Spojrzenie w wieczność (J 3, 13-17)

W tę niedzielę wypada Święto Podwyższenia Krzyża Świętego, przez co nie kontynuujemy rozważania Ewangelii według św. Mateusza, a na chwilę przeskakujemy do wersji napisanej przez św. Jana kilkadziesiąt lat później. W dzisiejszym czytaniu Jezus mówi drugiemu mężczyźnie – Nikodemowi – bardzo ważną rzecz. Tak ważną, że aż powtarza ją trzy razy.

Tę ważną rzecz można skrócić w powiedzeniu „żyje się raz, ale za to wiecznie”. W rozmowie z Nikodemem Jezus proponuje nam spojrzenie na wieczność (która jest jakością, a nie ilością czasu – tak dla jasności) z trzech perspektyw.

Pierwszą z nich jest plaga węży w czasie wędrówki przez pustynię. Perspektywa próby tuż po nadaniu Izraelitom Prawa. Jak pisałem tydzień temu, prawdziwa miłość potrafi być wymagająca. Przez odniesienie do plagi węży Jezus podaje nam więc pewne wymaganie: umieć zauważyć Jego wywyższenie. Myślę, że Izraelitom na pustyni strasznie ciężko było zerknąć na węża na palu, gdy pod nogami wiły się bardziej organiczne węże. Podobne wymaganie pokazuje Ci Jezus: żebyś w pomimo wszystkich problemów i rozproszeń umiał popatrzeć w kierunku Boga. A takie patrzenie jest już namiastką życia wiecznego, bo w Niebie cały czas będziesz mógł się z Nim widzieć.

Może chodzi właśnie o to, żebyśmy swoją pracą powoli przygotowali ziemię na to, żeby spędzić tutaj życie wieczne.

Drugą – miłość Boga do Jego stworzenia. Perspektywa ponadczasowa, bo Bóg kocha człowieka w każdym czasie. Niezależnie od tego, czy jesteś blisko Niego, czy masz Go totalnie gdzieś. Bóg trwa w postawie miłości względem Ciebie. Jest gotowy przejść z postawy do relacji miłości, gdy tylko Mu na to pozwolisz. A ta relacja to fundament tego, czym będziemy żyć w życiu wiecznym. Dlatego, jeśli udało lub uda Ci się ją nawiązać, na pewno czasami odczujesz wieczność.

Trzecią perspektywą jest posłanie Syna, czyli misja Jezusa. Z jednej strony – perspektywa „teraz”, bo Jezus mówi o tym w czasie, gdy realizuje swoją misję. Z drugiej – perspektywa ostateczna, bo następnej już nie będzie. Niektórzy teologowie twierdzą, że w życiu wiecznym już nie będziemy odczuwali czasu i będzie ono właśnie jednym, ostatecznym „teraz”. O ile poprzednie dwie perspektywy odnosiły się tylko do ludzi, w tej Jezus mówi wprost o zbawieniu całego świata. Myślę, że Jezus przez to chce nas zmotywować do aktywności. Tak, jak Adam w Raju miał kopać ogród i nazywać zwierzęta, tak ja i Ty możemy teraz kreatywnie przekształcać świat i odkrywać w nim coraz nowsze rzeczy. Może Apokalipsa wcale nie będzie wyglądała jak jedno wielkie „bum”, po którym Bóg pokaże nam Nową Ziemię. Może chodzi właśnie o to, żebyśmy swoją pracą powoli przygotowali ziemię na to, żeby spędzić tutaj życie wieczne.

zdjęcie: defense.gov, CC-0

Chcę Cię zachęcić, żebyś po niedzielnej Mszy został chwilę dłużej na Mszy, popatrzył na krzyż w kościele i spróbował spojrzeć w wieczność. Poświęć tę chwilę na popatrzenie na krzyż z trzech perspektyw wyciągniętych z dzisiejszego czytania. Zostaw na tę chwilę wszystkie swoje ziemskie problemy. Zobacz Boga, który czeka na Twoją odpowiedź na Jego miłość. Jeśli będziesz chciał na nią odpowiedzieć – zapytaj Go, co w poniedziałek możesz zrobić, żeby przekształcać świat w miejsce, które się Bogu bardziej spodoba.