Wniebowstąpienie; zdjęcie: unsplash.com, CC-0

Niezauważalne (Mt 28, 16-20)

Wniebowstąpienie to ciekawy dzień, który bardzo dobrze maskuje się pomiędzy hucznie obchodzoną Wielkanocą i trochę mniej hucznym, ale też bardzo uroczystym Zesłaniem Ducha Świętego. To wydarzenie jest tak niewidoczne, że aż w Polsce obchodzimy je nie w czterdziestym dniu po Zmartwychwstaniu, ale trzy dni później – w niedzielę. I wiesz co? Chciałbym, żeby moje pójście do nieba wyglądało tak, jak ta uroczystość.

Jedenastu uczniów udało się do Galilei na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili. Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami: Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata.

No właśnie, dzisiaj Wniebowstąpienie Pańskie. Teraz przesuń tekst do góry i jeszcze raz przeczytaj dzisiejsze czyta nie z Ewangelii. Tak, dobrze widzisz – nie ma tam ani słowa o Wniebowstąpieniu.

Myślę, że w ten sposób św. Mateusz chciał podkreślić, że wstąpienie do nieba dla uczniów Jezusa powinno być czymś naturalnym. Tak jak teraz czytasz ten tekst, tak jak chodzimy, tak jak oddychamy – tak kiedyś powinniśmy przejść do nieba.

A to być dla nas normalna sprawa. Coś tak naturalnego, że wręcz niezauważalnego. Podkreślają to także aniołowie w pierwszym czytaniu, rozmawiając z apostołami patrzącymi jeszcze do góry za Jezusem:

Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo?

Tak jakby mówili: „No właśnie, dlaczego wpatrujecie się w niebo? Po co jak idioci zadzieracie łby? Przecież w tym, że Jezus w jednej chwili stał przy Was, a zaraz potem uniósł się do góry i zabrał Go obłok, nie było nic dziwnego. Czemu zrobiło to na Was jakiekolwiek wrażenie?”

Mam nadzieję, że właśnie tak to będzie. Że z Bożą pomocą uda mi się wyrobić takie nawyki, żebym w pewnym momencie swojego życia był jednym z grzeszników, a w następnym był świętym na uczcie niebieskiej i nie widział pomiędzy tymi chwilami przełomu.

Co powiesz na takie wniebowstąpienie?