Robisz to dobrze (Łk 10, 38-42)

Myślę że jednym z największych problemów, jakie wiele osób ma z Kościołem jest to, że jest Katolicki. Powszechny. Że jest w nim miejsce dla każdego. Od totalnie świętego do największego grzesznika. Dla osób preferujących medytację ignacjańską, teresjańską i Lectio Divina. Dla tych, co wolą Koronkę i tych, co w wolnych chwilach odmawiają różaniec. Naprawdę dla każdego. I od samego początku Jezus musi nam przypominać, że właśnie taki jest Jego Kościół.

Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i rzekła: Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła. A Pan jej odpowiedział: Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona.

Myślę, że to bardzo fajna scena: Jezus odwiedza swoich przyjaciół. Przychodzi do domu, pewnie myje ręce po długiej drodze, witają się serdecznie, Jezus siada za stołem i pyta „No, Marto, co tam u Was?”. A Marta odpowiada „Wszystko w porządku, poczekaj chwilę” – i biegnie przynieść podpłomyki z kuchni (no dobra, nie wiem, jak Żydzi budowali domy więc może wszystko miała w jednym pokoju). Mieszkańcy Betanii widzieli, do którego domu wszedł, więc pewnie parę osób przyszło tam porozmawiać z tym znanym Nauczycielem, spotkać Go, może przynieść jakiegoś chorego do uzdrowienia, więc Jezus w międzyczasie się nimi zajął. Albo porozmawiał o czymś z Apostołami w międzyczasie. Wróciła Marta, więc Jezus zapytał „Widzę, że Łazarz gdzieś wyszedł. Co u niego? Czy jest zdrowy?”. A Marta „Tak, tak, wszystko dobrze. O, zaczekaj, Rabbi, bo muszę pójść po ścierkę, bo tu się rozlało”. I tak dalej.

A Maria cały czas siedziała przy Jezusie nic nie mówiąc i przysłuchiwała się Jego rozmowom z innymi.

Dzisiaj w Kościele mamy dokładnie to samo. Są megaaktywiści, którzy będą działać przy każdym wydarzeniu w swojej parafii, a czasem nawet w sąsiedniej zapytają, czy w czymś nie trzeba pomóc. I są osoby, które tylko przyjdą w niedzielę, posłuchają Mszy, a potem wrócą i będą się modlić w zaciszu domu. A są nawet tacy, którzy w parafii w ogóle się nie pokazują, bo wybrali życie w zamkniętym zakonie.

Każdy ma swoje miejsce w Kościele.

I tak jest dobrze. Jezus co prawda powiedział, że to Maria „wybrała najlepszą cząstkę”, ale przecież nie skrytykował Marty ani nie powiedział, że powinna przestać działać tak, jak lubi. Tylko niech nie próbuje swojego stylu narzucać swojej siostrze ani nie ma do niej pretensji, że jej bycie z Bogiem wygląda inaczej.

To jest właśnie Kościół Powszechny. I taki Kościół jest piękny. Dlatego wywalmy z siebie myślenie, że mój sposób przebywania z Bogiem jest najlepszy i inni powinni się do niego dostosować. I z drugiej strony – Ty też nie musisz zmuszać się do tego, żeby śpiewać jak ktoś inny albo chodzić na konkretne nabożeństwo czy wspólnotę, w której Twoim znajomym jest dobrze. Jeśli wierzysz i jesteś przy Bogu – robisz to dobrze.