Odpowiedzialność

Myślę, że prawie każdy z nas wie, za co jest odpowiedzialny w pracy. Może trochę gorzej jest ze zdefiniowaniem, za co się bierze odpowiedzialność w domu, rodzinie, grupie znajomych. Przez ostatnie dwa tygodnie pisałem, jak rozszerzyć swoją odpowiedzialność poza ten obszar przez wolontariat i filantropię. Ale żeby żyć jak operator-paramedyk, musisz rozciągnąć swoją odpowiedzialność jeszcze dalej. Dasz radę?

Myślę, że odpowiedzialność jest cechą, która opisuje każdego operatora wojsk specjalnych. I nie chodzi mi tu o odpowiedzialność za kolegów z jednostki, rodzinę albo wyszkolenie młodszych żołnierzy. Chodzi mi odpowiedzialność w bardzo radykalnym wydaniu. Odpowiedzialność za osobę, której się nie zna, a która parędziesiąt tysięcy kilometrów od Polski została porwana. Odpowiedzialność za to, czy dowódca organizacji terrorystycznej stanie przed wymiarem sprawiedliwości. Odpowiedzialność za to, czy w jakimś obozie nastolatkowie będą przygotowywani do bycia dywersantami. Jednym zdaniem: odpowiedzialność za wszystko na świecie, co jest nie w porządku.

Czytałem ostatnio parę artykułów autorów twierdzących, że mamy teraz kryzys męskości i praktycznie każdy z twierdził, że przyczyną tego kryzysu jest brak odpowiedzialności. Sam odnoszę wrażenie, że wielu z nas jest mistrzami w grze w „to-nie-mój-biznes”. Czasami przez lenistwo, czasami przez fałszywą tolerancję, czasami po prostu dlatego, że uważamy się za bezsilnych w niektórych sprawach, a czasami po prostu dlatego, że faktycznie nie chcemy brać odpowiedzialności. Jeśli też tak masz a chcesz realizować się w życiu jako operator-paramedyk – najwyższy czas zmienić podejście!

zdjęcie: US Coast Guard, commons.wikimedia.org, CC-0

Pierwszy raz z koncepcją radykalnej odpowiedzialności spotkałem się w audiobooku o. Błaszkiewicza „Tożsamość snajpera”. Bardzo przypadło mi do gustu jedno ćwiczenie stamtąd. Jeśli chcesz poczuć, o czym piszę, przez jeden dzień weź odpowiedzialność za wszystko, co się wokół Ciebie dzieje. Od obudzenia się do pójścia spać nie pozwól, żeby cokolwiek – żadna sytuacja, której jesteś świadkiem, osoba, którą mijasz – znalazło się poza obszarem Twojej odpowiedzialności. Ktoś z Twoich znajomych w pracy jest ewidentnie zmartwiony? Porozmawiaj z nim. Widzisz w zimie z samochodu kogoś bezdomnego śpiącego na przystanku albo kogoś, kto zachowuje się podejrzanie na parkingu sklepowym? Zadzwoń na Policję albo Straż Miejską. Idziesz po schodach i masz wątpliwości co do stanu technicznego budynku? Zgłoś to administracji. Uważasz, że w Twojej parafii jakiś ksiądz mówi strasznie słabe kazania? Powiedz mu po Mszy, co konkretnie Ci się nie podobało. Po prostu nie pozwól sobie na stwierdzenie, że cokolwiek nie jest Twoją sprawą.

W zeszłym tygodniu rozmawiałem na ten temat z kolegą i zwrócił mi ciekawą uwagę: czy taka odpowiedzialność nie będzie obwinianiem siebie za wszystkie problemy świata. Chwilę się musiałem nad tym zastanowić, ale doszedłem do wniosku, że nie. To znaczy – może doprowadzić do obwiniania się tylko w jednym przypadku: jeśli się nie robi nic z tym, za co jest się odpowiedzialnym. Ale w takiej sytuacji poczucie winy wystąpi niezależnie od tego, czy ktoś jest odpowiedzialny za cały świat, czy tylko za kawałek przestrzeni w biurze.

przez jeden dzień weź odpowiedzialność za wszystko, co się wokół Ciebie dzieje

Ten sam kolega podał świetny przykład tego, jak sam zastosował podejście pełnej odpowiedzialności (chociaż wtedy tak o tym nie myślał). Gdy we wrześniu oglądał wschód słońca na szczycie pewnej góry, zachwycając się widokiem zapytał w sobie „Boże, co mogę zrobić, żeby ten świat był lepszy”. Po czym rozejrzał się i stwierdził, że szczyt góry jest strasznie zaśmiecony. Zamiast narzekać na syf dookoła – pozbierał śmieci i zaniósł do kosza. Mógł powiedzieć, że za porządek na szlaku odpowiedzialne są służby parku, ale nie uciekł od odpowiedzialności za to, co zobaczy następna osoba, która tam przyjdzie. Właśnie na takich sprawach – drobnych, w których nikt nie zauważy Twojej bierności – najłatwiej możesz sprawdzić, czy uciekasz od odpowiedzialności, czy bierzesz ją w pełni.

Zastanów się dzisiaj nad sprawami, nad którymi zwykle narzekasz i które Cię wkurzają. Bardzo możliwe, że to są właśnie obszary, za które nie chcesz wziąć odpowiedzialności. Pomyśl o tym, co możesz zrobić, żeby tę odpowiedzialność na siebie przyjąć. A jeśli uznasz, że to już czas dla Ciebie – zrób ćwiczenie z jednym dniem pełnej odpowiedzialności za wszystko. Ono naprawdę zmienia perspektywę.