Nawyk dobra (Mt 25, 31-46)

Nie wiem, czy kiedyś się zastanawiałeś, dlaczego w telewizji jest tak dużo informacji negatywnych. Oglądając standardowy dziennik można odnieść wrażenie, że oprócz kradzieży, wojen, morderstw, gwałtów i przekrętów, niewiele dzieje się na świecie. Trochę mi to kontrastuje z tym, co przez większość czasu widzę na ulicach. Pewna odpowiedź na to pytanie jest zawarta w Ewangelii na koniec tego roku liturgicznego.

Wizja końca świata, którą przypomina Kościół na zakończenie tego roku liturgicznego, jest trochę przerażająca. W końcu, w czasie wczesnej formacji i edukacji religijnej, mówi się dzieciom, że trzeba robić dobre uczynki, żeby pójść do Nieba. A dzisiaj usłyszymy, że ci, którzy potrafią wymienić swoje dobre uczynki, zostaną wyrzuceni na mękę wieczną. Jak to rozumieć?

Chyba w szóstej klasie podstawówki usłyszałem definicję zła jako braku dobra. I bardzo mi ona przypadła do gustu. Dla mnie oznacza ona, że dobro jest pewnym standardem – „stanem wyjściowym”. Czymś, co powinno być dla każdego człowieka codziennością, a może nawet nawykiem. Właśnie w tym widzę wyjaśnienie dzisiejszej Ewangelii i złych wiadomości w mediach.

Reporterów przyciągają historie negatywne, bo są one odejściem od wewnętrznego standardu człowieka. Jest ich też mniej. Powiedzenie o tym, że jeden urzędnik przyjął łapówkę zajmuje w reportażu około minuty. Wymienienie wszystkich urzędników, którzy w tym czasie pracowali zgodnie z zasadami zajęłoby pewnie parę godzin. Poza tym – większość odbiorców uznałoby to za rzecz naturalną – więc nudną – i przełączyła kanał, bo po co słuchać o sprawach oczywistych.

Myślę, że podobnie mają sprawiedliwi wymienieni w dzisiejszej Ewangelii. Dla nich dobro było czymś tak oczywistym, że nawet nie zauważali, kiedy karmili głodnych, poili spragnionych i tak dalej. W odróżnieniu od nich – przeklęci od razu wyruszają do Boga z listą swoich dobrych uczynków i twierdzą, że skoro zrobili ich ileś-tam, to pewnie nie mogli zrobić więcej.

Dzisiejsza Ewangelia sugeruje, że dobro powinno być nawykiem każdego z nas. Zrobienie czegoś dobrego powinno być dla każdego mężczyzny czymś porównywalnym do oddychania albo mycia zębów rano. Czymś tak oczywistym, że można tego nie zauważyć i o tym zapomnieć od razu po zrobieniu.

Jeśli popatrzysz na dzisiejszą Ewangelię w świetle nawyku dobra, przestanie być ona przerażająca. Wykorzystaj tę ostatnią niedzielę w roku liturgicznym na zastanowienie się nad tym, co dobrego zrobiłeś w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy. Jeśli możesz wymienić parę rzeczy – nie jest źle. Jeśli wiesz, że trochę tego było ale już nie pamiętasz, co – być może jest świetnie. Jedyne co powinno Cię martwić, to jeśli jesteś pewny, że wymieniłeś dokładnie każdy dobry uczynek, jaki zrobiłeś.

  • Tomasz

    Wszystkie te dobre uczynki to pic na wodę.