Skarb specjalsa (Łk 12, 32-48)

Polska jest krajem chrześcijańskim od 1050 lat. Wielu z nas zostało ochrzczonych jako dzieci i otrzymało paruletnią edukację religijną w salce przy kościele lub szkole. Dla większości osób jedyną trudnością, jaką mogli mieć z dotarciem na Mszę czy do konfesjonału, była co najwyżej odległość i warunki pogodowe. Książki pomagające w rozwoju wiary można było od dawna kupić księgarniach – mamy nawet specjalistyczne, katolickie – a od niedawna odpowiednie materiały (nawet całą Liturgię Godzin) można znaleźć w internecie za darmo. W skrócie – większość z nas miała dostęp do narzędzi rozwoju swojej wiary, o którym naszym dziadkom się nie śniło. W takich warunkach słowa Jezusa „komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą” mogą budzić lekkie zaniepokojenie.

Jezus powiedział do swoich uczniów: Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo. Sprzedajcie wasze mienie i dajcie jałmużnę! Sprawcie sobie trzosy, które nie niszczeją, skarb niewyczerpany w niebie, gdzie złodziej się nie dostaje ani mól nie niszczy. Bo gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze. Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie! A wy [bądźcie] podobni do ludzi, oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc będzie im usługiwał. Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie. A to rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie złodziej ma przyjść, nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie. Wtedy Piotr zapytał: Panie, czy do nas mówisz tę przypowieść, czy też do wszystkich? Pan odpowiedział: Któż jest owym rządcą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowi nad swoją służbą, żeby na czas wydzielił jej żywność? Szczęśliwy ten sługa, którego pan powróciwszy zastanie przy tej czynności. Prawdziwie powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem. Lecz jeśli sługa ów powie sobie w duszy: Mój pan ociąga się z powrotem, i zacznie bić sługi i służące, a przy tym jeść, pić i upijać się, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna; każe go ćwiartować i z niewiernymi wyznaczy mu miejsce. Sługa, który zna wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. Ten zaś, który nie zna jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą.

Ludzie najlepiej zapamiętują to, co jest na końcu. Jeśli po przeczytaniu wstępu i Ewangelii masz poczucie „no to lipa”, to… wróć do początku czytania. Jezus zaczyna swój wywód od tego, co musiał często powtarzać swoim uczniom: „Nie bój się!” I dodaje „spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo”.

Bóg nie dał Ci Pisma Świętego, przykazań, Chrztu, parafii, duszpasterstwa, portalu katolickiego, książek religijnych, Światowych Dni Młodzieży, rekolekcji, blogerów i youtuberów katolickich i nie wiadomo czego jeszcze po to, żeby kiedyś powiedzieć Ci „miałeś w ciągu życia 7 345 942 231 okazji, żeby rozwinąć swoją wiarę, a Ty nie skorzystałeś z 7 345 942 230 z nich!”. Nie. Dał Ci to wszystko dlatego, żeby jeszcze bardziej ułatwić Ci zdobycie Królestwa Niebieskiego. Dlatego też nie jesteś sługą, który nie zna woli pana albo któremu niewiele dano. Dostałeś dużo i Bóg powiedział Ci, jakie ma plany właśnie po to, żeby jak najłatwiej było Ci zrealizować Jego wolę i żebyś czuł, że Królestwo Boże jest już obok Ciebie (Łk 17, 21).

Ale jest jeszcze niepełne. Na „wersję all inclusive” musimy jeszcze poczekać. I to poczekać jak operatorzy. Jezus porównuje oczekiwanie na Paruzję do sług czekających na powrót swojego pana. Muszą być czujni cały czas bo nie widzą, kiedy on wróci z wesela. Muszą być czujni nawet o drugiej i trzeciej straży nocnej – czyli mniej-więcej pomiędzy 22 a 6, jeśli dobrze pamiętam – czyli wtedy, kiedy człowiekowi najbardziej chce się spać.

nie bój się i czekaj jak operator – Bóg chce dać Ci Królestwo

Przez tę nocną porę szczególnie mi się nasunęło, że nasze czekanie na powrót Jezusa jest czekaniem operatora. Operatora, który musi przeleżeć pół nocy w błocie nie zważając na padający deszcz i łażące po nim robale i cały czas obserwować wskazany obiekt, żeby dostarczyć innym informacje potrzebne do bezpiecznego przeprowadzenia operacji. Operatora, który musi oglądać, jak wiele zła potrafi zrobić człowiek, a pomimo to robić realizować swoją misję, żeby dopiero po powrocie do bazy opowiedzieć gościowi z pomocy humanitarnej, gdzie może szukać nowych potrzebujących. Operatora, który wie, że akcja bezpośrednia w domu jednego czy stu terrorystów nie sprawi, że terroryzm na świecie zniknie, ale który wie, że to jest ta jedna rzecz, którą on może zrobić w danej chwili, żeby świat był bezpieczniejszy. Operatora, który czasami ma ochotę rzucić to wszystko, bo dowództwo daje głupie rozkazy, bo działania są źle koordynowane, bo logistyka zły sprzęt dostarczyła, bo miał lepiej płatną ofertę pracy w ochronie albo w biznesie… ale tego nie rzuci bo wie, że taka jest jego specjalność i (nawet pomimo istoty organizacji wojska) nikt za niego nie wykona tych zadań.

nie bój się i czekaj na królestwo Boga, CC-BY-NC, operator-paramedyk

Operatora który wie, że właśnie w tym wszystkim ukryty jest jego skarb. Skarb, który jest wart więcej, niż wszystkie wymienione niedogodności.

Nie bój się i oczekuj jak operator. Bóg chce Ci dać miejsce w Niebie.