RoMy #10: Nagich przyodziać + KONKURS

W dzisiejszych czasach nagość to nic szczególnego. Wystarczy wejść na portal społecznościowy, włączyć telewizor po 20 albo otworzyć odpowiednią gazetę na stronie z krzyżówką, żeby mieć ją pod dostatkiem. A Kościół mówi, że walka z nagością to uczynek miłosierdzia. Czy więc, żeby być miłosiernym w ten sposób, wystarczy wrzucić stare ubrania do kontenera PCK, czy trzeba zrobić coś jeszcze?

nagich przyodziać, zdjęcie: hannahmorgan7@unsplash.com, CC-0

K: Dawałeś kiedyś ubrania do wora na zbiórkę Caritasu albo PCK?

J: Czy tam konkretnie – nie pamiętam. Na pewno parę razy wrzuciłem do kontenera, skąd pojechały do second-handów. Często też dołączaliśmy bony na ubrania do Szlachetnej Paczki. No i moją pierwszą parę Kupczaków zostawiłem pod śmietnikiem, a po pół godzinie ktoś już ją sobie zabrał.

K: Miałeś wtedy świadomość przyodziewania nagich?

J: W przypadki Paczki i Kupczaków – tak. Wrzucając rzeczy do kontenera – nie.

K: To czemu wrzucałeś do kontenera, zamiast zostawić obok Kupczaków?;)

J: Właśnie złapałeś minusa za porównanie Kupczaków do zwykłych ubrań.

K: To dobrze, że nie powiedziałem na głos z czym mi się kojarzy ich nazwa. No więc jak jest z tymi ubraniami obok Kupczaków?

J: Buty są dla mnie kluczowym elementem wyposażenia, gdy idę na kilkudziesięciokilometrowy marsz. Od koszulki czy spodni zależy co najwyżej to, czy obetrę się mniej czy więcej i jak będzie mi wygodnie. Od butów – czy w ogóle dojdę.

K: Pytałem o to, czemu nie zostawiłeś starych ubrań w miejscu, z którego potrzebujący mogą je sobie wziąć – tak jak zostawiłeś buty.;)

J: Bo mi nie zależało na tym, co się z nimi stanie. A buty wiedziałem, że jeszcze komuś mogą posłużyć i na pewno na krakowskich ulicach będą cennym nabytkiem.

K: Ubrania by nie mogły?

J: Ubrań aż tak nie doceniam. Nawet naprawdę fajnych.

K: No ale jakieś ubrania nosić trzeba, a te Twoje mogły pewnie jeszcze komuś posłużyć, skoro wrzuciłeś je do kontenera, zamiast do śmietnika. Może lepiej było je dać dla kogoś potrzebującego, zamiast dla second handu?

J: Ale potrzebującego musiałbym szukać, a kontener był przy bloku obok. A przynajmniej jakiś grosz ze sprzedaży ubrań potem trafił do PCK.

K: No to jest jakiś plus. Może potrzebujący by je sobie sam znalazł obok Kupczaków?

J: Pytanie, co by było lepsze dla potrzebującego, którego na oczy nie zobaczę: wziąć sobie więcej schodzonych ubrań spod śmietnika, czy żeby PCK kupiło mu jedną nową rzecz z pieniędzy, które uzyska za sprzedaż tych starych ubrań. Inaczej – czy ważniejsza jest ilość, czy jakość pomocy?

K: Ciężko mi powiedzieć, w sumie. Najlepiej by nie było wcale wybierać. W pierwszej chwili wydaje mi się, że lepiej dać kilku osobom używane koszule, niż jedną nową jednej osobie. A Ty co o tym myślisz?

J: Ja generalnie (nie mówię, że będzie to dotyczyło każdego indywidualnego przypadku) wolę dać jedną nową. Dlatego, że w tym wszystkim ważniejsze od samego faktu ubrania nagiego jest, według mnie, pokazanie mu, że jest wartościowym człowiekiem. Naprawdę wartościowym, a nie takim, który dostaje tylko to, co innym już się znudziło.

