logos, operator-paramedyk.pl, CC-BY

To ma sens! (J 1, 1-18)

Poemat o Logosie, rozpoczynający Ewangelię według świętego Jana, zawsze był dla mnie jednym z najtrudniejszych fragmentów Ewangelii. I nadal jest. Dlatego liczę się z tym, że dla „profesjonalistów” to, co tutaj napiszę może być totalną głupotą. Ale uważam, że w Bożym Narodzeniu jest Sens.

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. Pojawił się człowiek posłany przez Boga Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o Światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz /posłanym/, aby zaświadczyć o Światłości. Była Światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było /Słowo/, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy. Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie. Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali – łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, /o Nim/ pouczył.

Viktor Emil Frankl jest autorem jednej z teorii psychoterapii. W wielkim skrócie: swoich pacjentów leczył pomagając im odkryć wpisany w nich sens życia. Dlatego teorię tę nazwał „logoterapią” – bo jednym ze znaczeń słowa „logos” jest „sens”.

Zastanowiłem się, jak by to było, gdyby tłumacze Biblii zastosowali to znaczenie w pierwszym rozdziale Ewangelii według świętego Jana. Szło by to wtedy mniej-więcej tak:

Na początku był Sens, a Sens był u Boga, i Bogiem był Sens. On był na początku u Boga. Wszystko przez Niego się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim był życie, a życie był światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. (…) Na świecie był /Sens/, a świat stał się przez Niego, lecz świat Go nie poznał. Przyszedł do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Go przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. A Sens stał się ciałem i zamieszkał wśród nas. (…)

Dla mnie to naprawdę Dobra Nowina. Bóg stworzył świat z Sensem. Nic, co się stało, nie stało się bez Sensu (tak, wpis o tym, co się nie stało mam w głowie od dłuższego czasu, ale jednak taka rozkmina filozoficzna przerasta jeszcze moje umiejętności przelewania myśli na papier). W Sensie jest życie. A jeśli ten Sens rozpoznasz i Go przyjmiesz, On da Ci moc stania się dzieckiem Bożym.

I co ważne  – to nie jest jakiś-tam metafizyczny sens latający ponad nami. To Sens, który stał się ciałem i zamieszkał wśród nas. Jezus był tak niezwykły jako człowiek między innymi dlatego, że wszystko co robił, robił z sensem. Nawet to, co nam może wydawać się bez sensu – narodziny w stajni, ucieczka do Egiptu, trzydzieści lat życia ukrytego i Krzyż. Dzięki temu jest to Sens, który można odnaleźć nawet w najtrudniejszych sytuacjach życiowych.

Rozważając tajemnice Bożego Narodzenia pamiętaj, że Bóg przez swoje Wcielenie przyniósł na świat pełnię Sensu. I to jest Dobra Wiadomość, którą warto się cieszyć w czasie świętowania.