Obecny i niosący (Łk 2, 22-40)

Niedziela po Bożym Narodzeniu to Niedziela Świętej Rodziny – Jezusa, Maryi i Józefa. Z tej okazji Ewangelia przypomina nam scenę ofiarowania Jezusa w Świątyni. W tym fragmencie dużo uwagi poświęcone jest Symeonowi, Annie, Maryi i Jezusowi, ale praktycznie pominięta jest postać Józefa. Czy to nie dziwne?

Bardzo zaciekawiło mnie to, że Józef nie został w dzisiejszej Ewangelii ani razu wspomniany z imienia. Jedyny ślad po jego obecności przy opisanych wydarzeniach to użycie przez autora natchnionego słowa „Rodzice” (dwa razy) i „ojciec” (raz – ale też w sąsiedztwie Maryi). Pełni też raczej funkcje bierne – nosi Jezusa i odbiera błogosławieństwo. Nawet Symeon nie odzywa się do niego, tylko do Maryi. Więcej miejsca, niż Józefowi, poświęcone jest prorokini Annie, która występuje tylko w tym miejscu w Piśmie Świętym i robi to, co zawsze robiła. Myślę, że święty Józef chciał, żeby tak właśnie zostało opisane to wydarzenie.

wiolamaluje.blogspot.com

Gdy zastanawiałem się nad tym zauważyłem, że pod względem PRowym św. Józef zachował się jak prawdziwy operator – zniknął z ówczesnych mediów. Dzisiaj więcej możemy przeczytać o ubraniach Pani Premier, wigilijnych potrawach na stołach piłkarzy i bieliźnie piosenkarek niż o tym, jak Boże Narodzenie spędzają operatorzy na dyżurach bojowych. Jest to sytuacja normalna i chyba żaden żołnierz jednostki specjalnej nie chciałby tego zmieniać. To umożliwia operatorom skupieniu się na ich zadaniach i pozwala im nie martwić się o to, jak wyglądają w oczach społeczeństwa (od tego są wyznaczone osoby w jednostce). Z resztą – wystarczy im, że oni wiedzą, że należą do najlepszych.

Przeglądając inne fragmenty związane ze św. Józefem potwierdziłem to, co kiedyś usłyszałem: w Piśmie Świętym nie mówi on ani jednego słowa. Jego zadania można streścić do modlitwy i transportu Jezusa z miejsca na miejsce. Jest przy Bogu i pomaga mu dotrzeć tam, gdzie On chce. Myślę, że święty Józef wiedział, że to mu wystarczy do bycia w pełni sobą i że powinien się skupić na wypełnieniu tych dwóch zadań jak najlepiej. Że nie musi się martwić o to, jak (i czy w ogóle) o nim napiszą, bo to pewnie nie miało dla niego najmniejszego znaczenia.

pozostać w cieniu Jezusa i przynosić Go innym

Mam nadzieję, że w czasie Bożego Narodzenia nie musiałeś udawać i byłeś sobą w stosunku do osób, z którymi świętowałeś. Ale czas świętowania powoli się kończy i trzeba wynieść Nowonarodzonego Boga do swojej codzienności. Jeśli masz problem z tym, jak pokazać się ludziom w pracy, jeśli już myślisz o tym, jaką maskę założyć, gdy będziesz wychodził w poniedziałek z domu – poproś świętego Józefa o to, abyś umiał wyrabiać sobie PR tak, jak on: pozostać w cieniu Jezusa i przynosić Go innym. Żebyś nie martwił się o to, jak inne osoby będą wtedy na Ciebie patrzyły.

PS. Litania do św. Józefa to chyba najkrótsza litania – jeśli nie wiesz, jak w poniedziałek przed pracą poprosić patrona mężczyzn, to może być to dobry punkt zaczepienia.