K: Ale mając do wyboru wyrzucić koszulę albo dać ją komuś, kto nie ma wcale – to chyba lepiej dać. Tu się zgadzamy?

J: Tak. Jeśli jest w takim stanie że sam jeszcze byś ją założył :-).

K: No jasne, nie dajemy tego na ściery;) Czyli spełnić ten uczynek miłosierdzia jest stosunkowo nietrudno – wystarczy poczekać, aż PCK ogłosi zbiórkę w naszej okolicy, spakować ubrania, których już nam nie trzeba (ale jeszcze się nadają do noszenia) do wora i zostawić pod blokiem – tak? W sumie nie wiem jak to jest – wszyscy, którzy potrzebują ubrań mogą skorzystać z pomocy organizacji, które by nasze ubrania zebrały?

J: Nawet myślę, że nie trzeba czekać na zbiórkę PCK – wystarczy pójść i podpytać w parafialnym Caritasie, jak oddać ubrania dla potrzebujących.

Jeśli chodzi o potrzebujących… no i tutaj sytuacja jest podobna do tej, w której ktoś pod sklepem prosi Cię o 5 zł na bułkę. Każda organizacja ma pewne mechanizmy weryfikacji kto potrzebuje, a kto nie, i to one decydują, kto może dostać ubranie, a kto go nie dostanie. I, niestety, żaden z tych systemów nie jest idealny, więc ubrania dostaje część osób, które tego nie potrzebują, a niektórzy potrzebujący nie mają na nie szans.

To trochę inny przykład, ale na uczelni spotkałem się z sytuacją, w której doktorantka nie dostała stypendium socjalnego, bo… była za biedna. Ona pobierała stypendium doktoranckie bez dodatków (w świetle PITa jest to zerowy dochód), jej mąż pracował na zlecenie z wynagrodzeniem prowizyjnym, więc też jako podstawę miał bardzo niskie wynagrodzenie i dostali odmowę przyznania stypendium z uzasadnieniem, że zarabiają tak mało, że nie da się z tego przeżyć, więc oszukują i pewnie utrzymują ich rodzice. Zakładam, że podobne sytuacje zdarzają się przy rozdzielaniu ubrań.

K: Tu też się nasuwa coś, co już przerabialiśmy – żeby faktycznie czynić miłosierdzie, trzeba patrzeć w skali mikro – na każdego jednego potrzebującego indywidualnie. Systemy, żeby działać sprawiedliwie, muszą mieć jasno określone warunki – a każdy człowiek jest z kolei wyjątkowy i jego problemy nie zawsze dadzą się łatwo skategoryzować. Nie tworzyłbym jednak reguły, bo w końcu wielu naprawdę potrzebujących korzysta z pomocy organizacji. Cwaniaki to taki side effect, ale wydaje mi się (nie mam żadnych danych na ten temat), że to jest raczej marginalne.

J: To jest plus z dawania przez organizacje – Ty dajesz organizacji i masz, jak to mówisz, „rączki czyste”. Dałeś ubranie w nadziei, że trafi ono do potrzebującego. A jak organizacja źle rozda, to ona źle wykorzystuje swoje środki.

K: Ale nie tylko przez organizacje można ten uczynek spełniać – św. Jan Paweł II, będąc jeszcze Karolem Wojtyłą dawał potrzebującym płaszcz, a nie namiary na PCK;).

J: Oczywiście, że można bezpośrednio.

Dobra, ale chciałbym trochę odejść od tego „standardowego”  przyodziewania nagich. Czy kupno fajnego ubrania dla żony to też ten uczynek miłosierdzia?

