Najlepsza pora dnia

Jak nietrudno zauważyć, większość wpisów publikuję w nocy. Wtedy, kiedy wiele osób śpi. Oficjalnie tłumaczę to publikacją w porze działania operatorów, ale prawdziwy powód jest zupełnie inny: po prostu wieczorem najlepiej mi się pisze. Dlatego, o ile nie usnę przy usypianiu dzieci, właśnie ten czas przeznaczam na tworzenie bloga. Jeśli chcesz sprawdzić, które godziny są dla Ciebie najlepsze do działania – dzisiaj dam Ci narzędzie, które pozwoli Ci to określić.

Tradycyjnie dzieli się ludzi na „sowy” i „skowronki”. Większość osób intuicyjnie wie, do której grupy należy i, w zależności od tego, poranki wykorzystuje do realizacji najważniejszych rzeczy w ciągu dnia albo do przyjęcia postawy „czego Ty do mnie rozmawiasz?”. Dzisiaj chcę Ci pokazać narzędzie, które pozwoli Ci dowiedzieć się trochę więcej o Twoim cyklu dobowym- wyznaczyć najbardziej produktywne godziny w ciągu dnia.

Narzędzie jest proste jak budowa kbk AK. Tylko zajmuje trochę więcej czasu, niż rozebranie i złożenie karabinka. Wszystko sprowadza się do arkusza kalkulacyjnego (możesz wykorzystać szablon udostępniony przez Chrisa Bailey’a) i obserwowania siebie samego przez kilka tygodni. Tak, kilka tygodni – czasochłonność jest największą wadą narzędzia, które Ci pokazuję.

Tak wygląda pusty arkusz do monitorowania Twojego cyklu dobowego.
Tak wygląda pusty arkusz do monitorowania cyklu dobowego.

Obserwacja polega na tym, żeby po każdej godzinie poświęcić minutę i wpisać do tabelki trzy cyfry, opisujące Twoją:

  • energię – ile miałeś sił w ostatniej godzinie,
  • skupienie – jak bardzo potrafiłeś się w danej godzinie skupić,
  • motywację – jak bardzo Ci się chciało realizować zadania w ostatniej godzinie.

I tyle.

Żeby wypełnianie tabelki nie zabrało Ci zbyt wiele czasu, podpowiem Ci trzy rzeczy:

  • Naucz się właściwie rozeznawać swoje siły, skupienie i motywację. To był dla mnie chyba najtrudniejszy element tego ćwiczenia – rozróżnić, kiedy miałem energię, żeby coś zrobić, kiedy potrafiłem się na tym skupić, a kiedy mi się naprawdę chciało to robić. Trzeba być względem siebie po prostu szczerym i umieć przyznać, że czasem robisz coś, chociaż w ogóle nie masz do tego motywacji, albo że chociaż chce Ci się coś zrobić, to nie masz na to sił, co trzy minuty rozpraszasz się i musisz tak naprawdę siadać do pracy na nowo.
  • Przyjmij prostą skalę oceny. Nie chodzi o to, żebyś wiedział, czy w środę pomiędzy 10 a 11 miałeś motywację na 86, czy 89. Według mnie, do obserwacji w zupełności wystarczy skala od 1 do 5.
  • Uznaj, że zazwyczaj pierwsza liczba, która Ci się nasunie, jest właściwą oceną.

Tak więc możesz zacząć już dziś – od razu po przeczytaniu tego wpisu. Po zebraniu odpowiedniej liczby dni (sugeruję co najmniej trzy tygodnie) zbierasz dane, uśredniasz je i analizujesz.

Sam wykonywałem to ćwiczenie przez lipiec i sierpień, monitorując się przez 15 godzin na dobę przez pięć dni w tygodniu (weekendy odpuszczałem). W sumie dowiedziałem się czegoś, co już dobrze wiedziałem: że w czwartki po południu lepiej do mnie nie mówić. Ale też okazało się że to, że nauczyłem się wstawać wcześnie wcale nie oznacza, że umiem dobrze wykorzystywać ten czas. Zdziwiło mnie też to, że w ciągu dnia dłużej mi się chce, niż faktycznie mam energię do wykonywania zadań.

