W lęku (J 12,20-33)

Chociaż lęk i strach nawet w słowniku języka polskiego występują jako synonimy, psychologia odróżnia strach (który jest bardzo konkretny i ma realną, zlokalizowaną przyczynę) od lęku (którego przyczyna może być urojona i niezdefiniowana). Jezus w dzisiejszej Ewangelii mówi o czymś bardzo konkretnym – śmierci na krzyżu – ale używa słowa „lęk”. Mówi też, że ten lęk jest związany z sensem Jego życia. I ma pokusę poproszenia o to, żeby Go ominęło ukrzyżowanie.

Myślę, że w tych trzech zdaniach zawarta jest prosta prawda: lęk to jedna z najsilniejszych pokus, które szatan stawia przed nami, żeby powstrzymać nas od robienia najlepszych i najważniejszych rzeczy w życiu. Jezus też czuł tę pokusę – pokazują to zarówno słowa z dzisiejszej Ewangelii, jak i modlitwa w Ogrodzie Oliwnym. I dobrze wiedział, co z pokusą lęku powinien zrobić mężczyzna – wejść w to, przed czym strach próbuje go powstrzymać.

Nastawienie do własnych lęków jest, według mnie, jedną z głównych różnic pomiędzy mężczyznami. Są tacy, którzy poddają się lękowi i przez to przyjmują postawę bierną. Próbują uciec przed tym, czego się boją, co prowadzi do jeszcze większego lęku. Są tacy, którzy potrafią odróżnić strach od lęku. W lęk wchodzą, żeby realizować swoją specjalność, a strach wykorzystują jako odruch obronny, który ratuje im życie. Zwykle właśnie tacy mężczyźni przechodzą selekcję i zostają operatorami. Jest jeszcze trzeci typ – faceci, którzy albo udają że niczego się nie boją, albo po prostu nie potrafią rozpoznać prawdziwego strachu. Tacy zwykle stanowią zagrożenie dla siebie i innych.

W dzisiejszej Ewangelii moją uwagę zwrócił także głos Boga. Dotychczas w czasie działalności Jezusa Bóg przemówił dwukrotnie – nad Jordanem i na Górze Tabor. I zawsze Jego głos towarzyszył momentowi, w którym Jezus przeżywał jakąś zmianę. Dla mnie jest to znak, że gdy Jezus opanował lęk przed ukrzyżowaniem i chciał wejść w to, co Go czekało w Męce i Śmierci, coś w Nim się zmieniło. I myślę, że tak samo każdy z nas się zmienia w momencie, gdy przestaje się czegoś bać.

w lęk wchodzą, żeby realizować swoją specjalność, a strach wykorzystują jako odruch obronny

Patrząc na Jezusa z dzisiejszej Ewangelii przestań usprawiedliwiać dowolne Twoje działanie – albo jego brak – lękiem. Spróbuj zastanowić się nad tym, czego się boisz i zobacz, które z tych rzeczy to tylko pokusa lęku. Jeśli ją przełamiesz i wejdziesz w to, przed czym Cię lęk powstrzymuje, będziesz miał szansę zacząć żyć miłością (i to nie w sensie romantyczno-cukierkowym) i zobaczyć siebie zupełnie na nowo. To jest droga do tego, żebyś zrobił coś naprawdę wielkiego.