Miłosierdzia! (Łk 12, 13-21)

Na początku tego wpisu zadam Ci proste pytanie. I proszę, żebyś odpowiedział sobie na nie, zanim będziesz czytał dalej. Zapamiętaj swoją odpowiedź. A więc… czy według Ciebie Bóg jest sędzią?

Ktoś z tłumu rzekł do Jezusa: Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem. Lecz On mu odpowiedział: Człowieku, któż Mię ustanowił sędzią albo rozjemcą nad wami? Powiedział też do nich: Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś opływa [we wszystko], życie jego nie jest zależne od jego mienia. I opowiedział im przypowieść: Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał sam w sobie: Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów. I rzekł: Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe zboże i moje dobra. I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj! Lecz Bóg rzekł do niego: Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował? Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem.

„Człowieku, któż Mię ustanowił sędzią albo rozjemcą nad wami?”. To dziwne słowa w ustach Jezusa. Prawie każdy trzecioklasista odpowiedziałby Mu dzisiaj, że przecież „Bóg jest Sędzią sprawiedliwym…”. A ten, który zapytał Jezusa o pomoc w rozwiązaniu problemu ze spadkiem, gdyby lepiej znał Pismo lub naprawdę wierzył, że Jezus jest Bogiem, mógłby zarzucić mu paroma cytatami biblijnymi. Choćby Rdz 18, 25; Sdz 11, 27; Ps 7, 9; Ps 50, 6,;Ps 75, 8; Iz 33, 22… Nie dość, że przez praktycznie cały Stary Testament Bóg jest nazywany Sędzią, to często pojawia się stwierdzenie, że tylko On jest Sędzią. Skąd więc wręcz zdziwienie Jezusa?

O osobie, która poprosiła Jezusa o pomoc w załatwieniu spadku, nie wiemy prawie nic. Jest to jedynie „ktoś z tłumu”. Ponieważ kobietom nie przysługiwało dziedzictwo – możemy wnioskować, że był to mężczyzna. No i że miał brata i że niedawno zmarł mu ojciec. Skoro mamy o nim tak mało informacji to wydaje mi się, że jest to ktoś, kto spotkał Jezusa osobiście po raz pierwszy (i chyba nie była to długa znajomość).

Spotkał Jezusa po raz pierwszy i chciał, żeby był dla niego sędzią. A Jezus się zdziwił.

Ta reakcja Jezusa nasunęła mi skojarzenie z jedną z rzeczy, które słyszałem o „Dzienniczku” św. Faustyny (bo nie będę ściemniał, że go przeczytałem). W jednym z objawień siostra z Krakowa usłyszała, że po śmierci najpierw Jezus wychodzi do człowieka z „ofertą” Miłosierdzia. Dopiero ten, kto ją odrzuci, trafia na sąd. Żeby nie opierać się tylko na objawieniach – podobne rozważania o roli Jezusa na sądzie prowadził już święty Paweł (Rz 8, 33-34).

Czy pozwolisz, żeby to były oczy Twojego Sędziego? djęcie: faustyna.pl
Czy pozwolisz, żeby to były oczy Twojego Sędziego?

Pytanie Jezusa „któż Mię ustanowił sędzią?” zrozumiałem w tym kontekście jako Jego stwierdzenie: „jeśli Ty Mnie nie ustanowisz Sędzią nad sobą, to nim nie będę”. I to nie jest odpowiedź do tamtego kogoś, kto potrzebował spadku. To obietnica dla każdego z nas. Kiedyś będziesz mógł wybrać, czy chcesz, żeby Jezus był Twoim sędzią. Będziesz mógł też wybrać Jego Miłosierdzie.

Warto przygotować się do takiego wyboru. W innych wpisach piszę teraz o nawykach. Nawykach, które pozwalają nam działać szybciej i sprawniej. Generalnie nie wiem, jak będzie wyglądał moment mojej śmierci. Myślę, że mogę wtedy spanikować i nie za bardzo będę wiedział, co zrobić. Dlatego uważam, że warto wyrobić sobie nawyk proszenia Boga o Miłosierdzie. Dlatego lubię Koronkę do Miłosierdzia Bożego – bo uczy tego, żeby mówić Bogu „miej Miłosierdzie”. Nawet, jak się przydrzemie przy modlitwie. Dlatego uważam, że warto chodzić do spowiedzi nawet po raz n-ty z tymi samymi grzechami. I to przy n dążącym do nieskończoności i z myślą, że nigdy się tych grzechów nie pokona. Chcę mieć nawyk proszenia Boga o Miłosierdzie i odpuszczenie grzechów.

Jeśli też chcesz zacząć pracować nad takim nawykiem – powyżej już masz dwie rzeczy, które możesz zrobić w tym kierunku. A niedługo opublikuję wpis o tym, jak ogólnie zabrać się za wyrabianie nawyków.

  • Jeśli to odczytałeś w tym fragmencie to bardzo możliwe, że masz rację.

  • Marcin

    A może „któż Mię ustanowił sędzią” nie było pytaniem o przyzwolenie ze strony „kogoś z tłumu”, ale – wręcz przeciwnie – o przyzwolenie ze strony Brata?
    … może ta scena uczy nas żeby nie sprowadzać argumentacji do Jezus/Biblia/Papież mówi.
    To dobre, ale do roztrząsania w gronie wyznawców mało istotnych szczegółów, jak na przykład liczba aniołów na szpilce :) Może chodzi o to by umieć znaleźć sędziego, akceptowalnego również przez braci nie wierzących w Jezusa/Biblię/Papieża, by ten sędzia doprowadził ich do decyzji, jakie pochwaliłby również Jezus?

    „[…] trzeba robić pewne rzeczy, ponieważ są słuszne. Nie dlatego, że bogowie każą. Innym razem mogą przecież wymyślić coś innego”