U studni (J 4, 5-42)

Dzisiejsze, dość długie, czytanie z Ewangelii wg św. Jana przedstawia rozmowę Jezusa zmęczonego, głodnego i spragnionego. A patrząc na słowa, które mówi uznałbym nawet, że wkurzonego tym, że musi akurat w Samarii się zatrzymać. I właśnie wtedy zachowuje się jak mężczyzna.

źródło obrazka: unsplash. com, CC-0Jezus z uczniami wędrują z Judei do Galilei i, jak podaje św. Jan w zdaniu poprzedzającym czytanie, „trzeba Mu było przejść przez Samarię”. To zdanie wskazuje, że niezbyt chcieli być w tamtej okolicy, jednak nie wybrali alternatywnej drogi przez Dekapol. Po pierwsze – przez Samarię było o wiele krócej, po drugie – teren bardziej płaski i po trzecie – nie trzeba było przekraczać rzeki. To wszystko nasuwa mi myśl, że Jezusowi spieszyło się z powrotem do Galilei.

Przez miasto Sychar przechodzili w samo południe. Jezus wysłał uczniów po jedzenie, a sam usiadł. Ewangelista zaznacza tutaj, że sam Jezus był „zmęczony wędrówką”. Pewnie był upał, chciało mu się pić, no i był głodny.

Żydzi nie lubili Samarytan – nawet Jezus w innym miejscu sam porównuje ich do psów. Po powrocie uczniowie zdziwili się, że ich Nauczyciel rozmawia z Samarytanką. Początkowo rozmowa między nimi wygląda na pyskowanie. Ale nagle Jezus jakby się opanował i na pierwszym miejscu, przed swoje zmęczenie, stawia spotkanie z drugim człowiekiem. Nagle zniknął pośpiech, przez który Jezus chciał skrócić drogę. Zniknęło pragnienie, od którego przecież rozpoczął rozmowę. Zniknął głód, chociaż Apostołowie przynieśli jedzenie. Pozostało zauważenie, jak ciekawa jest druga osoba oraz pokazanie prawdziwego siebie.

Co z tego czytania może wyciągnąć mężczyzna? Nawet jak się spieszysz, nawet jak jesteś zmęczony, głodny i chce Ci się pić, nigdy nie rezygnuj ze spotkania z drugim człowiekiem. Choćbyś uważał, że jest nic nie warty. Tak, jak w dzisiejszej Ewangelii: druga osoba jest ważniejsza, niż Twoje zmęczenie. Nawet się nie spodziewasz, jak wiele dobrego może z takiego spotkania wyniknąć.

Swoją drogą dzięki tej jednej Samarytance uwierzyło całe miasto. Czy kojarzycie gdzieś w Ewangelii, żeby przez działalność jednego (czy nawet 12) Apostołów z Jezusem całe miasto w Niego uwierzyło? Bóg jakby chciał, kolejny raz w historii, pokazać, że w Izraelu brakuje porządnych mężczyzn, a w krytycznych momentach muszą ich zastępować kobiety. Nie pozwólmy, żeby tak samo pomyślał o naszych czasach.