Podstawa paramedyka

Istotą funkcji paramedyka jest umiejętność udzielania pierwszej pomocy na polu walki. Musi mieć to opanowane do perfekcji (z resztą, jak wiele innych umiejętności) Słyszałem, że paramedycy z Wojsk Specjalnych, a nawet ze SPAPów Policji, w czasie wolnym od służby pracują w jednostkach Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego, żeby ciągle mieć kontakt z prawdziwymi przypadkami zachorowań i wypadków. Do tego uczestniczą w wielu kursach, zarówno ratownictwa ogólnego, jak i taktycznego. Po to, żeby w czasie akcji bez zastanowienia zastosować właściwe procedury na rannym koledze. A Ty umiesz udzielać pierwszej pomocy przedmedycznej w podstawowych przypadkach?

Może ten wpis będzie banalny, ale porusza sprawę tak oczywistą, że prawie ją przeoczyłem. Jako operator-paramedyk musisz umieć udzielać pierwszej pomocy i do nauczenia się tego chciałbym Cię zachęcić.

Na początek – nie mów, że byłeś ostatnio na kursie pierwszej pomocy albo że miałeś szkolenie w pracy. Przyznaj, sam przed sobą, ile z materiału tego szkolenia się nauczyłeś. Nie zapamiętałeś – ile umiałbyś rzeczy wykonać obudzony o 3 w nocy. W odniesieniu do ratownictwa taktycznego znalazłem dobrą zasadę:

„umiesz to, co potrafisz wykonać jedną ręką z zawiązanymi oczami”.

I polecam, żebyś też takie kryterium przyjmował dla siebie w odniesieniu do pierwszej pomocy przedmedycznej.

zdjęcie: BrokenSphere, commons.wikimedia.org, CC-BY

Kurs kursowi nie równy. Od kilkunastu lat regularnie uczestniczę w różnych kursach pierwszej pomocy, a przez około cztery lata sam byłem instruktorem w jednym ze stowarzyszeń. Przez ten czas widziałem kursy prowadzone bardzo dobrze, ale też zupełnie tragiczne. Dlatego chciałbym Ci zwrócić uwagę na parę rzeczy istotnych przy wyborze szkolenia:

1. Patrz na plan i materiał szkolenia. Europejska Rada Resuscytacji brzmi bardzo ładnie i mądrze, ale na ich kursach nauczysz się zachowania tylko w czterech czy pięciu sytuacjach. Trochę mało, prawda? Przed wyborem szkolenia dokładnie sprawdź i dopytaj, jaki materiał będzie omawiany i w jakim czasie. Sam uważam, że kurs o długości około 16 h jest optymalny na początek. Zwykle trzeba na taki kurs poświęcić cały weekend, ale zysk w ugruntowaniu wiedzy jest ogromny.

2. Zapomnij o wszystkich kursach, na których byłeś wcześniej. Zauważyłem, że ludzie naprawdę dużo tracą przez nastawienie „ja to już umiem”. Spotykałem nawet takich, którzy zupełnie nie akceptowali np. zmian w algorytmie resuscytacji „bo przecież ich nauczyli inaczej ileś lat temu”. Idąc na kurs bądź otwarty na nową wiedzę, a różnice pomiędzy tym, co Ci powiedzieli a tym, co już wiedziałeś weryfikuj dopiero po szkoleniu. Najlepiej we współpracy z instruktorem.

3. Szukaj szkoleń nastawionych na praktykę. I tutaj znowu kłania się sprawa długości kursu. Jakbym się sprężył, pewnie w 4 godziny zdążyłbym opowiedzieć większość istotnych rzeczy omawianych na szkoleniu 16 godzinnym. Znam nawet osoby, które tak robią i inkasują za to niezłą kasę. Ale pierwsza pomoc przedmedyczna to coś, co trzeba przećwiczyć praktycznie. Na dobrym szkoleniu fantomy są ciągle używane, bandaże latają, nożyczki tną, a uczestnicy mają spodnie ubrudzone od klęczenia na ziemi. Nie daj sobie wmówić, że niektóre rzeczy można przerobić tylko teoretycznie. Im więcej praktyki tym lepiej. Szczególnie szukaj kursów, na których są także ćwiczone sytuacje symulowane. Przypomnij sobie kryterium weryfikacji umiejętności, które przytoczyłem na początku tekstu.

4. Pytaj. Prawdopodobnie w kurs musisz zainwestować trochę pieniędzy i nie warto ich wyrzucać w błoto. Jeśli masz dowolną wątpliwość, pytanie – pytaj i drąż temat. Nawet, jak instruktor będzie chciał Cię spławić albo będzie tłumaczył, że nie może przedłużać zajęć, pytaj na przerwie albo po szkoleniu. Z doświadczenia wiem, że najlepsi instruktorzy po prostu podają do siebie jakiś kontakt i odpowiadają na pytania kursantów także po kursie (prawdopodobnie właśnie w okresie do tygodnia po kursie zrodzi się w Tobie najwięcej pytań i niejasności).

