Operatorem się nie rodzisz. Operatorem się stajesz.

Może to dziwnie zabrzmi, ale o siłach specjalnych w realnym znaczeniu usłyszałem dzięki grze komputerowej. W 1998 roku, dzięki „Tom Clancy’s Rainbow Six”. Grając w tę grę zainteresowałem się książkami Toma Clancy’ego, a także tematyką sił specjalnych i współczesnego pola walki. A były to czasy, gdy o GROMie jeszcze mało kto w Polsce pisał. Piszę o tym, bo w kontekście bloga ciągle aktualne jest hasło reklamowe wspomnianej przeze mnie gry, które mocno zapadło mi w pamięć: „The solider isn’t born. He’s made”.

Polski wydawca przetłumaczył hasło na „Żołnierzem się zostaje. Nie rodzi”. Może dzięki inwersji i zmianie trybu z biernego na aktywny taka forma bardziej pasuje do tego, o czym będę pisał.

Czasy, gdy w dokumentach widniała rubryka „pochodzenie społeczne” już minęły. Ale widzę, że rubryka taka pozostała w głowach wielu osób. Niestety, coraz częściej spotykam mężczyzn przekonanych, że nie mogą już nic zmienić w swoim życiu. Że to, co dotychczas osiągnęli całkowicie ich zdeterminowało i zamknęło im drogę do innych sukcesów. Nie potrafią zacząć nowych życiowych projektów. Bardzo często, gdy doradzam takim osobom, słyszę że nie rozumiem sytuacji, że u mnie to zupełnie inaczej wygląda więc łatwo mi mówić, że to nie jest takie proste, jak się wydaje. Każdy, kto chce wypracować w sobie mentalność operatora, powinien wyeliminować taki sposób myślenia ze swojej głowy.

Operatorem się stajesz. Z dnia na dzień, zarówno przy wielkich, jak i zupełnie prostych i codziennych czynnościach. Przypominaj sobie o tym zawsze, kiedy osiągasz sukces lub ponosisz porażkę.

Wydaje mi się, że wielu facetów zatrzymuje swój rozwój po pierwszych „dorosłych” sukcesach – dość daleko od potencjalnego maksimum, do którego mogliby dojść. Zwykle pierwsze sukcesy odnosimy w środowisku, w którym się urodziliśmy: pierwsze kroki, słowa, zdawanie do następnych klas, kończenie pierwszych szkół. Niestety, wielu mężczyzn pozwala na to, aby te pierwsze sukcesy społeczne i zawodowe wybierane przez innych. Idą na takie studia, jakie wybrali ich rodzice, znajdują pracę taką, żeby spełnić ich (a potem żony) oczekiwania, interesują się cały czas tym, co w podstawówce, uważają, że po skończeniu studiów umieją już wystarczająco dużo i nie muszą się uczyć… Patrząc na nich naprawdę mam wrażenie, że czują się całkowicie zdeterminowani przez to, gdzie się urodzili i że chcą pozostać tacy, jacy się urodzili. Jeśli chcesz realizować duchowość operatora-paramedyka, musisz jeszcze przed osobistą selekcją podjąć jedną decyzję: wyjdę ponad to, gdzie się urodziłem.

zdjęcie: news.soc.mil

W momencie urodzenia dostajesz pewien potencjał genetyczny, który możesz wykorzystać. Każdy sukces, który osiągasz w czasie rozwijania się pokazuje, jak ten potencjał wykorzystałeś do tej pory. Operator różni się od większości mężczyzn tym, że po sukcesie będzie próbował sprawdzić, czy może pójść w swoim rozwoju jeszcze dalej.

Nikt nie urodził się operatorem. Musisz się nim dopiero zostać. Krok po kroku. Prawdziwy żołnierz przechodzi cały proces rekrutacyjny, kurs bazowy, kursy specjalistyczne i ćwiczy, ćwiczy, ćwiczy. Codziennie. Generał Petelicki wspomniał kiedyś, że do pełnego wyszkolenia operatora potrzeba około pięciu lat.

Nie oczekuj, że z dnia na dzień całkowicie się zmienisz i uda Ci się wdrożyć w pełni zasady bycia operatorem do Twojego życia. Daj sobie czas na dojście do celów, jakie sobie wyznaczasz. Wykorzystuj też każdą, nawet najdrobniejszą i najbardziej codzienną sytuację, aby w szerszym zakresie wcielać w swoje życie duchowość operatora. Oceniaj na bieżąco sytuację a będziesz widział, że idziesz w dobrym kierunku. Jeśli zauważysz, że coś jest nie tak – wróć do etapu planowania i nanieś odpowiednie poprawki.

Pewnie zdarzają się wśród Was osoby, które po przeczytaniu niektórych z moich wpisów też myślą, że to nie dla nich. Jeśli też czasem tak masz – zapisz sobie dużymi literami tytuł tego wpisu na kartce i wywieś w widocznym miejscu (albo wykorzystaj grafikę ilustrującą wpis jako tapetę w komputerze). Operatorem się stajesz. Z dnia na dzień, zarówno przy wielkich, jak i zupełnie prostych i codziennych czynnościach. Przypominaj sobie o tym zawsze, kiedy osiągasz sukces lub ponosisz porażkę.

  • Marcin

    Masz rację twierdząc, że trwałe zmiany dokonują się przez systematyczny wysiłek. Dotyczy to zresztą nie tylko postawy operatora. Podobną tezę stawiałem już w komentarzu do wpisu „Podstawa paramedyka”, w kontekście kursu pierwszej pomocy. Być może dzięki Twojemu blogowi część „osób” odnajdzie w sobie mężczyznę o jakim piszesz.

    P.S.
    Dzięki za wsparcie wtedy i za bieżące motywowanie.