można lepiej

Można lepiej (J 1, 29-34)

Kiedyś wyobrażałem sobie świętych jako ludzi idealnych. Jako takich, którym nikt na świecie nie mógł podskoczyć, bo po prostu byli „de best”. Dopiero gdy niektórych z nich zacząłem poznawać bliżej odkryłem w nich ludzi z krwi i kości. Takich, którym nie wszystko wychodziło. Tylko po prostu im nie przeszkadzało to w tym, żeby byli świętymi.

Jan zobaczył Jezusa, nadchodzącego ku niemu, i rzekł: Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. To jest Ten, o którym powiedziałem: Po mnie przyjdzie Mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie. Ja Go przedtem nie znałem, ale przyszedłem chrzcić wodą w tym celu, aby On się objawił Izraelowi. Jan dał takie świadectwo: Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym. Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym.

W zeszłym tygodniu na podstawie słów Jana Chrzciciela przytoczonych przez świętego Mateusza pisałem o tym, że Bóg pozwala Ci robić różne rzeczy, chociaż sam zrobiłby je lepiej. Dzisiaj liturgia przytacza inną relację wydarzeń znad Jordanu, relacjonowanych przez naocznego świadka – świętego Jana Ewangelisty.

W przytoczonej relacji Jan Chrzciciel dwukrotnie  podkreśla, że on tylko chrzci wodą i że do tego posłał go Bóg. Wiedział też, że prawdziwy Chrzest – Duchem Świętym – przyniesie dopiero Jezus, a on sam jest tylko Jego zapowiedzią. Połączenie dzisiejszego i zeszłotygoniowego czytania buduje we mnie obraz Jana który wiedział, że nie chrzci idealnie. Że to, co robi, można zrobić lepiej.

A jednocześnie – że właśnie chrzczenie wodą jest jego jedyną drogą do świętości.

Myślę, że to bardzo ważny trop w szukaniu sposobu na świętość w dzisiejszych czasach. Że nawet jeśli nie robisz czegoś idealnie, jeśli wiesz, że ktoś robi to lepiej – to i tak robienie tego może być sposobem, w który osiągniesz świętość.

Absolutnie nie chcę namawiać Cię, żebyś sobie odpuszczał albo pozwolił sobie na pójście w bylejakość. Chodzi o to, żebyś to, co robisz robił najlepiej, jak potrafisz. I żeby nie przeszkadzało Ci, że ktoś robi to lepiej.

Takie podejście uczy pokory, która chyba jest jedną z podstawową rzeczy potrzebnych nie tylko do osiągnięcia świętości, ale też do życia w stylu operatora. Bo siła żołnierzy wojsk specjalnych bierze się nie tylko z tego, w czym są dobrzy, ale też ze świadomości, jakie mają słabości. Pokora pozwala podpatrywać tych, którzy coś robią lepiej i uczyć się od nich oraz od własnych błędów. A dzięki temu jutro możesz robić „swoje” lepiej, niż robisz to dzisiaj.

Świadomość, że coś robisz nie do końca idealnie buduje też zaufanie do Boga. Że On jest z Tobą nawet w tym, gdzie nie domagam i że dla Niego takie sprawy nie są przeszkodą, żeby Cię kochać. A przecież właśnie o relację miłości z Bogiem chodzi w świętości.

Zachęcam Cię do poszukiwania w tym tygodniu swojej świętości właśnie w tym, co robisz na co dzień. A szczególnie w tym, co nie idzie Ci tak, jakbyś chciał i w czym widzisz, że inni są lepsi. Być może innej drogi do świętości nie znajdziesz.