5. Powtarzaj. Nauka, w tym medycyna, cały czas idą do przodu. Pierwsza pomoc przedmedyczna też, więc wytyczne i standardy się zmieniają. Warto być na bieżąco, żeby móc udzielić pierwszej pomocy jak najefektywniej. Poza tym wiedza niestosowana łatwo zanika i od tego, ile będziesz powtarzał wiedzę z pierwszej pomocy, może zależeć życie kogoś, na kim Ci zależy. Dlatego radzę Ci, żebyś chodził na kurs raz na parę lat. Sam staram się być na pełnym kursie raz na trzy lata. Przestrzegałem tego nawet, gdy byłem instruktorem.
Stosując się do tych pięciu porad, za parę lat możesz być naprawdę przygotowany na większość sytuacji, które spotkasz w życiu. Nie wierz tym, którzy powiedzą, że w parę godzin nauczą Cię na całe życie. Pamiętaj, że na taki kurs nie idziesz po to, żeby pomóc komuś, kto przy Tobie wjedzie samochodem w słup. Idziesz po to, żeby za 10, 20 lat pomóc swojej żonie, swojemu dziecku, swojemu przyjacielowi, gdy stanie im się coś w domu. A ich życie warte jest tego, żeby teraz zainwestować w wyszkolenie się trochę czasu i pieniędzy.

A może znasz jakiś kurs pierwszej pomocy przedmedycznej, który możesz śmiało polecić innym? Jeśli tak – zachęcam do opisania go w komentarzu.

  • operatorparamedyk

    Zgodzę się, że przydałby się długofalowy program szkoleniowy dla osób niezwiązanych zawodowo z ratownictwem i medycyną. Podobnie jak akcja edukacyjna nakierowana na budowanie świadomości ulotności wiedzy.
    Sam kiedyś w Maltańskiej Służbie Medycznej prowadziłem przez dwa lata grupę, której zadaniem było długofalowe doszkalanie (a wcześniej przez dwa lata sam się w takiej uczyłem), więc mogą udostępnić pewne know-how. Chętnie też poznam Twoją wizję, jeśli będziesz chciał ją wysłać przez formularz kontaktowy.

    I uważam, że podejście długofalowe jak najbardziej miałoby sens. Co ciekawe – zrobiłem szybki przegląd badań naukowych i nie znalazłem żadnych wyników pokazujących wpływ takiego uczenia na umiejętności, więc podobna inicjatywa mogłaby być innowacyjna w skali świata.

  • Marcin

    Witam.
    Od pewnego czasu śledzę wpisy na tym blogu i zastanawiam się, jak najefektywniej wcielić filozofię operatora-paramedyka w swoim życiu codziennym. W powyższym poście najbardziej zaintrygował mnie punkt 5 „powtarzaj”, nieco pominięty przez czytelników. Dlaczego twierdzę, że został on pominięty?
    Otóż uważam, że z kursem pierwszej pomocy jest jak z wakacyjnym kursem języka angielskiego. Jeśli dobrze trafisz zdołasz się czegoś nauczyć, ale jeśli nie będziesz ciągle ćwiczył za rok znów wrócisz do punktu wyjścia. Dlatego sądzę, że dla „paramedyka” bardziej niż kurs przydałby się jakiś rodzaj długofalowego programu szkoleniowego.
    Osobiście mam już pewną wizje, jak taki program mógłby wyglądać, ale ciekaw jestem również Waszej opinii na ten temat. Piszcie:
    Czy spotkaliście się z czymś takim?
    Jak – według Was – mogłoby to wyglądać?
    Czy w ogóle uważacie że takie długofalowe/nastawione na trwały efekt podejście ma sens?

    Pozdrawiam i zapraszam do dyskusji.

  • operatorparamedyk

    Cóż, dokładnie rynku tamtejszego nie znam. Ale tak z branży – GromGroup (http://gromgroup.pl/) czasem organizuje kursy pierwszej pomocy przedlekarskiej. Oni pewnie robią dobre.

  • soundopsunit

    Warszawa i nigdy nie miałem styczności z pierwszą pomocą :(

  • operatorparamedyk

    A w jakim rejonie Polski szukasz i jakie masz dotychczasowe doświadczenie w pierwszej pomocy? Może społeczność też coś podpowie?

  • soundopsunit

    a jakie i gdzie kursy byś polecił?