W szałasie (Am 9, 11)

Jednym z osiągnięć króla Dawida, wzoru idealnego władcy dla Żydów, było wybudowanie pałacu królewskiego w zdobytej Jerozolimie. Niedaleko pałacu rozłożony był Namiot Spotkania, w czasach Salomona zastąpiony Świątynią. Można więc powiedzieć, że Dawid mieszkał blisko Boga i wydaje się, że taki obraz – pałac obok mieszkania Boga – jest całkiem niezła wizją szczęścia wiecznego. Wspominając Dawida, prorok Amos sięga jednak do zupełnie innego fragmentu jego życia.

Dawid, zanim został namaszczony na króla (i, jeśli dobrze rozumiem, trochę po tym też) był pasterzem mieszkającym w okolicach Betlejem. Jako pasterz, przez pewną część czasu mieszkał w szałasie wśród stad, którymi się opiekował. I właśnie do tego szałasu porównanie jest Niebo u proroka Amosa.

Jest to dla mnie strasznie zastanawiające – często w Piśmie Świętym pojawia się wizja Nieba jako odnowionej Świątyni, Jerozolimy, wesela, tłustej uczty, a tu – że Niebo będzie jak szałas, tylko uszczelniony. Gdy się nad tym zastanawiałem, przyszły mi do głowy trzy myśli związane z taką wizją Nieba.

Pierwsza: gdy myślę o obrazie szałasu w kontekście przypowieści Jezusa związanych z Niebem wydaje mi się, że jednym z filarów Królestwa Niebieskiego będzie prostota. Pałac kojarzy mi się z przepychem, luksusem, miękkimi fotelami i tym podobnymi rzeczami. Za to szałas może nie jest tak komfortowy, ale spełnia swoją funkcję (jeśli zbuduje się go tak, że nie wieje i nie kapie na głowę). Może więc jednym z głównych zadań stojących przed Chrześcijanami powinno być upraszczanie siebie. Wypełnianie swojej specjalności i usuwanie rzeczy zbędnych.

Druga: mam czasem chwile, w których po modlitwie myślę „no, po roku prób wreszcie nauczyłem się modlić tym sposobem i teraz to dopiero się pomodliłem” albo „dzisiaj to rozkminiłem fragment Biblii, jeszcze trzy miesiące temu to bym tak nie potrafił”. Patrząc na to w kontekście szałasu Dawida widzę, że powinienem takie myśli. Prorok, wskazując na pasterski szałas, mówi „wtedy Dawid wcale nie był dalej od Boga, niż mieszkając obok Namiotu Spotkania”. Bóg zawsze jest obok i po prostu czeka na spotkanie z człowiekiem. Obudowanie swojej duchowości wyszukanymi formułami i kwiecistymi zwrotami nie sprawi, że człowiek będzie bliżej Boga. A na pewno nie zastąpi nastawienia na spotkanie z Nim.

Trzecia: szałas pasterski w okolicy Betlejem po prostu kojarzy mi się z narodzeniem Jezusa. A prościej i bliżej Boga chyba już nie można być. Odnoszę wrażenie, że wielu z nas wybudowało w sobie piękny duchowy pałac, w którym jest wygodnie z którego czasem można popatrzeć na mieszkanie Boga. Może więc dobrym kierunkiem rozwijania męskiej duchowości jest właśnie upraszczanie tego pałacu do szałasu? Myślę, że wizja Nieba przedstawiona przez Amosa powinna być przypominana każdemu facetowi – szczególnie takiemu, który boi się dokręcania aureoli i przypinania skrzydeł w Niebie.

  • Tomasz

    Podziwiam Dawida za to jak załatwił Uriasza .Czego to nie robi się aby zdobyć kobietę . Majstersztyk