Ponad 100% (Mt 5,38-48)

Z dzisiejszej Ewangelii, podobnie jak z tej rozważanej w poprzednim tygodniu, jedna rzecz wydaje mi się szczególnie skierowana do mężczyzn: dawaj z siebie więcej, niż trzeba.

dwiescie_proc

W zeszłym tygodniu Jezus bardziej mówił o niszczeniu grzechu tam, gdzie się zaczyna (czyli eliminacji przyczyny, a nie samego aktu). W tym chce nam powiedzieć, żebyśmy robili więcej dobrego, niż trzeba. Bardzo do mnie przemawia obraz „Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące”. Czy nie jest to dokładnie ta sama myśl, na której jest zbudowany proces selekcji? Mężczyzna ma być gotowy żeby przejść więcej, niż wydaje mu się, że ma przejść. Na selekcji od pilnowania tego są instruktorzy. W życiu musisz pilnować się sam.

Jeden parokrok to około 1,5 m. W dzisiejszej Ewangelii Jezus więc mówi, że jeśli ktoś Cię namawia do przejścia 1,5 kilometra, masz z nim iść 3000 metrów. Dla mnie nie jest to duża odległość – chociaż nie wiem, jak wygląda przejście 3 km w klimacie Palestyny. Ale rozumiem obraz – daj z siebie dwa razy więcej, niż inni tego wymagają. Zauważyliście, że w przypowieści o talentach „dobrymi sługami” zostali nazwani właśnie ci, którzy oddali dwa razy więcej, niż im powierzono? Jest to więc obraz wielokrotnie podkreślony w Ewangelii. Podkreślał to też Jan Paweł II w Częstochowie i na Westerplatte: „Musicie od siebie wymagać choćby inni od was nie wymagali”.

W obrazie z Ewangelii zastanawia mnie jednak druga osoba występująca w zdaniu – ten, kto „zmusza cię” do przejścia tysiąca kroków. W końcu czemu ostatecznie przechodzi dwa razy większy dystans? Ja odczytuję tutaj przesłanie, że działanie mężczyzny powinno inspirować innych. Daj sobą taki przykład, żeby innym też się zachciało dać z siebie więcej.
Co zyskasz, jak już doszedłeś do takiego stanu – jeśli już umiesz zrobić więcej i zainspirować innych? Ewangelia daje prostą odpowiedź: nic. I o to chodzi. „Słońce Jego wschodzi nad złymi i dobrymi i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych”, więc nie oczekuj ułatwień za to, że robisz coś więcej i lepiej. Pewnie będzie ciężko. I zobaczysz, że właśnie w tym zaangażowaniu na ponad 100% bez nagrody będziesz szczęśliwym mężczyzną.

Podsumowując: nie szukaj usprawiedliwienia w tym, że nikt od Ciebie nie wymaga albo że czegoś nie chcesz zrobić. Po prostu zaangażuj się w działanie i zrób to tak, żeby innym też się chciało zrobić więcej.

Dawać z siebie ponad 100% – tak mało potrzeba, żeby być operatorem-paramedykiem (i szczęśliwym mężczyzną) w życiu codziennym.