Odpoczynek zakłócony (Mt 13,1-23)

Jezus dużą część swojego nauczania prowadził w formie przypowieści. Zgodnie z relacją ewangelistów, po całych dniach nauczania siadał z apostołami i wyjaśniał im znaczenie tego, co mówił w przypowieściach w ciągu dnia. Jedno takie wyjaśnienie zapisał św. Mateusz w swojej Ewangelii.

Dzisiaj możemy właśnie wysłuchać przypowieści o siewcy wraz z dokładnym wyjaśnieniem, co Jezus miał w niej na myśli. Dlatego chciałbym się skupić na innym aspekcie dzisiejszego czytania, opisanym w jego pierwszych dwóch zdaniach.

„Tego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem. Wnet zebrały się koło Niego tłumy tak wielkie, że wszedł do łodzi i usiadł, a cały lud stał na brzegu.”

Głowy nie dam, ale wydaje mi się, że „tego dnia” odnosi się nadal do szabatu, w którym Jezus uzdrowił człowieka z niesprawną ręką i w czasie którego łuskał z uczniami kłosy. To wprowadziło Go w konflikt z Faryzeuszami, dyskusję z nauczycielami Pisma, a może nawet nieporozumienie z Maryją (wszystkie te wydarzenia znajdziesz w 12 rozdziale Ewangelii wg św. Mateusza). Nawet jeśli nie był to ten sam dzień, zapewne akcja dzisiejszego czytania osadzona jest niedługo po tamtym pracowitym szabacie. W końcu Jezusowi udało się znaleźć wolną chwilę i chciał odpocząć nad jeziorem.

Św. Mateusz podaje, że „wnet zebrały się koło Niego tłumy”. Myślę, że nie było to parędziesiąt albo paręset osób idących jedną grupą. Jezus zauważyłby taki tłum i zdążyłby wcześniej się schować, jeśli chciał pobyć sam z Ojcem i uczniami. Może najpierw przyszedł jeden facet i po prostu usiadł w pobliżu. Po jakimś czasie doszedł ktoś inny i zapytał Jezusa, jak minął Mu dzień. I tak powoli – ktoś o coś zapytał, ktoś przysiadł się, żeby posłuchać, ktoś przyniósł coś do jedzenia i po dłuższej chwili Jezus znalazł się w otoczeniu tłumu ludzi. Ktoś Go szturchał, ktoś się przepychał, ktoś krzyczał coś z daleka… i tyle by było z Jego odpoczynku nad jeziorem.

Ponieważ „byli jak owce bez pasterza”, Jezus chciał wykorzystać okazję, żeby coś tym ludziom przekazać, ale równocześnie nie pozwolił im całkowicie opanować czasu Jego odpoczynku. Zrobił to w bardzo prosty sposób – aby nikt nie próbował się do niego dopchać (a, przy okazji, aby uzyskać lepszą akustykę), kazał apostołom wziąć łódź i odpłynąć trochę od brzegu. Oddzielił się od tłumu wodą, ale pozostał blisko z uczniami, którym chciał dać coś więcej ze swojego czasu. Ludziom opowiedział kilka przypowieści i pewnie tłum się rozszedł. Z uczniami usiadł na spokojnie i te przypowieści dokładnie im wytłumaczył, odpowiadając na ich pytania.

zdjęcie: naka7a@flickr.com, CC-BY-NC

Dzisiaj jest niedziela. Pewnie chcesz odpocząć, jak wiele osób. Myślę, że Jezus w dzisiejszej Ewangelii chce nam przekazać, że od samego odpoczynku ważniejsze jest to, co możesz dać innym w tym czasie. Jezus jednak nie każdemu pozwala tak samo wejść w swój odpoczynek. Wodą wyraźnie oddziela się od tłumu ludzi. Nie wchodzi z nimi w głębszą relację, nie uzdrawia jak w inne dni – jedynie opowiada im przypowieści. Rozmowa z uczniami wygląda już zupełnie inaczej: im wyjaśnia to, czego nie rozumieją i odpowiada na pytania, które zadają. No i, przede wszystkim, spędza z nimi więcej czasu, bo pewnie siedzą razem długo po tym, jak tłum się rozszedł.

Po wysłuchaniu dzisiejszej Ewangelii pomyśl chwilę o tym, jak wygląda Twój czas odpoczynku. Przede wszystkim: czy potrafisz go znaleźć i zregenerować się po pracy. Potem zastanów się, jak wyglądają w czasie wolnym Twoje relacje z innymi. Z jednej strony – czy nie pozwalasz obcym ludziom zbytnio wchodzić sobie na głowę i zabierać Ci czas odpoczynku. Z drugiej – czy potrafisz ten czas dzielić ze swoimi bliskimi, żeby oni także jak najwięcej skorzystali na czasie Twojej regeneracji.

Czas odpoczynku jest bardzo ważny – może nawet możemy z niego osiągnąć większe owoce, niż z samego czasu pracy, o ile go dobrze wykorzystamy. Jeśli masz z tym problem i po każdym weekendzie idziesz w poniedziałek do pracy zmęczony, spróbuj dzisiaj przeżyć niedzielę na wzór odpoczynku Jezusa.