Kubek wody (Mk 9, 38-43, 45, 47-48)

Często jest tak, że osoby deklarujące się jako niewierzące mają o wiele lepsze zdanie o Kościele, niż Katolicy. Dla przykładu – w niektórych mediach niesamowitą popularność zyskują artykuły pod nagłówkami w stylu „Franciszek powiedział XXX, co na to polscy biskupi” albo „Ksiądz NN sprzeciwił się biskupowi”. I chociaż ich popularność wynika z nieznajomości prostego faktu – że w Kościele od zawsze dyskutowano o różnych sprawach – to właśnie tacy „przeciwnicy Kościoła” przypominają nam, że jako Chrześcijanie powinniśmy być jednością.

Wtedy Jan powiedział do Jezusa: Nauczycielu, widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi z nami, jak w Twoje imię wyrzucał złe duchy, i zabranialiśmy mu, bo nie chodził z nami. Lecz Jezus odrzekł: Nie zabraniajcie mu, bo nikt, kto czyni cuda w imię moje, nie będzie mógł zaraz źle mówić o Mnie. Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami. Kto wam poda kubek wody do picia, dlatego że należycie do Chrystusa, zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody. Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą, temu byłoby lepiej uwiązać kamień młyński u szyi i wrzucić go w morze. Jeśli twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie ułomnym wejść do życia wiecznego, niż z dwiema rękami pójść do piekła w ogień nieugaszony. I jeśli twoja noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie, chromym wejść do życia, niż z dwiema nogami być wrzuconym do piekła. Jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je; lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do królestwa Bożego, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła, gdzie robak ich nie umiera i ogień nie gaśnie.

Kościół jest powszechny. Jest katolicki. Jeśli czytasz ten tekst, to prawdopodobnie mówisz o tym co najmniej raz w tygodniu. Ale chyba gdzieś zgubiliśmy tę prawdę. W opinii wielu osób – także Chrześcijan – Kościół jest podzielony na przedsoborowy i posoborowy, janopawłowy, benedyktowy i franciszkowy, parafialny i duszpasterski, krakowski, toruński i warszawski, polski i światowy – i tak dalej. Zachowujemy się jak apostołowie, którzy chcieli mieć monopol na działanie w imieniu Jezusa i zakazać innym robienia dobrych rzeczy w Jego imię. Dlatego warto zobaczyć, jak Jezus rozwiązał ich problem.

To, co nas łączy, to wiara w Jezusa. Boga, który się wcielił, umarł za nas na Krzyżu i Zmartwychwstał. I w tej wierze, w Jego Imię możemy działać cuda. Jego Imię jest większe, niż dowolna różnica pomiędzy nami. To podstawa.

Jeśli tak jest, to powinniśmy podawać sobie kubki wody. Bez patrzenia na to, kto jest z Oazy, a kto Grup Apostolskich, kto wychodzi z bazyliki Dominikanów, a kto o Jezuitów albo kto woli Mszę Trydencką, a kto posoborową. Pod tym względem powinniśmy stanowić jeden front. I nie chodzi mi tu o żadne pozerstwo ani o wymuszony wyższą wartością kompromis. Po prostu: jestem Chrześcijaninem, więc podam kubek wody drugiej osobie. Bo przecież wszyscy należymy do Boga – nawet, jeśli ktoś o tym zapomniał albo w ogóle nigdy nie wiedział.

podaj drugiej osobie szklankę wody

Efekt takiego wspólnego frontu powinien być taki, że ludzie widząc dobre rzeczy, które robimy, wychwalają Boga (jak w Mt 15, 16). W ten sposób apostołowie zachęcali dwa tysiące lat temu pierwsze osoby do przyjęcia wiary w Jezusa Chrystusa. I uważam, że nadal jest to najlepszy sposób na zachęcanie ludzi do zbliżania się do Boga, więc powinniśmy iść w tym kierunku.

Jak napisałem we wstępie – osoby, które zrezygnowały z kontaktu z Bogiem, często mają wyidealizowany obraz Kościoła i każda rysa na nim będzie dla nich gorsząca. A przecież Jezus przyszedł odnaleźć zwłaszcza tych, którzy są daleko od Niego i właśnie o takie osoby chce się najbardziej zatroszczyć. I choćby po to, żeby takich ludzi zachęcić do zbliżenia się do Boga, każdy z nas powinien potrafić pokazać, że w imię Jezusa podaje kubek wody drugiemu.

Jeśli ktoś zamiast tego woli pokazać, że jego duchowość jest lepsza od duchowości tego drugiego, że jest z lepszego duszpasterstwa albo że jego spodnie są „bardziej kościółkowe” – nie dość, że w swoim sercu prywatnie ekskomunikuje tę gorszą grupę osób, to jeszcze spycha na drogę grzechu kogoś wątpiącego – tego najmniejszego – który może to widzieć.

jestem Chrześcijaninem, więc podam kubek wody drugiej osobie, bo ona jest Chrystusa

Różnorodność jest wielką siłą Kościoła. Naprawdę nie mam absolutnie nic do żadnej duchowości, grupy, diecezji ani organizacji, które wymieniłem w tym wpisie. Dzięki tej różnorodności każdy może znaleźć miejsce dla siebie. Ale jesteśmy też odpowiedzialni za to, żeby jak najwięcej osób przyszło i poszukało w Kościele swojego miejsca – a to zrobimy łatwiej pokazując, że jesteśmy jedną rodziną. Dlatego zachęcam Cię, żebyś zwrócił szczególną uwagę na to, co mówisz i piszesz o Kościele. Przekazuj prawdę, pisz swoje zdanie – ale pokazuj też, że jesteś członkiem większej rodziny. Rodziny, w której może nie wszyscy się ze sobą zgadzają, ale która potrafi iść w jednym kierunku. Wtedy nie będziesz musiał kombinować z kamieniem młyńskim u swojej szyi.