Pioruny, węże i skorpiony (Łk 10, 1 – 12; 17-20)

Jedną z rzeczy, które uwielbiam w mieszkaniu, które teraz z żoną i dziećmi wynajmujemy, jest widok na cały Kraków. Rzecz szczególnie przydatna w Sylwestra albo w trakcie Wianków, kiedy możemy przez okno oglądać wszystkie pokazy sztucznych ogni. Przydaje się też w czasie burz – a te ostatnio dość często goszczą nad Krakowem – bo mamy dobry widok na wyładowania nad Krakowem. Wyładowania, które (chociaż nad innymi miastami) zainspirowały kiedyś Jezusa do przekazania uczniom ważnej prawdy o tym, jak w życie człowieka wchodzi szatan.

Jezus wyznaczył jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie! Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój temu domowi! Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże. Lecz jeśli do jakiego miasta wejdziecie, a nie przyjmą was, wyjdźcie na jego ulice i powiedzcie: Nawet proch, który z waszego miasta przylgnął nam do nóg, strząsamy wam. Wszakże to wiedzcie, że bliskie jest królestwo Boże. Powiadam wam: Sodomie lżej będzie w ów dzień niż temu miastu. Wróciło siedemdziesięciu dwóch z radością mówiąc: Panie, przez wzgląd na Twoje imię, nawet złe duchy nam się poddają. Wtedy rzekł do nich: Widziałem szatana, spadającego z nieba jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie.

Dzisiejsza Ewangelia podaje praktycznie na talerzu listę zadań, które można realizować jako uczeń Jezusa. Wśród zaleceń, które zostawił Jezus 72 uczniom posłanym na pierwsze misje, są na przykład:

  • opowiadanie napotkanym ludziom Ewangelii,
  • modlitwa o pokój za spotkanych ludzi,
  • poprzestawanie na tym, co wystarczy.

Uczniowie, którzy spełnili te i inne wymagania wracają potem zadowoleni, że udawało im się nawet wyganiać złe duchy. I wtedy Jezus, zamiast pochwalić ich osiągnięcia, mówi im bardzo dziwne słowa. Coś o szatanie spadającym z nieba, chodzeniu po wężach i skorpionach i o tym, że nie mają się cieszyć z sukcesów w ewangelizacji. I na tych słowach chciałbym się skupić. Chyba dlatego, że sam zwykle w tym fragmencie ich nie zauważałem.

Wyobrażam sobie że wyglądało to tak, że Jezus wysłał swoich uczniów do okolicznych wiosek, a sam czekał na nich w jakimś punkcie centralnym. I obserwując miejscowości na horyzoncie, gdzie pewnie działali apostołowie, zobaczył w którejś z nich „szatana, spadającego z nieba jak błyskawica”.

Jak spada błyskawica? Szybko. Może powodować duże zniszczenia tam, gdzie spadnie. Może zabić człowieka, który będzie wystarczająco blisko niej. Ale popatrzyłem też na szybko, co o piorunach piszą na Wikipedii. I znalazłem tam potwierdzenie informacji, którą usłyszałem na pierwszym kursie pierwszej pomocy, który współprowadziłem: piorun nie spada z nieba na ziemię. Piorun idzie z ziemi do chmur. Najpierw, owszem, chmura wysyła pioruny-piloty, ale gdy któryś z nich dotknie powierzchni ziemi, główny ładunek przepływa z powierzchni ziemi do chmury.
Co to oznacza? Że szatan nieustannie będzie wysyłał piloty – pokusy. Ale to od Ciebie zależy, czy pozwolisz którejś z tych pokus dotknąć ziemi i czy pozwolisz mu spaść przez Twój grzech na ziemię.

Druga rzecz – której wcześniej nie wiedziałem – to że piorun zazwyczaj uderza w kilka miejsc (średnio w 1,45 miejsca) sporo od siebie oddalonych. To oznacza, że szatan nigdy nie zaatakuje tylko jednego miejsca w Tobie. Jeśli zidentyfikujesz, że masz jakiś grzech, to prawdopodobnie tylko przykrywka, która ma przykuć Twoją uwagę, żebyś nie zauważył drugiego miejsca, w którym zły może robić o wiele większe zniszczenia. To dlatego z niektórych grzechów tak trudno jest wyjść i ciągle do nich wracasz: jeżeli skupiasz się na wykorzenieniu tylko jednego, pozwalasz cały czas działać w sobie wielu innym, które potem powodują, że ten Twój „zasadniczy” grzech powraca.

I – uwaga! – Jezus nie widział tak stępującego szatana, gdy patrzył na Samarię albo jakiś kraj pogański. Zobaczył go, gdy otaczały go miasta, w których jego uczniowie głosili Dobrą Nowinę. Tak więc taki piorun może spaść na każdego z nas. I spada.

Jezus mówi też o dwóch zwierzętach – wężach i skorpionach – co dla mnie jest obrazem dwóch rodzajów grzechów. Pierwszy to węże – zwierzęta, które czasem się maskują, ale jednak w miarę łatwo jest je zauważyć i wiele osób na ich widok czuje obrzydzenie. Zwierzęta, które atakują frontalnie, swoją paszczą. To są dobrze widoczne grzechy. Grzechy, co do których nie masz wątpliwości, że Cię obrzydzają i które atakują Cię totalnie od przodu – tak, jak się spodziewasz.

wąż (a może żmija); zdjęcie: tontantravel@flickr.com, CC-BY-SA

Drugi rodzaj grzechu to skorpiony – małe skurczybyki, które trudno jest zauważyć, nie rzucają się w oczy, a są szybkie i atakują skrycie tym, co mają z tyłu. To dla mnie takie „małe grzeszki”, których nie zauważasz, dopóki już przez nie nie przejdziesz. Rzeczy, które zrobisz, bo „przecież wszyscy tak robią”, „to w gruncie rzeczy nic złego”, „nie takie rzeczy mi już na spowiedzi odpuszczali” lub z podobnego powodu. I dopiero jak już je skończysz, to zauważysz, że ukłuły Cię ogonem z jadem.

skorpion; zdjęcie: MikeBaird@commons.wikimedia.com, CC-BY

Ale… Bóg nam daje władzę chodzenia po wężach i skorpionach. Już od czasów Protoewangelii. I to tak, że nic nam nie zaszkodzą. Wiedząc, że w czasie realizacji swojej misji będziesz atakowany przez szatana na te wszystkie sposoby, Bóg daje Ci władzę bycia ponad tym wszystkim.
Tą władzą nie jest to, z czego cieszyli się apostołowie – faktyczna moc wyganiania złych duchów. To, co daje Ci władzę nad „całą potęgą przeciwnika”, dzięki czemu możesz stąpać po wężach i skorpionach, a nic Ci nie zaszkodzi, to Boże Miłosierdzie. I nic innego.

dzięki Miłosierdzi Bożego możesz chodzić po wężach i skorpionach, masz pod sobą całą potęgę złego i nic Ci one nie zaszkodzą

Jeśli po przeczytaniu tego myślisz „no to se mogę pogrzeszyć”, to właśnie jest to piorun-pilot. To jest właśnie skorpion. Co więcej – myśląc tak właśnie wystawiasz ostry, metalowy przedmiot, w który ten piorun będzie mógł łatwo walnąć. Chodzi o to, że naprawdę jesteś ponad swoim grzechem i nie musisz w niego schodzić. A nawet jeśli nie umiesz jeszcze wykorzystać tego (a pewnie nikt z nas nie opanuje tego w pełni do końca życia) i pozwolisz szatanowi zejść na ziemię i popełnisz grzech, możesz uciec do Miłosierdzia Bożego.