Mój cykl dobowy.
Tak wygląda mój cykl dobowy…
Mój cykl tygodniowy
… i tygodniowy.

Jeśli wykonasz to ćwiczenie też dowiesz się, że masz dni lepsze i gorsze. Podobnie jak godziny – będziesz miał takie, w których jedna linia idzie w jednym kierunku, a dwie w innym. Teraz tylko pozostaje mi napisać, jak możesz wykorzystać tę wiedzę.

Przede wszystkim pamiętaj, że uzyskany wynik to tylko pewna statystyka. Uśrednienie. Taki wykres nie może być dla Ciebie głównym wyznacznikiem działania. Jest tylko pewnym punktem odniesienia przy planowaniu realizacji Twoich zadań. Tylko przy planowaniu. Przy samej realizacji zadań patrz nie na statystykę tylko na to, jak naprawdę się czujesz. Ważne spotkanie lepiej zaplanować na czas, w którym zazwyczaj masz więcej energii i skupienia, a sprawdzanie maili na godzinę, w której nie wiesz, jak się nazywasz. Ale jeśli akurat miałbyś przypływ energii w czasie, który jest odpowiednikiem mojego czwartkowego popołudnia, to na bieżąco zmień plan i przesuń na tę godzinę zadanie, przy realizacji którego tę dodatkową energię wykorzystasz.

Ogólnie okresy, w których Twoje wykresy idą w górę warto wykorzystać do realizacji tych zadań, które chcesz zakończyć jak najszybciej. A czas, w którym Twój organizm funkcjonuje na niższych obrotach wykorzystać do spraw, którymi chcesz się nacieszyć. Jeśli nie wiesz, o co mi chodzi, zaglądnij do wpisu o moim podejściu do slow-life.

Okresy lepszej formy warto wykorzystać też do robienia najważniejszych punktów każdego dnia. A czas, w którym masz wysokie skupienie, ale z energią już gorzej możesz poświęcić na przeczytanie książki albo wartościowego bloga.

To w półteorii. Rzeczywistość zwykle wygląda tak, że (o ile nie jesteś freelancerem pracującym samodzielnie), musisz jakoś naginać swój organizm, żeby zgrać swoją pracę z pracą innych.

I – uwaga – to bardzo dobrze.

Często spotkałem się z porównaniem ludzi ciężko pracujących na swój sukces do maratończyków. Z porównaniem stopniowego kształcenia się, zdobywania doświadczenia, popełniania błędów i osiągnięcia wielkiego sukcesu do regularnych treningów, odpowiedniej diety, suplementacji i regeneracji po to, żeby wystartować w biegu i przerwać taśmę na linii mety. I jest to mniej-więcej to, o czym pisałem w poprzedniej części tego wpisu – planowanie swojej aktywności pod konkretny cykl.

Ale operator musi być też potrafić wyruszyć na akcję ratowania zakładników niezależnie od tego, czy właśnie rozpoczął służbę, czy jest po ośmiu godzinach męczącego treningu, czy je pizzę z przyjaciółmi. Operator to ktoś, kto potrafi przekroczyć swój zegar biologiczny. I wcale nie trzeba do tego być wezwanym przez pager (kto jeszcze pamięta, co to jest?) i być gotowym do znalezienia się w 48 godzin w dowolnym miejscu na świecie. Myślę, że bardzo dobrze zrozumie to każdy, kto jechał z dzieckiem na nocną opiekę medyczną albo dostał od przyjaciela telefon, że potrzebuje pomocy w odpaleniu samochodu, bo akumulator mu padł.

Tak więc warto znać swój cykl dobowy i dostosowywać do niego swój plan dnia tak, jak możesz, ale musisz też być stale gotowym do jego przełamania. W życiu operatora te dwie postawy wcale nie stoją ze sobą w sprzeczności, ale się uzupełniają. Jeśli odpowiednio wykorzystasz swój naturalny cykl dobowy w codziennym życiu, będziesz po prostu mniej zmęczony. A dzięki temu będziesz miał więcej energii i skupienia do działania w sytuacjach awaryjnych. Bo zakładam, że wtedy motywacji Ci nie zabraknie.