Słupek sukcesu (Sdz 8, 20-21, 35)

Bardzo często można spotkać słowo „sukces”. Nawet na moim blogu pojawiło się ono wiele razy. Wiele osób do niego dąży, niektórzy go osiągają. I niektórzy się dziwią że, chociaż osiągnęli wszystkie wskaźniku sukcesu, do których dążyli, są nadal nieszczęśliwi. Kluczem jest zrozumienie, że sukces to nie kwestia słupków i statystyk, które można pokazać innym. Pokazuje to historia Gedeona, który w pewnym momencie zaczął dążyć do sukcesu, który mógłby pokazać innym.

Następnie wydał rozkaz Jeterowi, swojemu pierworodnemu synowi: „Podejdź! Zabij ich!”. Lecz chłopiec nie wydobył miecza, bo się bał, był jeszcze zbyt młody. Wtedy Zebach i Salmunna powiedzieli: „Ty wystąp i wymierz nam cios, bo jaki mężczyzna, taka i jego siła”. Wystąpił więc Gedeon i zabił Zebacha i Salmunnę. Zabrał także półksiężyce zawieszone na szyjach ich wielbłądów.
[Po śmierci Gedeona Izraelici] Nie okazywali też wdzięczności rodowi Jerubbaala-Gedeona za wszystkie dobrodziejstwa, jakie Gedeon wyświadczył Izraelowi.

Do czasu pościgu po drugiej stronie Jordanu Gedeon starał się nie przypisać sobie żadnego zwycięstwa. Ołtarz Baala w Ofra zniszczył z przyjaciółmi, wojowników wybrał za niego Bóg, na zwiady szedł ze sługą, obóz madianitów rozbił bez walki. a zabicie wodzów przeciwnika oddał Efraimitom. Potem ruszył w dalszy pościg i coś się w nim zmieniło. Tam schwytał dwóch królów madianickich – Zebacha i Salmunna – oraz doprowadził do zagłady izraelskich miast Sukkot i Penuel. Chcę, żebyśmy spotkali go w momencie w którym dowiedział się, że schwytani królowie zabili wcześniej jego braci

Patrząc na Gedeona królowie madianiccy zadają mu to samo pytanie, które usłyszał kiedyś od Boga na klepisku w Ofra (Sdz 6, 12): „To taki z ciebie wojownik?„. Wcześniej usłyszał je jako jedyny syn, który nie wyruszył na walkę. Teraz – jako przywódca, który każe swojemu małemu dziecku wyrównywać swoje porachunki. Przekraczając Jordan, według mnie, Gedeon zaczął dążyć do osiągnięcia swojego sukcesu, który mógłby pokazać innym. Dlatego zniszczył dwa sojuszniczych miast. Dlatego został upokorzony w oczach swoich jeńców tym, że jego syn nie potrafił wykonać jego rozkazu. Dlatego nie potrafi, jak w Ofra aniołowi, przyznać „No faktycznie, żaden ze mnie wojownik i nic nie osiągnąłem”. Żeby osiągnąć wymarzony sukces – słysząc szyderstwo z ust wroga sam chwyta za miecz i bez słowa zabija jeńców.

tylko Ty wiesz, co jest Twoim sukcesem – i jeśli tego nie osiągniesz, nic Ci nie da wpasowywanie się w oczekiwania innych

Po osiągnięciu wymarzonego sukcesu, Gedeon rządził jako sędzia Izraelem przez 40 lat, pilnował pokręconej wiary w Boga Izraela i dorobił się niesamowitej liczby dzieci. Ten etap chcę przeskoczyć i od razu przejść do tego, co działo się po jego śmierci. A dokładniej – do tego, jak go wspominali Izraelici. W ostatnim zdaniu opisującym jego historię jest nazwany „Jerubbalem”. Przydomek ten otrzymał po zburzeniu ołtarza Baala w swoim rodzinnym mieście (Sdz 6, 32) – akcji, od której rozpoczął wyzwalanie Izraelitów spod władzy Madianitów. Dla mnie jest to znak, że ani prowadzone walki, ani 40 lat jego panowania nad Izraelem nie zostało przez Izraelitów uznane za sukces Gedeona. Dla swoich poddanych i ich dzieci Gedeon pozostał tym, który rozbił mały ołtarz Baala w jednym z miast – i tyle. Wygonienie z Kanaanu Madianitów, spektakularne zwycięstwo w bitwie, doprowadzenie do współpracy pomiędzy plemionami, nawet zabicie dwóch królów – to wszystko poszło w zapomnienie. Gedeon był gościem, który zburzył jeden ołtarz.

Dzisiaj wiele osób daje się zapędzić w pułapkę „słupków”, które wyceniają ich sukces. Stają się niewolnikami tego, ile „tasków odtikowali”, czy osiągnęli plan sprzedażowy, jakie normy WFu spełnili i tak dalej. Ale zakończenie historii Gedeona uczy, że nie masz co szukać wyznaczników sukcesów u innych ani dążyć za wszelką cenę do spełnienia ich wymagań. O tym, co jest Twoim sukcesem, wiesz tylko Ty. I jeśli Ty go nie osiągniesz, ludzie i tak nie zapamiętają tego, w czym spełniłeś ich oczekiwania.