Work hard, play hard

Gdy spędzałem pierwsze dni na przeszkoleniu wojskowym, było dla mnie szokiem, że od 5:30 do 21:30 nie ma ani chwili czasu wolnego na odpoczynek. Plan zajęć obejmował cały dzień, a ponieważ szkolenie było przyspieszone i intensywne, większość zajęć naprawdę się odbywała. Z perspektywy czasu myślę, że nauczyło mnie to czegoś ważnego, co ostatnio udaje mi się stosować w codziennym życiu: nie ma ani chwili do stracenia.

Każdy, kto trochę spędził w wojsku na pewno kojarzy takie dokumenty jak ramowy i tygodniowy plan szkolenia, określające planowane zajęcia i zagospodarowanie czasu żołnierzy. Podobną rolę pełni ogólny plan dnia, który jasno wyznacza, kiedy na co jest czas w ciągu doby. Wiem, jak takie dokumenty wyglądają w Wojskach Lądowych i Marynarce Wojennej i aż boję się pomyśleć, jaki procent zagospodarowanego czasu mają kursanci na kursie bazowym w jednostkach Wojsk Specjalnych.

Każdy operator wie, że na jego wyszkolenie podatnicy wydali dużo pieniędzy – pełne przygotowanie operatora do działania zajmuje około pięciu lat, a koszty są liczone w milionach. Taką samą świadomość mają instruktorzy na kursach bazowych i specjalistycznych. Każdy z nich wie też, ze w czasie szkolenia operatora (które, de facto, trwa aż do jego odejścia z jednostki) nie ma chwili, którą można by zmarnować. Zmarnowana chwila jest wyrzuceniem pieniędzy podatników w błoto i może potem skutkować czyimś życiem lub nieudaną akcją. Często mówi się także, że żołnierze Wojsk Specjalnych w czasie wolnym potrafią imprezować na maksa. Myślę, że to jest właśnie styl życia, którego każdy mężczyzna powinien się od nich nauczyć: każdą chwilę wykorzystać maksymalnie.

Wydaje mi się, że nie jest to, niestety, teraz dominujący styl życia. Raczej obracamy się wśród przekonań że w pracy trzeba trochę poprzeglądać Facebooka i wypić dużo kawy, w czasie wolnym oglądnąć cokolwiek w telewizji. Jak trzeba coś zjeść, to szybko i byle co. Uważam, że głównie przez to wiele osób traci naprawdę dużo czasu. Jeśli jakaś chwila w Twoim życiu jest bylejaka, nie będziesz chciał się też zaangażować w następną. Dlatego od jakiegoś czasu staram się walczyć z bylejakim wykorzystaniem czasu w swoim dniu. I też zachęcam Cię do spróbowania. Jak pracujesz – pracuj tak, żebyś wychodził padnięty. Jak odpoczywasz – rób to tak, żeby regenerować się jak najlepiej. Jak coś oglądasz albo czytasz – wybierz to, co naprawdę Cię fascynuje. Jak jesz – celebruj posiłek. Nie mówię, że nie może być to hamburger z sieci. Sam czasem celebrowałem suchara specjalnego z dżemem. Po prostu nie pozwól, żeby któraś chwila minęła Ci bez Twojej pełnej świadomości, co robisz.

zdjęcie: James@flickr.com, CC-BY

Bardzo spodobała mi się teza ks. Błaszkiewicza (przedstawiona w „Lekcjach Mojżesza”), że każda niewykorzystana chwila będzie odjęta od długości mojego życia. Z rozmyślania nad wzięło się świętowanie u mnie niedzieli na wyjazdach w teren przez jedzenie liofilizowanych posiłków (naprawdę są rewelacyjne i zmieniają nastawienie). Stąd wzięła się chęć codziennego celebrowania Okresu Wielkanocnego i parę innych moich pomysłów, które staram się wdrażać w swoje życie. Sen po męczącym dniu też jest bardziej snem i odpoczynkiem, a mniej marnowaniem czasu, w którym mógłbym zrobić coś innego. Na pewno jeszcze wiele mi brakuje żebym mógł powiedzieć, że w ogóle nie tracę czasu, ale już po namiastce pełnego jego wykorzystania mogę Ci powiedzieć, że warto.

Chwytaj dzień! Więc.. przeczytaj ten wpis jeszcze raz, z pełnym skupieniem uwagi. A potem przejdź do następnej chwili i znajdź w niej coś, co Cię zafascynuje.