K: Jako prezent, czy w sytuacji, gdy już żywcem nie ma co ubrać? (to znaczy dosłownie, a nie przy pełnej szafie;))

J: Dowolnej. BTW: Właśnie poruszyłeś ciekawy problem: Kto decyduje o tym, czy ktoś ma coś na siebie ubrać?

K: Uczynek się nazywa nagich przyodziać. Dawanie ubrania komuś, kto je już ma nie jest miłosierdziem, tylko uprzejmością. Pytasz o to kiedy ktoś faktycznie jest tym nagim?

J: No. Bo właśnie kobieta może stwierdzić „Nie mam co na siebie ubrać”, stojąc przed pełną szafą. A facet może marudzić, że nie ma skarpetek tylko dlatego, że akurat nie może znaleźć dwóch podobnych w plątaninie. Według nich są nadzy. Z resztą zauważ, że w Biblii nagość to właśnie pewien stan świadomości: nic się nie zmieniło w wyglądzie Adama i Ewy po grzechu pierworodnym – w jednej chwili stali i nie uważali się za nagich, a sekundę później – już tak.

K: Myślę, że wspomniani „nadzy” są świadomi, że nie są nadzy. To taki sam „głodny” jak ja dawno temu, kiedy mi się nie chciało wstać sprzed kompa i podgrzać obiadu, który mama zostawiła w lodówce.

Nie wiem na ile nagość to stan świadomości. Wydaje mi się, że uczynki względem ciała odpowiadają na proste potrzeby, to taka dbałość o same podstawy. Fanaberie i wybrzydzanie w stylu „nie mam się w co ubrać” przy pełnej szafie bym odstawił na bok i nawet ich nie rozważał.

J: A ja właśnie szukałbym głębi w uczynkach względem ciała. Nagość jest odarciem człowieka z pewnej godności. A ubranie go – przywróceniem mu jej. Dlatego pytanie, czy Twoja żona jest godna tego, żeby dostać sukienkę, która jej się podobała:-).

Kiedyś chyba wspomnieliśmy o tym, że przez uczynek miłosierny masz naśladować Chrystusa, ale też pomóc drugiej osobie Go naśladować. A jakby popatrzeć na Ewangelię, to Jezus ubierał się w dobre ciuchy. Jakby żył dzisiaj, to raczej nie nosiłby koszulek z trójpaka z hipermarketu, tylko jakąś Surge Polonia. Więc kupując żonie ładne ubranie – pomagasz jej naśladować Jezusa. Jako Katolicy często pomijamy takie szczegóły, a przecież mamy naśladować Go we wszystkim.

K: Też pomyślałem o tym, że tu chodzi o zadbanie o ludzką godność. Ale posiadanie „tylko” 10 różnych bluzek nie oznacza bycia z tej godności odartym. I nie uniemożliwia naśladowania Chrystusa. Czyżbyś sugerował, że niestaranny ubiór jest nie po bożemu, tym ostatnim zdaniem?

J: Nie wiem, czy użyłbym słowa „niestaranny” – ale że Bóg chce, żebyśmy się dobrze ubierali. Jak On.

K: Czyli jeżeli komuś dajemy ubranie, to też wypadałoby, żeby ktoś był w nim „dobrze” ubrany, tak?

J: Tak. Uważam, że nie ma sensu dawać biednym znoszonych szmat, bo przez to tylko podkreśla się ich biedę. Tutaj podam przykład ze Szlachetnej Paczki: parę razy obdarowywaliśmy rodzinę, w której dzieci potrzebowały ubrań albo butów. I przyjąłem taktykę, że praktycznie nigdy tych rzeczy nie wkładaliśmy do pudeł. Zamiast tego – załatwiałem karty podarunkowe do sklepów odzieżowych. Po pierwsze, bo wtedy ktoś może wybrać dokładnie taką rzecz, jaka mu się podoba. Po drugie – bo dla nastolatki to, że może pójść do galerii i wybrać sobie coś do ubrania mogło być jeszcze bardziej budujące, niż samo to, że miała nowy ciuch.

