Czy operator musi być kreatywny?

Kreatywność

Jest takie popularne ostatnio słowo, które pozornie nie pasuje do operatorów. A niektórzy by pewnie uznali, że w ogóle nie pasuje do większości osób wykonujących na co dzień powtarzalne czynności – czyli pewnie większości z nas. Tym słowem jest kreatywność. A ja powiem, że jest to cecha, która jest wręcz podstawą funkcjonowania absolutnie każdego z nas.

Dla wielu osób stwierdzenie „kreatywny żołnierz” będzie pewnie oksymoronem. Przecież szwej ma tylko wykonać rozkaz i myśleć przy tym jak najmniej, prawda? Ale dla operatora cechą dającą przewagę i element zaskoczenia w czasie prowadzenia operacji. A żeby zadziałała na operacji, trzeba ją odpowiednio wytrenować.

Kreatywność operatora wyraża się na każdym etapie prowadzenia operacji. Zwykle wszyscy operatorzy zaangażowani w daną operację biorą udział w jej planowaniu. Każdy patrzy na makietę terenu, zgłasza swoje pomysły na realizację zadań i wymyśla warianty „co może pójść nie tak”. Na takiej odprawie nie ma miejsca na myślenie „przecież zawsze tak robiliśmy i działało” albo „tyle osób się wypowiada, to ja się zdrzemnę”. Brak kreatywności na tym etapie oznacza zagrożenie dla wszystkich biorących udział w operacji.

W czasie prowadzenia, kreatywność pozwala operatorom dostosować wyznaczony plan do tego, co spotyka ich na miejscu. Przecież nie można odwołać operacji przez zawalone drzewo, rzekę która przybrała i jest szersza, niż na mapie albo przez to, że brama jest zamontowana inaczej, niż donosił wywiad. Kreatywność pozwala w takich sytuacjach wykorzystać posiadany sprzęt (i to, czym można go uzupełnić na miejscu) do rozwiązania napotkanych problemów.

Świetnym przykładem tej żołnierskiej kreatywności są działania żołnierzy GROM przed interwencją w Iraku. Pisałem już o „makiecie” terminalu KAAOT wykonanej z metalowych palików i taśm, która podobno wywoływała uśmiech amerykańskich kolegów. Trochę wcześniej nasi podobno zrewolucjonizowali kontrolę statków w Zatoce Perskiej przez wdrożenie „drabinki Kowalskiego”, którą można było zaczepić o burtę statku – skonstruowaną przez dospawanie dwóch zagiętych rurek do zwykłej drabiny. Rozwiązania oczywiste? Tak. Tylko trzeba było być na tyle kreatywnym, żeby na nie wpaść.

I teraz najlepsze: każdy ma w sobie wręcz nieograniczone pokłady kreatywności i może ją wykorzystać na co dzień. I nie chodzi mi o to, żeby ruszać do sztalug albo lepienia garnków. To znaczy jeśli akurat to jest wpisane w Twoją specjalność – jasne, od razu po przeczytaniu tego wpisu idź to robić. Ale kreatywność to nie tylko działania artystyczne. To też – jak starałem się pokazać w poprzednich akapitach – odpowiedź na problemy, które spotykasz w trakcie swojego zwyczajnego dnia. Choćby wtedy, gdy odkręcisz śrubę nożem szturmowym, gdy akurat nie masz pod ręką śrubokrętu (ze stosowania tego rozwiązania jestem znany, jakkolwiek nie polecam go, jeżeli chcesz mieć pewność, że tę śrubę na pewno wkręcisz z powrotem na miejsce).

A przede wszystkim – kreatywność to Twoja siła do przekształcania rzeczywistości. Bo jesteś stworzony na podobieństwo nieskończenie kreatywnego Boga – który w końcu musiał wymyślić cały świat, Ciebie i mnie. Gdyby nie kreatywność – widziałbyś coś na świecie i nie myślał o tym, że można jakoś to zmienić. Niezależnie od tego, czy chodzi o ułożenie długopisów na Twoim biurku czy dostęp do energii elektrycznej w Afryce. Kreatywność pozwala Ci zmienić myślenie z „jest” na „będzie” (a przynajmniej „może być”), a przez to identyfikować w życiu misje, których możesz się podjąć.

Po co operatorowi kreatywność?

Tak więc… bądź kreatywny w każdym obszarze swojego życia! Kombinuj, planuj i próbuj! A jeśli masz z tym problem, to w jednym z kolejnych wpisów znajdziesz parę sposobów na rozbudzenie swojej kreatywności, które sprawdziły się u mnie.