Nieważne (Wj 1,7-10)

Popularne stało się „wychodzenie z kryzysu”. Po pierwsze dlatego, że mocno nadużywamy słowa „kryzys” i niektórzy używają go nawet do opisu stanu, w którym rano chcą podrzemać jeszcze przez pięć minut. Po drugie dlatego, że z wielu różni ludzie mówią nam, że z kryzysu trzeba szybko wyjść. A może z kryzysu wcale nie warto wychodzić, tylko trzeba przez niego przejść?

Księga Rodzaju dokładnie opisuje początki narodu izraelskiego – historię Abrahama, Izaaka i Jakuba z synami. Wszystkie te wydarzenia, opisane od jedenastego do pięćdziesiątego rozdziału Księgi Rodzaju, obejmują historycznie okres około 150 lat. Następne Księgi – od jedenastego rozdziału Księgi Wyjścia do końca Księgi Powtórzonego Prawa – w ponad stu rozdziałach opisują czterdziestoletnią wędrówkę Izraelitów z Egiptu do Kanaanu. Od Księgi Jozuego do Ksiąg Machabejskich możemy przeczytać dość dokładny opis historii tego, co działo się z Izraelitami w Ziemi Obiecanej, Asyrii i Babilonii przez około 1100 lat. W tym wszystkim występuje „drobna” przerwa, o długości 400 lat, streszczona pierwszymi wersetami Księgi Wyjścia.

Księga Wyjścia przekazuje o okresie niewoli egipskiej dwa istotne wydarzenia: 1) rodzina Jakuba rozmnożyła się w tym czasie do wielkiego narodu i 2) Egipcjanie zmienili nastawienie do Hebrajczyków i zaczęli ich wykorzystywać od niewolniczej pracy. Nic więcej. Nie wiemy, jak w tym czasie wyglądał kult Boga w Izraelu, jakie wydarzenia wywarły wpływ na społeczność, kto pełnił jaką funkcję, co się działo w której rodzinie… po prostu nie ma tych informacji, których pełne są inne księgi Starego Testamentu.

Czy to możliwe, że przez 400 lat w historii narodu stało się mniej, niż przez wcześniejszych 150 albo późniejszych 40 lat, które są tak dokładnie opisane? Nie sądzę. Jakoś Izraelici musieli funkcjonować w niewoli i coś musiało się tam dziać. Te 400 lat na pewno było pełnych ciekawych wydarzeń.

Ale w Biblii nie ma nic przypadkowego. Dlatego myślę, że jeśli autor natchniony nie umieścił żadnej informacji o okresie niewoli, to chciał nam powiedzieć „To, co się tam działo, jest nieistotne w kontekście tego, co stało się później”. Nie chciał, żeby opis tych 400 lat przesłonił czytelnikom historię przejścia Izraelitów z Egiptu do Kanaanu. Nie chciał, żebyśmy tracili czas na analizę tego, co działo się w Egipcie pomiędzy Józefem a Mojżeszem. Chciał powiedzieć, że ważne jest jedynie to, jak Izrael trafił do Egiptu i jak stamtąd wyszedł.

Każdy z nas ma w życiu okresy trudne, kiedy nic mu nie idzie, może w ogóle nie wie, o co chodzi i może jeszcze dał się komuś albo czemuś zniewolić. Okresy pełne narzekania, pytania „dlaczego?” i „po co?”. Okresy „kryzysowe” lub naprawdę kryzysowe”. Myślę, że pomijając w Piśmie Świętym 400 lat historii Izraelitów w Egipcie Bóg chce nam pokazać, że sam czas kryzysu jest nieistotny w odniesieniu do tego, jakie zmiany możemy dzięki niemu osiągnąć. Że jeśli przez kryzys dobrze przejdziemy, to potem w życiu zdarzą się takie rzeczy, że o samym czasie kryzysu nie będziemy pamiętać. Ważne będzie to, jak weszliśmy w kryzys (żeby przypadkiem drugi raz się w taki sam nie wkopać) i to, jacy z niego wyszliśmy.

Bycie operatorem to też umiejętność przejścia przez każdy kryzys. Ci, którzy z kryzysu wychodzą – prawdopodobnie wyjdą też wcześnie z selekcji i wrócą do tego, co robili wcześniej. Ci, którzy przez kryzys przechodzą – przejdą selekcję, szkolenie i wyjdą jako operatorzy. Która grupa bardziej Ci odpowiada?