Męskie łzy

Osoby, które opisują swoje doświadczenia ze szkoleniem jednostek specjalnych, często podają, że selekcja, piekielny tydzień i tym podobne „elementy szkolenia” potrafią największych twardzieli doprowadzić do łez. Więc jak to jest – najlepsi z najlepszych, elita wojska, ludzie, na których mamy liczyć w najtrudniejszych sytuacjach – i płaczą?
Jak dla mnie, odpowiedź jest prosta. Czasem słyszałem, że „chłopcy nie płaczą”. Z czasem uznałem, że jest to prawda. Chłopcy – nie. Mężczyźni – jak najbardziej.

Według mnie mężczyzna, który nigdy w życiu nie płakał, nie umiał podjąć czegoś, co przerasta jego siły. Nie zależało mu na niczym na tyle, żeby spróbował walczyć, chociaż nie miał szans. Nie umiał wchodzić w nowe sytuacje, gdzie nie miał gwarantowanej wygranej. Czyli – nie potrafił podjąć wyzwania i zweryfikować się w próbie, którą mógł przegrać. Więc pewnie taki „twardziel” bez jednej uronionej łzy nie wie, kim tak naprawdę jest.

zdjęcie: commons.wikimedia.org, CC-0

Kluczem do zrozumienia męskich łez jest świadomość, że łzy i płacz nie oznaczają słabości. Oznaczają jedynie nagromadzenie emocji, które muszą gdzieś znaleźć ujście. Płaczącego kursanta nikt z kursu BUD/S u SEALsów nie wyrzuci, dopóki dalej będzie tarzał się w zimnym oceanie i biegał z pontonem nad głową. Dopóki to robi – to znaczy, że w ogniu walki też poradzi sobie pomimo wybuchających w jego wnętrzu emocji.
Nawet jeśli pod wpływem emocji rzuci hełm i zadzwoni w dzwon, rezygnując z dalszego udziału w szkoleniu, nie świadczy to o jego słabości. Taka porażka jest jedynie sygnałem, że „nie teraz”. Dopóki sam wybierasz wyzwania, które podejmujesz – możesz podejmować kolejne próby i w końcu wygrać to, co było dla Ciebie niemożliwe. A jeśli zrobisz to pomimo łez – to tylko znaczy, że gdy przyjdzie moment prawdziwej próby w życiu, raczej nie zawiedziesz.

Wielogodzinne ćwiczenia fizyczne, brak snu i możliwości odpoczynku, przemoczenie, zimno, trudności z wykonaniem zadania zleconego przez instruktora, zgubienie orientacji w terenie… to wszystko może wywołać łzy u kandydatów na operatorów. A jakie było Twoje ostatnie wyzwanie, które doprowadziło Cię do łez?