przetrwasz zdjęcie: UNC-CFC-USFK@flickr.com, CC-BY

Przetrwasz

Muniek śpiewał, że „prostych słów się boi największy nawet twardziel, proste słowa z gardła nie chcą wyjść najbardziej”. Właśnie tak było z tym wpisem – wiem, że będzie bardzo prosty i pewnie dlatego nie mogłem go przez długi czas napisać chociaż wiem, że jest ważny. Szczególnie, jeśli przeżywasz teraz jakieś trudności (jeśli nie – może warto go zachować w ulubionych na przyszłość?). Chcę Ci w nim przypomnieć, że jesteś zwycięzcą i przetrwasz. I mam zamiar zrobić to bez hurra-optymistycznego pitolenia i ściemniania.

Zanim przejdę do samego wpisu, zachęcam Cię do posłuchania dwóch piosenek, które mi się z nim kojarzą (jedną wspomniałem we wstępie) i które pomogą Ci się nastawić na to, co chcę Ci przekazać:

Do napisania tego wpisu skłoniły mnie dwie proste sytuacje, które ostatnio chodzą mi po głowie:

  1. W czasie rozmowy znajoma opowiedziała mi, że wprowadzili u nich w pracy nowy system i strasznie ją to stresuje, bo jest zupełnie inny od poprzedniego, wszystko robi się inaczej i nadal nic nie potrafi w nim znaleźć „na szybko”.
  2. Jakieś osiem lat temu oglądałem program o brytyjskich Marines i byłem w szoku, że rekruci (ochotnicy!) rezygnują tam w pierwszych dniach, bo nie radzą sobie ze ścieleniem łóżek i prasowaniem munduru. Ale potem zobaczyłem coś bardzo podobnego – byłem na szkoleniu rezerwistów i w ciągu pierwszych dni ludzie chcieli składać podania o zwolnienie z ćwiczeń ze względu na to, że nie było przepustek i trzeba było przestrzegać dyscypliny.

Co te dwie sytuacje mają ze sobą wspólnego? Trzy rzeczy. Po pierwsze: sam przeżywałem podobne trudności (no, z ćwiczeń wojskowych nigdy nie chciałem zrezygnować, a co najwyżej czasem czułem dyskomfort). Po drugie: poradziłem sobie z nimi w ten sam sposób. I po trzecie: gdy opowiedziałem o tym sposobie innym osobom, które mają podobny problem, to natychmiast im pomogło.

Sposób jest na tyle uniwersalny, że możesz zastosować go do większości problemów, które napotkasz w życiu. I właśnie o tym sposobie będzie ten wpis.

Nowy system w pracy to po prostu kolejny program (jeśli jesteś informatykiem – wiem, że uprościłem i nie przestawaj czytać już w tym miejscu), którego można się nauczyć. Żeby zmierzyć się z taką sytuacją nie trzeba wcale iść do pracy – wystarczy robić zakupy w nowym sklepie internetowym czy przesiąść się na inny edytor tekstu. Sam pamiętam, jak dziewięć lat temu miałem problem z opanowaniem nowego interfejsu MS Office, bo „stary” wydawał mi się taki intuicyjny. Tak, na początku trzeba trochę się nagłówkować i poszukać potrzebnych funkcji i pierwsze, drugie czy trzecie użycie nowego systemu często jest nasycone słowami wprost z korytarza kompanii szkolnej. Ale przy dziesiątym razie człowiek już dziwi się sobie, że kiedyś widział w tym czy innym miejscu jakikolwiek problem. Po prostu zawsze przy przejściu na nowe oprogramowanie trzeba pożywać go na tyle, żeby wyrobić sobie nowe nawyki.

A przepustki na ćwiczeniach? Tak, dla osoby która nagle przerywa swoje „normalne” życie żeby dwa-trzy tygodnie spędzić w mundurze brak możliwości wyjścia po zajęciach może być trudny. Jak wspomniałem – sam kiedyś w takiej sytuacji czułem się niekomfortowo. Ale siedząc na wozie w wolnej chwili przypomniałem sobie, że gdy pierwszy raz przekroczyłem bramę jednostki wojskowej w ubiegłej dekadzie, to przez sześć tygodni nie mogłem wyjść do ubikacji nie meldując się uprzednio w odpowiedni sposób. A gdy w końcu dostałem przepustkę na garnizon to nie wiedziałem, w co się ubrać „na zewnątrz” i gdzie w ogóle mógłbym pójść. A dyscyplina? Rety, wtedy nawet do głowy by mi nie przyszło, że w wojsku można mieć takie luzy, jakie panują na ćwiczeniach po zniesieniu służby zawodowej!

