Kominiarka

Operatorzy jednostek specjalnych, dopóki pozostają w służbie czynnej (a często i po niej), nie ujawniają ani swoich twarzy, ani prawdziwych nazwisk. Są dokładnie określone zasady, kiedy żołnierzowi Wojsk Specjalnych można zrobić zdjęcie, ile procent twarzy można pokazać, jaki profil itp.

Zawsze tłumaczy się to zachowaniem anonimowości przez operatorów i zapewnieniem bezpieczeństwa im i ich bliskim. Ale czy nie ma w tym czegoś więcej?

źródło: www.zoom.mon.gov.pl/, archiwum DWS

Często mówi się, że ktoś w pracy albo życiu „zakłada maskę”. Czyli nie chce pokazać, jaki jest naprawdę. Chociaż myślę, że teraz może oznaczać to coś innego – nie wiem, kim jestem, więc założę maskę, którą znalazłem. Dla wielu mężczyzn „ubranie maski” przestało już być udawaniem kogoś innego, a stało się udawaniem kogokolwiek. Byleby mieć jakąś tożsamość. W zależności od aktualnie popularnego serialu, książek, mody. Bo przecież czasu jest mało, więc po co go tracić na wypracowanie własnej tożsamości. Jak ta przestanie być trendi w otoczeniu (albo taki facet przejdzie do innej grupy), to szybko zmieni maskę i znowu będzie w porządku.

Operatorzy „zakładają maskę” dosłownie – zasłaniają swoje twarze kominiarkami i goglami. Ale zanim będą mogli to zrobić na treningu lub w akcji, każdy kandydat przechodzi testy sprawnościowe i selekcję. Przygotowanie do nich wymaga czasu i wielu upadków. Pewnie też paru kontuzji i ran, a na pewno nauczenia się walki ze swoimi słabościami. Podjęcie takiego wyzwania pozwala się dowiedzieć (kandydatowi i instruktorom), kim kandydat na operatora naprawdę jest. A u niego samego kształtuje charakter. Myślę że każdy, kto choćby zaczął na poważnie przygotowywać się do selekcji, wyszedł z tego procesu inny. I to widać na jego twarzy.

Może ta kominiarka i gogle wcale nie służą temu, żeby chronić operatora? Mi się nasunęło, że mogą pełnić dokładnie odwrotną rolę – chronić niektórych przed widokiem twarzy operatora. Jest wielu facetów, którzy bezpiecznie siedzą przed telewizorem, skąd mogą krytykować wszystkich bez konfrontowania, czy faktycznie mają rację (pisałem o tym w innym wpisie), a jedynym wartym uwagi wyzwaniem dla nich jest pójście do sklepu po piwo. Dla nich widok twarzy kogoś, kogo ukształtowały wyzwania mógłby być nie do zniesienia. W końcu przed ćwiczeniami i selekcją kandydat na operatora nie różni się szczególnie od innych ludzi – poza tym, że ma pasję i potrafi podejmować wyzwania. Więc ktoś w komfortowym fotelu mógłby się przestraszyć, że on też może dojść do twarzy, którą ukształtowały wyzwania, gdyby tylko zaczął wyzwania podejmować. A przecież to takie niewygodne…

Po przejściu selekcji kandydat rozpoczyna kurs bazowy, na którym uczy się podstawowych umiejętności potrzebnych do zostania operatorem. I tam ćwiczy już w kominiarce – bo wyzwania już zaczęły go kształtować.

Popatrz dzisiaj wieczorem w lustro i zastanów się, co wyraża Twoja twarz. Myślisz, że potrafisz zainspirować kogoś do podjęcia wyzwania, jedynie patrząc na niego?