Ograniczona widoczność

Podobno udawanie specjalsa to sprawdzony sposób na poderwanie dziewczyny. Wystarczy kupić sobie parę ciuchów (które wyskoczą po wpisaniu w serwisie aukcyjnym „taktyczny”), odłożyć na parę dni maszynkę do golenia i poczytać jakieś forum ASG (żeby potem nie wyjechać z jakimś „zabijam terrorystów” w miejsce „neutralizuję zagrożenia”). Podobno działa to też w przypadku udawania innych formacji wojskowych. Major „Burza” w jednym ze swoich felietonów pisał, że nawet spotkał się z podrywem na „kapitana polskiego lotniskowca”. Panowie, przyznajmy się – lubimy ściemniać.

Lans i bajerowanie to dla wielu facetów codzienność. Wspomniane we wstępie podrywanie kobiet to jeden z przykładów. Ale przecież w pracy, domu, gronie kolegów często zachowujemy się tak samo. Od „czego to ja nie umiem zrobić szybko” po „taaaaką rybę dzisiaj złapałem”. Niektórzy całe swoje życie budują na fałszywym obrazie siebie. Ale każde takie kłamstwo powoduje, że mężczyzna „szpanujący” traci prawdę o sobie. Nawet, jeśli wydaje mu się, że to tylko drobne i w pełni kontrolowane zatajenie prawdy, powoli oddala się od swojego prawdziwego „ja”.

Czy operator może żyć ściemniając? Wyobraźmy sobie, że może. Że ważniejsze od wyników na strzelnicy lub torze taktycznym jest to, jak dany żołnierz potrafi o tym opowiedzieć dowódcy. Jego opowieść przejdzie raz, drugi, trzeci. Akurat na test z WFu gościu złapie katar i nie pobiegnie, na strzelnicy akurat będzie wkurzony i trzeba będzie zrozumieć, że „wynik mam gorszy, niż normalnie mi idzie” i tak dalej. Wyobrażasz sobie, żeby taki operator był w ogóle trzymany w jednostce? A co dopiero został dopuszczony do akcji, w której od jego drgnienia ręki może zależeć życie albo śmierć zakładnika?

Oczywiście, Wojska Specjalne są zabezpieczone przed przyjmowaniem takich osób. Już sam egzamin sprawnościowy (na samym początku procedury rekrutacyjnej) pozwala odrzucić tych, którzy potrafią dużo tylko podczas wypełniania ankiety rekrutacyjnej. Jeśli nawet szpaner będzie w miarę wysportowany i uda mu się zaliczyć pompki, brzuszki, linę i bieganie – na 99% odpadnie po pierwszych godzinach selekcji terenowej. Tam nie ma się siły na udawanie. Wyciąganie na wierzch prawdy o operatorze jest jednym z głównych celów szkolenia specjalsów – od początku rekrutacji do samego końca kariery operatora. Nawet nie dlatego, że instruktorzy i dowódcy potrzebują tego do oceniania żołnierzy. Dlatego, że sam operator potrzebuje tej wiedzy, aby móc działać na sto procent.

stan rzeczywisty zawsze możesz zmienić, niezweryfikowane wyobrażenie pozostanie trwałe

Mężczyzna, żeby się w pełni realizować, musi żyć w prawdzie o sobie. Żadne kłamstwo nie wchodzi w grę. Musi poznać zarówno pozytywną, jak i negatywną prawdę o sobie. Pewnie całej prawdy poznać się nie da, ale dbaj o to, żeby w Twojej wiedzy o sobie samym było jak najmniej białych plam. Weryfikuj się, zbieraj opinię zwrotną od innych, miej czas na refleksję i krytyczne spojrzenie na to, co się w Tobie dzieje – każde narzędzie jest dobre, jeśli dostarczy Ci nowych informacji o Tobie albo potwierdzi lub zaprzeczy tej wiedzy, którą już masz.

Jeśli zignorujesz poznanie prawdy o sobie w jakimś obszarze, będziesz w nim żył w wyobrażeniu o sobie. Twój umysł wymyśli sobie w tym miejscu ściemę. Jeśli kiedykolwiek oglądając mecz piłkarski albo słuchając wypowiedzi polityków stwierdziłeś „Jak można coś tak zepsuć” albo „Mi by to na pewno wyszło” (o ile nie jesteś zawodowym piłkarzem albo politykiem) – prawdopodobnie wiesz, o co mi chodzi. Każde takie wyobrażenie, każda taka ściema – tworzy przestrzeń, w której wchodzisz w niebyt. Z kursów filozofii w czasie studiów chyba najmocniej utkwiła mi w głowie informacja, że niebytu po prostu nie ma. Tak więc każdy niezweryfikowany obszar Ciebie przestaje istnieć. A jeśli nie istnieje – to nie możesz go rozwinąć. Im więcej takich „białych plam” w tym, jak siebie widzisz – tym mniejszą przestrzeń do realizacji i rozwoju sobie dajesz.

zdjęcie: Dustin Scarpitti / unsplash.com, CC-0

 

I tu w grę wchodzi ściemnianie, od którego zacząłem ten wpis. Pokazując innym nieprawdę o sobie, zaczynasz w nią wierzyć. Kłamstwo, nawet powtarzane wiele razy, nie stanie się prawdą, ale będzie w Tobie tworzyło wspomniane powyżej obszary niebytu. A każdy taki obszar – jak wspomniałem powyżej – uniemożliwia Ci bycie sobą na sto procent. Oczywiście, szczerość nie oznacza od razu mówienia wszystkiego. Inny wpis poświęcę temu, że mężczyzna musi umieć zachować tajemnicę. Ale jeśli już coś o sobie mówisz – niech to będzie prawda.

Zastanów się, czy są obszary Twojego życia, w których celowo unikasz weryfikacji i sprawdzenia siebie. Zacznij od najprostszej rzeczy – zauważ, w jakich tematach bajerujesz innych. Stopniowo przejdź do takich wyobrażeń o sobie, o których nawet nie mówisz. Pomyśl, dlaczego właśnie w tych obszarach nie chcesz poznać prawdy i co możesz zrobić, żeby się w nich zweryfikować. Lepiej jest wiedzieć na pewno, że w czymś się jest słabym niż tylko wyobrażać sobie, że wcale tak nie jest. Bo stan rzeczywisty zawsze możesz zmienić, a niezweryfikowane wyobrażenie pozostanie trwałe.

  • Pomysł ciekawy. Sam dodałbym jeszcze to, czego konkretnie się dowiedziałeś o sobie w ramach tej weryfikacji.

    Mój przykład:
    przekonanie: pomimo pojawienia się nowych obowiązków mogę poświęcić jeszcze więcej czasu w ciągu dnia na modlitwę,
    weryfikacja: dodałem jeden punkt do swojej codziennej modlitwy i nie dopuszczam opcji, że w ciągu dnia nie czytam Pisma Świętego,
    dowiedziałem się: 1) potrafię wygospodarować dodatkowy czas na modlitwę, 2) potrafię rozważać Pismo Święte bez żadnych komentarzy, z których dotychczas zwykle korzystałem.

  • Marcin

    Wpisując się w panującą obecnie modę na „czelendże”, zapraszam do wymiany pomysłów na weryfikację.
    Piszcie jakie przekonanie ostatnio zweryfikowaliście i w jaki sposób.

    zaczynając od siebie:
    „jestem gotowy do udzielania pierwszej pomocy” – biorę udział w zabezpieczeniu imprez masowych