metoda 7xwhy

No dlaczego?

Zabierając się za realizację dowolnego celu powinieneś zadać sobie dwa rodzaje pytań.  O pierwszym rodzaju napisałem dwa tygodnie temu, gdy mówiłem co zrobić, żeby wreszcie zabrać się za swoje postanowienia noworoczne. Te pytania dotyczyły spraw, które nazwałbym operacyjnymi. Dzisiaj chcę Ci opowiedzieć o pytaniach drugiego rodzaju – dotyczących Twojej motywacji do podjęcia danego działania. Sprawa jest o tyle prosta, że tak naprawdę wystarczy Ci jedno jedyne pytanie.

Nie pamiętam już, gdzie usłyszałem o tej metodzie, ale na pewno poznałem ją jako metodę opracowaną przez rabinów. Później znajoma psycholog powiedziała mi, że na studiach podyplomowych z coachingu też jej uczą i nazywa się „WhyWhyWhy”, ale o takiej genezie nic nie mówią. Ale ważna jest sama metoda, a nie jej historia.

Sama metoda jest bardzo prosta. Pomyśl o jakimś celu, który chcesz osiągnąć. Dowolnym. Pierwszym lepszym z Twojej listy (bo masz już listę, prawda?).  Gdy już masz wybrany cel, zapytaj sam siebie o jedną rzecz z nim związaną:

Dlaczego?

Tyle. Powiedz sobie, dlaczego chcesz osiągnąć właśnie ten cel. Prawda, że proste? Na tym etapie odrzucisz pewnie z połowę pomysłów, które przychodzą Ci do głowy – albo uznasz, że nie wiesz, dlaczego chciałbyś zrealizować ten pomysł, albo odpowiedź Cię nie usatysfakcjonuje. A to pozwoli Ci zaoszczędzić naprawdę wiele czasu.

Ale prawdziwa jazda zacznie się dopiero przy tych celach, które przejdą pierwszy etap selekcji. Masz cel, masz już odpowiedź, dlaczego chcesz go osiągnąć… więc teraz zapytaj się sam siebie:

Dlaczego?

Czyli powiedz sobie, dlaczego właśnie to jest dla Ciebie motywacja dla pojęcia tego celu.

Jak pewnie już się domyśliłeś, tym jedynym pytaniem, które musisz sobie zadać aby zbadać swoją motywację do podjęcia danego celu jest „Dlaczego?”.

A podana metoda polega na tym, że musisz zadać sobie to pytanie siedmiokrotnie w odniesieniu do danego celu, pomysłu lub postanowienia – za każdym razem schodząc „coraz głębiej”.  Jeżeli uda Ci się dojść do siódmego poziomu – prawdopodobnie doszedłeś do prawdziwego powodu, dla którego chcesz daną rzecz zrobić i możesz ocenić, czy warto. Jeżeli na jakimś etapie nie potrafisz sobie odpowiedzieć na to pytanie – prawdopodobnie dobrze będzie, jeśli zrezygnujesz z realizacji tego celu.

Jak to wygląda w praktyce? Dzięki tej metodzie kiedyś odrzuciłem ze swoich celów przebiegnięcie maratonu. Moja droga do tego wyglądała mniej-więcej tak:

  • Cel: przebiegnę maraton w czasie poniżej 4 h.
  • Dlaczego chcę przebiec maraton? Bo będzie to wyznacznik, że osiągnąłem dobrą sprawność.
  • Dlaczego jest to dla mnie wyznacznik? To będzie oznaczało, że przez te 4 godziny utrzymałem średnią prędkość powyżej 10 km/h.
  • Dlaczego taką średnią wartość prędkości chcę uzyskać? Z taką szybkością przyjemnie mi się biega na dystansie 10-15 km i czuję, że mam zapas siły, więc chciałbym w ten sposób „upscale’ować” moje bieganie.
  • Dlaczego? Paru znajomych, którzy według mnie są wysportowani, ma na swoim koncie maraton.

No i właśnie tutaj się skończyło… odkryłem że myśl o maratonie jest we mnie tylko dlatego, że znam parę osób, które biegają maratony. Gdy odciąłem tę gałąź – nie znalazłem żadnej innej odpowiedzi na pytanie, dlaczego chciałbym przebiec maraton. W ten sposób czterokrotne zadanie sobie pytania „Dlaczego?” uratowało moje kolana i dość dużo mojego czasu.

Z mojego doświadczenia wynika, że jeżeli coś jest tylko zachcianką, to zwykle odpada po zadaniu sobie jednego-dwóch pytań „Dlaczego?”. Pomysły wymuszone przez środowisko odpadają w okolicy trzeciego-czwartego pytania (tak, jak pokazałem w przykładzie z maratonem). Piąty i szósty poziom to często cele, które mogą być w Tobie, ale na które po prostu jeszcze nie jesteś gotowy. A jeśli w odniesieniu do któregoś celu potrafiłeś szczerze i bez naciągania opowiedzieć sobie siedem razy, dlaczego chcesz go zrealizować i ostateczna odpowiedź Cię satysfakcjonuje – możesz śmiało w niego iść. Bardzo możliwe, że gdzieś w nim jest Twoja specjalność.

A dlaczego ta metoda tak działa? Ja mam na to pomysł, którego nauczyłem się na Ekstremalnej Drodze Krzyżowej. Gdy idziesz już którąś godzinę, oczy Ci się z niewyspania kleją, plecak ciąży a nogi nie chcą zrobić następnego kroku, gdy rozglądasz się i nie masz pojęcia, gdzie jesteś, zadajesz sobie pytanie „Dlaczego ja na to poszedłem?”. Jeżeli nie odpowiesz sobie na to pytanie, zawrócisz (ja tak raz zrobiłem). Jeżeli znajdziesz odpowiedź, która Cię satysfakcjonuje – pójdziesz dalej i dojdziesz do następnego kryzysu, przy którym pojawi się jeszcze raz to pytanie, ale stara odpowiedź już nie wystarczy. Stosując opisaną metodę i nie okłamując się – symulujesz to samo w komfortowych warunkach i powinieneś dojść do takich samych wniosków. W dodatku – już na wstępie przygotowujesz się na zwątpienia, które na pewno pojawią się przy realizacji wielkich misji.

W czasie selekcji do jednostki specjalnej chodzi właśnie o to, żeby kandydaci zadali sobie to pytanie naprawdę wiele razy i ciągle znajdowali na nie odpowiedź. Wtedy jest dla nich miejsce w zespole bojowym. Bo tam mogą być tylko ci, którzy tego naprawdę chcą.