Szturmuj Niebo! (J 14, 1-6)

Każdy umrze. A ten weekend ma przypominać, że nasze myśli w kontekście śmierci powinny iść w kierunku Nieba, a nie ziemi. Czegoś wiecznego, a nie przemijającego. Dlatego przypominamy sobie najpierw tych, którzy na pewno tam są. Potem tych którzy, jak wierzymy, jeszcze mogą czekać na wejście do Królestwa Niebieskiego. A Jezus do nas, mających jeszcze czas na działanie przed śmiercią, w czasie liturgii kieruje słowa odprawy.

Św. Mateusz przytacza słowa Jezusa, że gwałtownicy zdobywają Królestwo Niebieskie (Mt 11, 12). Gwałtowne zdobywanie to szturm. Tak więc dążenie do własnej świętości jest szturmem na Niebo. W czasie niedzielnej Mszy niekoniecznie każdy usłyszy wybrane przeze mnie do rozważania czytanie (są trzy zestawy tekstów do wyboru). Ale wybrałem to czytanie, bo widzę w nim odprawę skierowaną do każdego operatora-paramedyka.

Odprawę robi się przed akcją. Zbawiając ludzkość, Jezus rozpoczął wielki szturm na Niebo. A żeby jak najwięcej z nas mogło tam wejść, tuż przed swoją śmiercią skierował do swoich uczniów słowa odprawy. Kościół we wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych przypomina nam tę odprawę – żeby każdy przypomniał sobie cel, plan i zasady prowadzenia najważniejszego szturmu w życiu każdego z nas.

zdjęcie: commons.wikimedia.org, CC-0

W akcji zdobywania Nieba mamy zapewnione najlepsze rozpoznanie i przygotowanie terenu pod nasze działania. Bo Jezus już tam poszedł i wszystko przygotował. Potwierdza to jeszcze słowami, że gdyby nie był pewny, nie mówiłby o tym. Nie wysyłałby nas na szturm gdyby nie wiedział, że faktycznie możemy zdobyć Niebo. Określił też dokładnie, jak tam dojść: przez Niego. A na końcu czeka na nas cel całej akcji – mamy szturmować wiele mieszkań. Tak wiele, że każdy z nas może zdobywać osobne mieszkanie na własny sposób, wykorzystując specjalność, którą dostał. Dla każdego wystarczy miejsca w Niebie.

dla każdego wystarczy miejsca w Niebie – szturmuj Niebo już dzisiaj

Chociaż odprawa jest prosta, szturm dla niektórych może okazać się zbyt trudny i nie zdążą go dokończyć w czasie życia. Dlatego też Jezus określa drogę ewakuacji. W pewnym momencie po prostu sam przyjdzie (tak, jak pisałem wcześniej – pewnie po prostu nie będzie mógł się nas doczekać) i zabierze tych, którzy jeszcze nie zdobyli mieszkania w niebie.

Najważniejsza informacja jest zawarta na samym początku dzisiejszej odprawy. Ostatnio zauważyłem, że wariacje na temat „Nie bój się” pojawiają się w całym Piśmie Świętym: od Abrahama, przez historię Izraela, proroków i Ewangelię, aż do Apokalipsy. Strach był jednym z owoców grzechu pierworodnego (widać to po słowach Adama Rdz 3, 10) i Bóg przez całą historię próbuje nam przypomnieć, że nie mamy się czego bać – a już na pewno nie Jego. Pewnie dlatego też Jezus zaczyna odprawę dla nas od przypomnienia, że w tym szturmie nie mamy się czego bać. Może być ciężko, ale każdy z nas powołany jest do tego, żeby wejście do Nieba było największym sukcesem w jego życiu.

Masz dobre dane wywiadowcze, wyznaczoną marszrutę, zdefiniowane zadanie i określoną drogę ewakuacji. Nie pozostaje Ci nic innego, jak tylko nie bać się i rozpocząć szturm. Szturmuj Niebo już dzisiaj!

PS. Ponieważ początek listopada jest czasem szczególnej pamięci o zmarłych, mam pomysł na szybką akcję dla Was. Na pewno każdy z Was zna kogoś, kto już umarł, a w swoim życiu zachowywał się jak operator-paramedyk. Kogoś, kto jest dla Was wzorem do naśladowania. Wpisujcie takie osoby w komentarzach – niekoniecznie z imienia i nazwiska ale tak, żeby określić, kim ta osoba była. A w niedzielę o 22 niech każdy z Was przeczyta listę wpisanych osób i pomódlmy się za nie w jednym czasie. Podejmiecie wyzwanie?

  • Tomasz

    Po co się okłamywać lub łudzić ,że się będzie w niebie .Skoro zbawionych ma być tylko 144 tysiące .

  • Dzięki wszystkim, którzy wzięli odpowiedzialność nie tylko za sprawy na tym świecie i włączyli się w akcję modlitewną!

  • Rafał

    Może nie był wojskowym, ale lubował się w rajdach terenowych i muzyce bluesowej. W swoim życiu wiele narozrabiał popadając w narkotyki i alkohol. Ostatnie 15 lat swojego życia był czysty, do końca. Co roku wychodził na pielgrzymkę z Kalisza do Częstochowy. Pomagał ludziom, by choć trochę odkupić swoje błędy. Działał w AA. Dobry znajomy, trochę jak wujek – Pan Jurek Rybka.

  • Ja ze swojej strony też dorzucę dwóch dziadków – ostatnich w rodzinie, którzy przede mną służyli w wojsku Jednego nie znałem – kojarzę go tylko ze zdjęcia w mundurze LWP z czasów służby zasadniczej albo ćwiczeń rezerwy. Ale podobno siłą charakteru i determinacją go przypominam. Drugi w czasie IIWŚ walczył w proszowickiej AK.

  • Mikołaj

    Dziadek Stefan. O jego wojskowych dokonaniach wiem bardzo niewiele konkretów (poza tym że przeżył wojnę). Później dał się poznać jako dobry lekarz i odpowiedzialny obywatel (pamiętam, że zawsze podczas wyborów był w komisji).

  • Jan Ławniczak

    Zdecydowanie Dziadek Adek – uczestnik Powstania Warszawskiego (Armia Krajowa – zgrupowanie „Radosław” – batalion „Miotła” – pluton POS „Jerzyki”, od 12.08.1944 r. batalion „Czata 49” – pluton „Jerzyki”, od 3.09.1944 r. odcinek bojowy „Sarna” – kompania por. „Szczęsnego” – pluton „Jerzyki”.)