Uwielbienie u Nergala (J 13, 31-33a, 34-35)

Od czasu do czasu zdarza się ktoś (ostatnio kojarzy mi się Nergal, ale nie śledzę branży na bieżąco), kto z takiego czy innego powodu podrze albo spali Biblię i będzie chciał, żeby cały świat to zobaczył. W takiej sytuacji wielu Katolików ogarnia święte oburzenie i chcą ruszać z krucjatą. A Bóg….

Po wyjściu Judasza z wieczernika Jezus powiedział: Syn Człowieczy został teraz otoczony chwałą, a w Nim Bóg został chwałą otoczony. Jeżeli Bóg został w Nim otoczony chwałą, to i Bóg Go otoczy chwałą w sobie samym, i to zaraz Go chwałą otoczy. Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Będziecie Mnie szukać, ale – jak to Żydom powiedziałem, tak i teraz wam mówię – dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie. Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie.

Nie będę w tym momencie bronił jednej czy drugiej strony opisanej we wstępie. Chciałem tylko przełożyć sytuację z dzisiejszej Ewangelii na sytuację, która dla większości z nas jest bliższa niż sprzedanie nauczyciela za cenę niewolnika.

To dla mnie fascynujące: Jezus powiedział, że został otoczony chwałą nie wtedy, kiedy triumfalnie wjeżdżał do Jerozolimy. Nie wtedy, kiedy Żydzi chcieli Go obwołać swoim królem. Nie wtedy, kiedy rozmnożył chleb dla paru tysięcy mężczyzn. Ani nie wtedy, kiedy wskrzesił kogoś martwego albo uzdrowił ciężko chorego. Nie. Słowa „Syn Człowieczy został teraz otoczony chwałą” z Jego ust padają w momencie, kiedy został zdradzony. Powiedział je dopiero, gdy Judasz wyszedł z wieczernika, żeby podać Sanhedrynowi sposób na w miarę skryte pojmanie Jezusa i odebrać za to 30 srebrników. Pewnie mniej-więcej wtedy, kiedy kapłani zaczęli ustalać szczegóły Jego procesu i egzekucji.

Chwała Boga nie zależy od tego, co robi ktokolwiek z nas ani od tego, co się dzieje w Twoim czy moim życiu. A to oznacza, że możesz wszystko wykorzystać ad maiorem Dei gloriam, jak by to powiedzieli Jezuici. Absolutnie wszystko. Nawet Nergala drącego Biblię albo Twój grzech.

Bóg kocha grzeszników, więc my też powinniśmy

I nie chodzi mi o to, że można grzeszyć „dla chwały Boga” albo nią usprawiedliwiać bierność w walce ze słabościami. Nie. Ale możesz przyjmować wszystkie takie sprawy ze świadomością, że są one częścią drogi do ukazania się chwały Boga. Że nawet na tym, co Cię denerwuje albo upadla, Bóg będzie potrafił wspaniałe rzeczy, jeśli tylko Mu na to pozwolisz.

Jako narzędzie do zrozumienia tego, Jezus zostawia apostołom przykazanie miłości. Gdzieś spotkałem się z interpretacją, że Jezus specjalnie czekał z powiedzeniem przykazania miłości, aż Judasz wyjdzie, żeby on tego nie słyszał. Ale przecież apostołowie wtedy jeszcze nie wiedzieli, że ich skarbnik wyszedł po to, żeby sprzedać Jezusa. A przynajmniej nie mogli być tego pewni. Popatrzyłem więc na te słowa mając w głowie, że apostołowie rozumieli „Was” jako dwunastkę, którą Jezus wybrał na początku swojej działalności.

Jezus w takim razie – spodziewając się, co za parę godzin Jego jedenastu towarzyszy pomyśli o Judaszu – powiedział im „Kochajcie wszystkich z Was, nawet Judasza, bo ja Was właśnie takich kocham”. Bóg kocha każdego z nas jako grzesznika. Nie czeka, aż ktokolwiek z nas będzie bez grzechu albo poradzi sobie ze swoimi wadami. Kocha od razu, tu i teraz. I to jest jeden z przekazów, które niesie ze sobą przykazanie miłości: „kochajcie grzeszników, bo Ja ich kocham”.

Tak więc kochaj grzesznika tak, jak Bóg go kocha. Tu i teraz.  Takiego, jakim jest. Nawet, jeśli tym grzesznikiem jesteś Ty sam.