No więc dlaczego o tym piszę?

Bo każdy z nas w życiu przeżywa większe lub mniejsze trudności i – uwaga – ze zdecydowaną większością z nich świetnie sobie radzimy. Niektóre sytuacje mogą Cię przygniatać na początku. Ale jeśli dotarłeś do momentu, w którym masz poważny problem to znaczy, że prawdopodobnie poradziłeś już sobie z podobną sytuacją. A jak nie było podobnej, to przynajmniej z sytuacją, w której czułeś się tak samo.

Jeśli teraz coś w życiu Cię przerasta, mam dla Ciebie bardzo ważną wiadomość: poprzednio prawdopodobnie też myślałeś, że Cię to przerasta. Poprzednio prawdopodobnie też uważałeś, że nie dasz sobie rady. A jeśli Ci się nie udało to bardzo możliwe że też uważałeś, że wszystko skończone i nic już nie ma sensu.

A teraz jesteś tutaj i czytasz ten wpis.

Jaki z tego morał?

Że wtedy dałeś sobie radę.

A to oznacza, że teraz też sobie poradzisz.

Nie chcę, żeby to zabrzmiało zbyt banalnie (chociaż jest to tak naprawdę bardzo proste). Nie chodzi mi też o to, że „jakoś to będzie” i że nie ma co narzekać na starą bidę. Chodzi mi o to, że jeśli dotarłeś do punktu w życiu, w którym jest Ci ciężko i czytasz ten wpis, to masz ze sobą kilkanaście czy kilkadziesiąt lat doświadczeń, na których możesz bazować. Doświadczeń które pokazują, że potrafisz przetrwać ciężkie lub nawet bardzo ciężkie sytuacje. I nawet jeśli czasem przegrałeś – a na pewno i takie sytuacje Ci się zdarzały częściej lub rzadziej – to wiesz też, że po porażce można wstać i iść dalej. Porażka o niczym nie przesądza – potrafisz sobie z nią poradzić.

Tak więc – skoro teraz czytasz ten wpis po przejściu wszystkiego, co do tej pory przeżyłeś to znaczy, że w gruncie rzeczy jesteś zwycięzcą.

To naprawdę solidna podstawa do budowania przyszłości. I jako zwycięzca przetrwasz to, z czym teraz się mierzysz.


Ponieważ jest to dla mnie bardzo ważny wpis, będę wdzięczny za informację, co o nim myślisz. A jeśli Tobie też skojarzył się z jakimiś piosenkami lub utworami – fajnie będzie, jeśli zostawisz w komentarzu muzyczny ślad.

  • Uff… :-)

  • Damian Rawski

    Mnie się to tak skojarzyło – nie mówiłem, że poziom ten sam :D

  • Bardzo się zastanawiałem, czy nie dołączyć do wpisu „Hymnu” Luxtorpedy ale ostatecznie stwierdziłem, że to jednak nie do końca o tym.

  • W planach miałem, żeby ten wpis trochę inaczej wyglądał:-P.

  • Damian Rawski

    Czytając cały czas to miałem w głowie, polecam ;)
    https://www.youtube.com/watch?v=tvbyY7oMT2E

  • Binko

    Może często kieruje nami lenistwo czy wygoda? A może strach przed nowym. Chyba trzeba ten strach przezwyciężyć. Skoro jest nam dobrze tu i teraz, mamy dach nad głową, pracę (albo jej nie mamy – dla niektórych to też jest dobre). Często w takich sytuacjach przypomina mi się Abram, który żył sobie dobrze i wygodnie, a Bóg mu powiedział: rzuć to! Mam dla ciebie coś lepszego. Może musimy myśleć w tej kategorii. Może nasze wyzwania ludzkie są rzucane nam przez Boga – rzuć to i idź dalej, rozwijaj się!

    A co do bycia zwycięzcą, to od siebie zostawiam taki ślad:
    https://www.youtube.com/watch?v=vYMHFvaSrG4
    Żeby w tym byciu zwycięzcą się nie zagalopować ;)