wino i owoce często w Biblii pojawiają się w kontekście uczty – świętowania ze wspólnotą lub przyjaciółmi. Tak więc wszystkie trzy wymienione efekty Twojej pracy w winnicy powinny być dostępne też dla innych. Szczególnie dla tych, z którymi chcesz podzielić się radością życia. Staraj się więc osiągnąć ich jak najwięcej.

Ostatnim aspektem pracy w winnicy jest przygotowanie jej pod następne uprawy. Rolnik, który zbierze plon w taki sposób, że już nic więcej nie będzie się dało w tej winnicy hodować, nie jest dobrym rolnikiem. Dobry musi zadbać o odpowiednie nawożenie i nawodnienie ziemi, planować jej użycie, dbać o krzewy… Musi ciągle przekształcać winnicę, którą dostał. Dlatego ostatnim efektem Twojego życia powinna być zmiana rzeczywistości, w której się znalazłeś. Takie jest zadanie mężczyzn od początku (Rdz 2, 15). W odróżnieniu od pierwszych trzech efektów, tego sam praktycznie nie odczujesz. Zmieniasz rzeczywistość głównie dla ludzi dookoła Ciebie i tych, którzy będą żyli po nas.

zdjęcie: Kuschti, commons.wikimedia.org, CC-0

Początek przypowieści, jak już pisałem, dotyczy większości z nas. Jej zakończenie nie jest już takie optymistyczne i mam nadzieję, że nie dotyczy nikogo. Według mnie jest tam mowa o tych wszystkich, którzy w pewnym momencie swojej formacji duchowej uznali, że jednak to jest ich winnica i nie mają zamiaru rozliczać się z gospodarzem ze swojej pracy. Owoce winnicy chcą zachować tylko dla siebie. Myślą, że jeśli usną gospodarza ze swojej świadomości, będą mieli spokój. Tak, jakby istnienie Boga zależało od świadomości człowieka. Paruzja jest pewna i żadne usuwanie Boga z przestrzeni publicznej ani poddawanie w wątpliwość Jego istnienia tego nie zmieni. Tak samo, jak nie zmieni oczekiwań Boga w stosunku do kogoś, kto był formowany na profesjonalistę.

Znajdź dzisiaj chwilę czasu i podziękuj Bogu za to, że dostałeś w pełni wyposażoną winnicę i za Twoje przygotowanie do pracy w niej. Popatrz na owoce, jakie daje Twoje życie. A potem pójdź dalej – wyobraź sobie, jakie wielkie owoce w każdej z czterech kategorii możesz osiągnąć i jak będzie wyglądał świat zmieniony przez Ciebie. Fajna perspektywa, prawda?

  • Tomasz

    Bóg nie dał mi nic wszystko co mam zawdzięczam tylko sobie .