Pas

Z pasem u spodni nie rozstaję się chyba od podstawówki. Najpierw nosiłem skórzany (czy raczej – ze skóry ekologicznej), potem przeszedłem na parciane. Pasek zacząłem nosić bo byłem na tyle wychudzony, że każde spodnie ze mnie spadały. Po parunastu latach używania pasa – gdy w czasie studiów zostałem lektorem w kościele (tak późno mnie ministranctwo dopadło) dowiedziałem się, że pas symbolizuje gotowość do pracy. I od tej pory praktycznie nie rozstaję się z tym elementem garderoby.

Jeszcze niedawno w wojsku pas służył do zawieszenia ładownic, łopatki i innego oporządzenia żołnierza. Kto służył – wie, jak bardzo niepraktyczne było to rozwiązanie. W Wojskach Specjalnych do przenoszenia podstawowego wyposażenia operatorzy już od dawna używają kamizelki taktycznej, która z czasem rozpowszechniła się ona w całym Wojsku Polskim (o jakości słynnej „Lubawy” nie będę teraz pisał). Pomimo tego, pas nadal pozostaje nieodłącznym elementem umundurowania – co widać chociażby w polskim mundurze wz. 2010. Lubię myśleć, że ma to pokazać właśnie ciągłą gotowość żołnierza do działania.

Żyjąc duchowością operatora-paramedyka musisz być nieustannie gotowy do działania. Mentalnie musisz zawsze mieć na sobie pas.

Na tę gotowość składają się, według mnie, trzy rzeczy: umiejętności, sprzęt i drobne czynności.

słowem kluczowym, które pomoże Ci być zawsze przygotowanym do działania jest „sprawdzam”

O umiejętnościach napiszę krótko, bo to dość oczywista sprawa. Nie chodzi mi o to, że powinieneś umieć zrobić wszystko – bo tak po prostu się nie da. Ale na pewno musisz być świadomy, co potrafisz (tak, jak pisałem przy okazji pierwszej pomocy: „potrafisz” = „umiem to zrobić w ciemnym pokoju z zawiązanymi z tyłu rękami”), a czego nie. No i warto pójść na dobry kurs pierwszej pomocy.

Sprzęt to druga sprawa. Miłośnicy surwiwalu kojarzą „puszkę surwiwalową” – małe, wodoodporne opakowanie, które nosi się przy sobie, w którym można znaleźć najpotrzebniejsze rzeczy (zapałki, żyłka, wata i tym podobne). Według mnie warto mieć coś podobnego – niekoniecznie w formie puszki – w życiu codziennym. Czyli chodzi mi tutaj o EDC. Jak może wiesz – zawsze w plecaku noszę ze sobą apteczkę. Inną rzeczą, z którą staram się nie rozstawać (poza lotami samolotem) jest scyzoryk, który kiedyś dostałem od przyjaciela. O ile apteczki używam raczej sporadycznie, to bardzo często okazywało się, że jestem „tym, na którym można polegać” właśnie dlatego, że miałem przy sobie śrubokręt albo pincetę ze scyzoryka. Zwykle staram się mieć też przy sobie różaniec, notes i ołówek. Ale to tylko rzeczy z mojego doświadczenia. Na podstawie tego, co umiesz i sytuacji, które spotykasz na co dzień, musisz sam opracować i zweryfikować listę rzeczy, które powinieneś mieć zawsze przy sobie.

I trzecia rzecz: dbałość o pewne drobne czynności. Pewnie wiesz, jak wkurzające jest rozładowanie telefonu w czasie ważnej rozmowy. W tym punkcie chodzi mi o zapobieganie właśnie takim sytuacjom przez drobne czynności, o które dbasz. Na przykład o pilnowanie, żeby Twój telefon był zawsze naładowany na wypadek, gdybyś musiał zadzwonić po służby ratownicze albo jakby żona musiała się z Tobą pilnie skontaktować. Innym przykładem takich rzeczy może być sprawdzanie, czy masz przy sobie gumę do żucia i tabletki przeciwbólowe, pilnowanie pewnego minimum gotówki w portfelu, mycie naczyń od razu po posiłku albo korzystanie z krótkich drzemek w chwilach, w których na coś czekasz. Podobnie, jak w przypadku EDC – na podstawie swojego trybu życia musisz sam przygotować listę takich drobnych czynności, które z czasem powinny stać się Twoimi nawykami.

pas MW RP
na FB aż chciałoby się napisać: „kto nosił taki pas, łapka w górę”

Słowem kluczowym, które pomoże Ci być zawsze przygotowanym do działania jest „sprawdzam”. Sprawdzaj, co i na jakim poziomie potrafisz. Sprawdzaj, czy na pewno masz przy sobie to, czego możesz potrzebować. Sprawdzaj, czy na pewno jakiś drobiazg nie zatrzyma Twojego działania.

Na pewno masz też jakieś swoje patenty na to, żeby zawsze mieć na sobie pas, o jakim piszę. Twoje pomysły mogą być inspiracją dla mnie i innych czytelników. Dlatego zachęcam, żebyś zostawił je w komentarzu.

PS. Ten wpis dedykuję znajomym harcerzom – tym, którzy w czasie czytania tych słów wiedzą, że to o nich chodzi. Jedną z inspiracji do zajęcia się tematem gotowości do działania było ich „Czuwaj!”, gdy dowiedziałem się, że w wersji angielskiej to zawołanie brzmi „Be prepared!”.