K: Chodziło mi o ubrania, które nie są zużyte, ale które w modzie był dawno temu (albo wcale).

J: Moda to zupełnie inna sprawa. Ani ja, ani Ty chyba nie mamy stajlowego ałtficiku teraz.

K: No właśnie, więc można o nas powiedzieć, że się dobrze ubieramy? A, jak pisałeś, Bóg tego chce.

J: Można. „Dobrze”, a „modnie” to dwie zupełnie różne rzeczy. Podobnie jak „dobrze” i „drogo”. Chociaż jak ktoś mi zwraca uwagę, że bojówki nie pasują np. do Mszy, to zwykle odpowiadam, że ubrałem swoje najdroższe spodnie.

Ale wróćmy do samego tematu ubierania nagich, żeby odejść od szczegółów technicznych i uciec od pytania, które pewnie ciśnie Ci się na usta, czyli „Co to znaczy „Dobrze”?”. W ubieraniu nagich jest coś jeszcze. Jeśli dobrze przypatrzeć się Pismu Świętemu, to pierwszy raz nagość pojawia się po grzechu pierworodnym. Adam i Ewa zauważyli, że są nadzy, więc zrobili sobie przepaski i schowali się przed Bogiem. Potem mija parę tysięcy czy milinów lat i mamy ukrzyżowanie Jezusa, przed którym go rozbierają (tu właśnie widać, że ubierał się w niezłe ciuchy – żołnierze nie chcieli ich niszczyć). Potem jest Zmartwychwstanie i… Jezus powraca w lśniąco białej szacie. A w apokaliptycznej wizji św. Jana wszyscy w Niebie są ubrani. Patrząc z tej perspektywy wydaje się, że przyodziewając nagiego sprawiasz, że jest on dalej od grzechu, a bliżej Nieba.

K: Daleko idziemy. Ale to tylko dowodzi, że ubranie to coś więcej niż sama ochrona przed zimnem. Przywdziewając człowieka, który jest nagi, zwraca się mu też godność, której pozbawiła go bieda albo jego minione błędy. Tym szlachetniejszy się ten uczynek wydaje.

J: Dokładnie. Nawet zauważ – często w Starym Testamencie  Bóg mówi porównuje odnowienie Przymierza do ubrania Izraela w nowe szaty.

A ponieważ idziemy daleko, to jeszcze zapytam Cię o coś, co chodzi mi po głowie. Czy działanie na rzecz ograniczenia pornografii albo prostytucji jest ubieraniem nagich?

K: Też się nad tym zastanawiałem. Takie coś jednak jest, jak mi się wydaje, miłosierdziem czynionym wobec duszy człowieka.

J: Ale dużo z tego, co pisaliśmy o ubieraniu też dotyczy duszy. A przynajmniej psychiki.

K: No jasne, bo wszystkie te podstawowe potrzeby, a właściwie ich brak, ma duży wpływ na ducha. Ale te wspomniane przez Ciebie dotyczą już stricte duchowego przyodziewania – w tej sytuacji problemem nie jest fizyczny brak ubrania, które by można założyć.

J: Jakkolwiek brak tego fizycznego jest widoczny… wiesz, chyba główną myślą, jaką muszę zabrać i przetrawić po tej rozmowie jest to, że ubrać trzeba człowieka, a nie tylko jego ciało. A Ty co bierzesz?

K: To, że dając ubranie możemy także przywracać komuś jego godność, dlatego warto, żeby to było dobre ubranie, nie byle co.

J: I na tym zakończmy dzisiaj. A jak ktoś z czytelników będzie chciał o coś dopytać, to podrążymy temat dalej.


