Misja

Gdy opowiadam o koncepcji specjalności życiowej, część osób podsumowuje moje wywody stwierdzeniem „Aha, czyli mam znaleźć misję, jaką mam do wypełnienia w życiu?”. A to oznacza, że takie pytanie mogło pojawić się też w Twojej głowie. Dlatego dzisiejszy wpis będzie dotyczył właśnie miejsca misji w życiu.

Słowo „misja” było jednym z pierwszych, które usłyszałem w odniesieniu do duszpasterstwa mężczyzn. Jednym z drugich (jak takie stwierdzenie powinno brzmieć?) było słowo „cel”. Pewnie już wiesz że uważam, że jednym z największych błędów w rozwoju osobistych może być zaczynanie od postawienia sobie celu. I możesz przeczuwać, że podobnie sądzę o zaczynaniu od podejmowania się swojej życiowej misji.

Generalnie jestem przeciwnikiem myślenia o jednej, wielkiej misji, jaką każdy ma do wypełnienia w życiu. Z trzech powodów. Po pierwsze – bo mało kto jest w stanie faktycznie 24 godziny codziennie poświęcić na realizację jednej misji, więc takie podejście może rodzić frustrację, że marnuje się część czasu. Po drugie – bo osoba mająca swoją jedyną misję może świadomie opóźniać jej realizację z lęku, że po spełnieniu misji jej życie straci sens. No i po trzecie – bo misja jest dla mnie czymś, co powinno wynikać ze specjalności i aktualnych warunków. Jak w wojsku.

w ramach swojej specjalności możesz realizować kolejne misje

Pomysł o akcji zneutralizowania bin Ladena. Zostało do niej wybranych kilkunastu dobrze wyszkolonych SEALsów z doświadczeniem. Prawdopodobnie dla każdego z nich ta akcja była najważniejszym punktem w karierze (a przynajmniej ja mam nadzieję, że nie będą mieli okazji czegoś takiego powtórzyć). Żaden z nich nie stwierdził w maju 2015 „OK, poradziłem sobie z największym bandziorem poszukiwanym przez mój kraj, większej misji już nigdy nie wypełnię, więc czas odchodzić z jednostki”. Dla nich zabicie Usamy ibn Ladena było kolejną misją – może o większym prestiżu, ale nadal była to jedna z wielu misji. Przed nią wypełnili już wiele. Po tej wrócili na statek, chwilę odpoczęli i pewnie zostali skierowani do kolejnego zadania. Do kolejnej misji, w której dowódca zespołu nadal był dowódcą zespołu, paramedyk sekcji nadal był paramedykiem sekcji, specjalista od materiałów wybuchowych nadal zajmował się otwieraniem drzwi i rozbrajaniem ładunków i tak dalej. Dokładnie tak samo wyobrażam sobie miejsce misji w życiu każdego z nas.

Masz specjalność (jeśli chcesz dowiedzieć się o niej coś więcej, zapraszam do pierwszej i drugiej części poradnika na temat odkrywania swojej specjalności) która określa to, kim jesteś. I w ramach tej specjalności możesz realizować kolejne misje. Wiedząc kim jesteś, będziesz widział różne możliwości, które przed Tobą stoją i spośród nich będziesz mógł wybierać to, jak tu i teraz zmienisz świat. Możesz robić różne rzeczy, pozornie ze sobą nie związane, ale cały czas jesteś tym samym sobą i realizujesz różnorodne misje w ramach swojej jedynej specjalności.

Nie mam wątpliwości, że gdy piszę ten tekst realizuję swoją specjalność i pełnię swoją misję. Ale to nie znaczy, że gdy wyłączę edytor tekstu, będę robił bezsensowne rzeczy. Wtedy przejdę do innej ze swoich misji i nie przestanę realizować swojej specjalności. Wiem też, że siedząc teraz przed ekranem komputera realizuję dokładnie tę samą specjalność, którą realizowałem jako instruktor pierwszej pomocy. Gdy wstanę rano, w ramach tej samej specjalności pójdę realizować inną misję jako prezes TEGEOSa. Po pracy zadzwonię do przyjaciela w sprawie stowarzyszenia, które zakładamy – to będzie kolejna misja, do której skłoniła mnie moja specjalność. A popołudniu, będąc nadal sobą, podejmę kolejną misję w swojej rodzinie. I, chociaż pewnie trudno byłoby mi to opisać, wiem dobrze, gdzie jest wspólny mianownik tych wszystkich rzeczy.

Jestem więc zwolennikiem życia jedną specjalnością, ale nie ograniczania życia do jednej misji. Jedna z Twoich misji może faktycznie dominować, zajmować większość Twoich zasobów i wysuwać się na pierwszy plan (może nawet to jest kierunek, w którym każdy z nas się przesuwa? – tego jeszcze nie wiem), ale zawsze jest to tylko jedna z misji, które podejmujesz (lub możesz podjąć) w ramach tego, kim jesteś.

I na koniec jedna uwaga. Możesz się nie zgadzać z koncepcją, którą opisałem w tym wpisie. I to wcale nie oznacza, że nie masz racji. Podobnie jak nie oznacza to, że ja jej nie mam. Możliwe, że nasze poglądy są bardzo podobne, a różnice polegają na tym, że inaczej nazywamy poszczególne rzeczy. A pewnie jest tak, że obaj jesteśmy na drodze poszukiwania prawdy i obaj się do niej zbliżamy, tylko z różnych stron. Dlatego zachęcam Cię do dyskusji pod tym postem.