Okres bierności Kościoła (Łk 24, 46-53)

Generalnie jestem osobą, która szybko przechodzi do działania po podjęciu decyzji, że coś jest do zrobienia. Dla przykładu – przed założeniem bloga planowałem go przez około pół godziny, zanim kupiłem domenę i postawiłem WordPressa. Dlatego myślę, że wziąć do siebie słowa Jezusa, które zostawił Apostołom tuż przed Wniebowstąpieniem. Słowa, które napalonym gościom każą… poczekać.

Jezus powiedział do swoich uczniów: Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie, w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy. Wy jesteście świadkami tego. Oto Ja ześlę na was obietnicę mojego Ojca. Wy zaś pozostańcie w mieście, aż będziecie uzbrojeni mocą z wysoka. Potem wyprowadził ich ku Betanii i podniósłszy ręce błogosławił ich. A kiedy ich błogosławił, rozstał się z nimi i został uniesiony do nieba. Oni zaś oddali Mu pokłon i z wielką radością wrócili do Jerozolimy, gdzie stale przebywali w świątyni, wielbiąc i błogosławiąc Boga.

Dzisiejsza Ewangelia pokazuje bardzo ciekawy etap w historii Kościoła. Apostołowie ostatni raz rozmawiają z Jezusem na Ziemi, a potem odprowadzają Go na górę pomiędzy Jerozolimą a Betanią i patrzą, jak On wstępuje do Nieba. Są umocnieni po 40 dniach spotykania się ze Zmartwychwstałym i, jako że raczej byli facetami palącymi się do roboty, gotowi do działania.

Święty Łukasz jednak inaczej podaje jeden szczegół dotyczący Wniebowstąpienia. Podczas gdy Mateusz (Mt 28, 19) i Marek (Mk 16, 15) wkładają w usta Jezusa słowa „idźcie na cały świat”, trzeci z Ewangelistów relacjonuje, że podczas rozstania z uczniami Jezus zalecił im „Wy zaś pozostańcie w mieście, aż będziecie uzbrojeni mocą z wysoka”. I, co aż ciekawe, Apostołowie Go posłuchali, bo po powrocie do Jerozolimy nie wzięli się od razu do ewangelizowania, tylko „stale przebywali w świątyni, wielbiąc i błogosławiąc Boga”. No, dobra, w Dziejach Apostolskich św. Łukasz uściślił, że w tym czasie jeszcze uzupełnili wakat po Judaszu (Dz 1, 15-26). Ale nie wzięli się od razu za szerzenie wiary, tylko czekali na Ducha Świętego.

oczekiwanie i uwielbienie, zdjęcie: stefankunze@unsplash.com, CC-0

Tak więc jednym z pierwszych okresów w historii Kościoła było 10-dniowe bierne oczekiwanie. Czas, który wiele osób teraz uznałoby teraz za zmarnowany. I pewnie niektórzy z dwunastu też tak go widzieli. Zamiast od razu głosić Jezusa i zdobywać nowych Chrześcijan, zamiast ruszać na wszystkie strony świata – oni zaszyli się we własnym gronie w bezpiecznym mieście i tylko się modlili.

Gdy myślę o tych jedenastu (a potem dwunastu) gościach rozpalonych chęcią działania i głoszenia innym kerygmatu to widzę, że mi często takiego okresu „oczekiwania w mieście” brakuje. Nie za długiego czasu, w którym po inspiracji i podjęciu decyzji, że coś zrobię, przed podjęciem działania usiądę w bezpiecznym miejscu i będę wielbił Boga czekając, aż umocni mnie do tego działania mocą z wysoką.

Chciałbym Cię zachęcić, żebyś też zastanowił się, jak wygląda u Ciebie przejście od decyzji do działania. I razem ze mną zastanowił się, czy nie lepiej na początku „zmarnować” trochę czasu, jak Apostołowie po Wniebowstąpieniu.

I pamiętaj, żeby w tym tygodniu znaleźć trochę więcej czasu na gapienie się w niebo i uwielbianie Boga w czasie oczekiwania na Parakleta. Za tydzień druga najważniejsza uroczystość dla Chrześcijan!