Dzisiaj, dzięki uprzejmości wydawnictwa Polskie Gry Planszowe mamy dla Was konkurs! Do wygrania mamy dwa egzemplarze gry planszowej Inspire, poświęconej właśnie uczynkom miłosierdzia. Trailer gry możecie zobaczyć poniżej:

Co zrobić, aby wygrać? Parę razy próbowałem podejść Krzycha pytaniem, czy lista uczynków miłosierdzia nie jest już zdezaktualizowana. I chciałbym Cię pobudzić do podobnej refleksji. Napisz w komentarzu pod tym wpisem o jakimś działaniu, które nie jest na katechizmowej liście uczynków miłosiernych, ale które według Ciebie mogłoby tam się znaleźć. Krótko – o jakie konkretnie działanie chodzi i dlaczego według Ciebie jest ono dzisiaj pełnieniem miłosierdzia.

Razem z Krzychem siądziemy i wybierzemy dwie wypowiedzi, które nas najbardziej przekonują. Ich autorzy dostaną po egzemplarzu gry Inspire. A wszyscy, którzy będą mieli odwagę wziąć udział w konkursie dostaną od nas kod rabatowy pozwalający kupić tę grę 20% taniej. Postaram się też naciągnąć Krzycha na bonusową nagrodę uznaniową – poświęcenie czasu na dodatkową rozmowę, w czasie której porozmawiamy o Waszych propozycjach.

Komentarze konkursowe możecie wpisywać pod tym wpisem (i tylko pod tym!) do 10 maja. Kilka dni później wyłonimy zwycięzców.


Z Krzychem poznaliśmy się jakieś 9 lat temu i chyba parę osób razem uratowaliśmy za czasów ratowniczych.

Razem ze swoją żoną są ostro zaangażowani w ŚDM i to dzięki nim nagrałem świadectwo na Młodych Misjonarzy Miłosierdzia. To nasunęło mi pomysł, żeby pogadać z Krzyśkiem o uczynkach miłosiernych – bo tego tematu zbytnio nie rozumiem. Krzysiek stwierdził, że sam też nie jest ekspertem i chętnie spróbuje ze mną zgłębić zagadnienie. Tak zrodziły się RoMy – Rozmowy o Miłosierdziu. W ciągu Wielkiego Postu i Okresu Wielkanocnego przedstawimy Wam 14 rozmów, w których będziemy się dzielić naszymi przemyśleniami na temat poszczególnych uczynków miłosiernych względem duszy i ciała.

  • Łucja Z.

    Bardzo potrzebnym uczynkiem miłosierdzia jest wg mnie „dzieci mądrą opieką otoczyć”. Taki uczynek miłosierdzia jest jak ziarno, które zasiane w młodych sercach przynosić bedzie plon stokrotny. Dzieci, które mają szansę rozwijać się w wartościowych środowiskach, pełnych miłości, akceptacji i mądrości rodziców i opiekunów same przez całe swoje życie będą wyświadczać innym ludziom uczynki miłosierdzia, bo z tym spotykały się od pierwszych chwil swojego życia. Szczególnie dziś warto zatroszczyć sie o wychowanie i opiekę nad dziećmi, ponieważ świat oferuje młodym ludziom wiele złudnych idei, które odciągają je od tego, co naprawdę ważne i wartościowe.

  • Karolina

    Moim zdaniem, powinno byc to coś typu „z samotnymi rozmawiac” bądź ” talenty wykorzystywac”, „księżom przypominac o celibacie”, ” do każdego się uśmiechac”, „ze znajomymi wychodzic”, „kwiaty żonie kupowac”, „seksu żonie/mężowi nie odmawiac”, „czasu nie tracic” , „okazje wykorzystywac” :D

  • Piotr Konieczny

    „Zawieszonych zresetować”- uczynek, który dotyczy zarówno ciała jak i ducha :) Zawieszonych można określić jako tych, którzy skupiają się na tym co dostarcza współczesny świat- mnóstwie bodźców w postaci tv, telefonów, tabletów itp. „bajerów” przez które człowieka rozleniwia się i dezorganizuje. Resetowanie oznaczałoby wyciąganie człowieka z takiego transu sieciowego, facebookowego. Otwarcie go bardziej na świat realny, rzeczywisty poprzez realne kontakty, a nie tylko te wirtualne. Tak, aby człowiek miał większy kontakt z rzeczywistością, żył pełniej i prawdziwiej.

