Selekcja

Selekcja jest ostatecznym etapem rekrutacji do zespołów bojowych jednostki specjalnej. Ale pierwszym (może poza testami psychologicznymi), na którym kandydata może spotkać naprawdę wszystko. Idą na nią ludzie, którzy po złożeniu dokumentów pozytywnie zdali egzamin z WF i badania psychologiczne. W czasie selekcji przez mniej-więcej tydzień kandydaci muszą sobie poradzić z zadaniami stawianymi przez instruktorów w trudnych warunkach terenowych i pogodzie takiej, jaka się nadarzy. Tam sprawdza się, czy kandydat ma cechy, które pozwolą mu zostać operatorem.

(c) Ekstremalna Droga Krzyżowa 2011, https://www.facebook.com/WIO.EDK/photos/a.197470160291459.40339.179418455429963/197471770291298/?type=3&theater
Tak wyglądałem, gdy kończyłem swoją pierwszą EDK – moją prywatną selekcję. Zdjęcie dzięki uprzejmości Ekstremalnej Drogi Krzyżowej.

Wydaje mi się, że dla kandydatów na operatorów selekcja jest rodzajem inicjacji. Pierwszego pełnego spotkania z nowym światem i sprawdzeniem, czy sobie w nim poradzą. Dla tych, którzy ją ukończą – staje się początkiem nowego życia. Pewnie dla wielu z nich jest to największe wyzwanie, które do tej pory pokonali w życiu. I myślę, że czegoś podobnego potrzebuje każdy mężczyzna. Początku. Wyraźnej granicy pomiędzy przygotowaniami, a czymś nowym. Granicy, którą jest wygranie konkretnego wyzwania, które zmieni jego życie.

 

Dla mnie taką inicjacją była Ekstremalna Droga Krzyżowa w 2011 – pierwsza, którą ukończyłem. To tam zobaczyłem, że potrafię zdobyć się na wysiłek, który przekracza moje siły. Przeszedłem 44 km w czasie poniżej 9 godzin. Rok później powtórzyłem to z czasem o ponad godzinę lepszym, ale nie wywarło na mnie to aż takiego efektu, jak to pierwsze przejście. To po pierwszej EDK zdecydowałem się zmienić podejście do życia, a za tym poszło parę innych zmian w moim życiu – jak choćby rezygnacja z pracy i pójście na doktorat. Myślę, że ten blog też jest odległym echem tamtej Ekstremalnej Drogi Krzyżowej. Mojej prywatnej selekcji.

 

Oficjalne statystyki mówią, że selekcję przechodzi około 10% kandydatów, którzy do niej przystępują. Czyli dziewięciu na dziesięciu rezygnuje. Ci, którzy ją ukończyli, na pewno też mają momenty zwątpienia i chęć rezygnacji (w końcu od tego, żeby one wystąpiły, są instruktorzy), ale pomimo to ciągną dalej. To jest jedyna różnica pomiędzy ukończeniem i nieukończeniem selekcji – czy swoją motywacją potrafisz pokonać zwątpienie.  Nad tym właśnie powinieneś pracować, gdy przygotowujesz się do swojej selekcji.

Skoro 90% kandydatów nie przechodzi selekcji, nie zdziw się także, jeśli Ty sobie nie poradzisz ze swoją. I pamiętaj, że tylko Ty decydujesz, co w przypadku porażki zrobisz. Możesz uznać, że to nie dla Ciebie i dać sobie spokój albo przystąpić do selekcji jeszcze raz i przekuć porażkę w ogromny sukces.

 

Ważne jest także, dla kandydata na operatora selekcja nie jest ostatnim etapem. To po niej zaczyna się naprawdę ciężka praca na rocznym kursie bazowym. Dopiero po jego pozytywnym ukończeniu kandydat zostaje operatorem – a do zostania paremedykiem czeka go jeszcze kurs specjalistyczny. Niezależnie od tego, czy swoją selekcję odbyłeś dwadzieścia lat temu, wczoraj, czy jeszcze masz ją przed sobą – pamiętaj, że to początek pracy. W czasie selekcji jedynie pokazujesz, że potrafisz wygrywać wyzwania. Więc po niej możesz już podejmować je na całego.