  • Kulka

    Myślę, że w dzisiejszych czasach najważniejsze staje się wględem ducha „samotnych wysłuchać”, a względem ciała „odłączyć wi-fi/internet i wyciągnąć na spacer” ;)

  • Marcin

    W ramach konkursu.
    Moja propozycja brzmi: „Blogujących, komentować”.
    Uzasadnienie: W dzisiejszych czasach coraz częściej „życie” przenosi się do sfery wirtualnej, dlaczego więc nie ponieść miłosierdzia również w te obszary ludzkiej aktywności. Ponieważ uważam, że najlepiej jest zaczynać od siebie, zadałem sobie pytanie „jak ja mogę okazywać miłosierdzie internautom?”, a powyższa propozycja jest odpowiedzią, jak przyszła mi do głowy.

  • Marcin

    Uważam, że skojarzenie z piramidą potrzeb jest dobrym kierunkiem i nie należy nadmiernie rozszerzać [nie tylko] tego uczynku, a piszę to, ponieważ chciałbym w ten sposób odnieść się do fragmentu dyskusji wywołanego przez słowa Jaśka („Dobra, ale chciałbym trochę odejść od tego „standardowego” przyodziewania nagich”).
    Nieprzypadkowo uczynki miłosierdzia zostały podzielone na uczynki względem duszy i ciała. Nie jest też powiedziane, ze każdy „dobry uczynek” (jakim niewątpliwie jest kupno sukni dla żony :) musi być od razu uczynkiem miłosierdzia). Tak więc kombinacje, które w tej rozmowie proponował Jasiek, przypominają mi pewien dialog ze Świata Dysku: http://www.pratchett.pl/cytat,688,zlodziej-czasu.html

  • Błażej Wojtyra

    Uczynki miłosierdzia kojarzą mi się z piramidą potrzeb Masłowa, dzięki uczynkom zględem ciała (zwłaszcza pierwszych trzech) pomagamy podając „pomocną dłoń” tak aby potrzebująca osoba zaspokoiła swoję podstawowe potrzeby (głód, pradnienie lub potrzebe ubrania się) mogąc dalej wspinać się po szczeblach piramidy, ostatecznie trafiając na szczyt, którym jest spełnienie w kwestiach wiary. Uczynki miłosierdzia to nasza uwaga i poświęcenie dla innej osoby, która jest w potrzebie lub tarapatach, nakierowywanie na dobrą drogę, ostatecznie dwanie nadzieji i dobrego przykładu. Przez ten dość długi wstęp chciałem opisać co dla mnie oznaczają uczynki miłosierdzia i co przez nie rozmumiem. Wg mnie w uczynkach miłosierdzia brakuje punktów o współczesnych problemach ale nie tylko. Zagubionych prowadzić to jest to czego brakuje w liście uczynków miłosierdzia. W dzisiejszych czasach ludzie bardzo często podejmując złe decyzje zchodząc z dobrej drogi (np. osoba poada w alkocholizm przez najpierw co tygodniowe piwo, póżnie co dzienne picie „po pracy” itd.). Celem tego uczynku jest rozwinięcie innych uczynków tj. idąc za przykładem- uświadomiliśmy alkocholika o jego problemie, upomnieliśmy go oraz pocieszyliśmy, teraz należy wziąść go za rękę i poprowadzić i pomóc w całkowitym rozwiązaniu problemu. Moja propozycja to chyba bardziej nie wiem – nachalna?, ale to chyba dlatego że, casami pośrednia pomoc to za mało i inne uczynki miłosierdzi nie wystarczają.