Każdy dzień to operacja specjalna

Pewnie wiele osób zna taki schemat dnia. Wstajesz rano. Przygotowujesz się do wyjścia i jesz śniadanie, jeśli zdążysz. Wychodzisz z domu, dojeżdżasz do pracy i patrzysz na plan, a następnie zaczynasz realizować zadania, które przewidziałeś na dany dzień. W międzyczasie jesz drugie śniadanie. Popołudniu wracasz do domu (ewentualnie robiąc po drodze zakupy), jesz obiad, zajmujesz się sprawami rodzinnymi i swoimi zainteresowaniami. Kładziesz się spać. Gdzie w tym wszystkim jest miejsce na życie na wzór operatora?

Jak wspomniałem przy wpisie przed Bożym Narodzeniem, do spotkania z Michaelem Stullem będę jeszcze wielokrotnie wracał w kolejnych wpisach na blogu. W ciągu całego spotkania chyba najbardziej zastanowiło mnie jego stwierdzenie „Every day of life is a special operation – go, make task success, go back to base, clean gear & yourself”. Jeśli były operator twierdzi, że każdy z nas codziennie odwala robotę godną specjalsa, coś w tym musi być. Dlatego zastanowiłem się, co oznacza dla mnie to zdanie.

O ile w znaczeniu wojskowym wszystko jest zrozumiałe, to w przypadku życia cywilnego wcale nie tak łatwo było mi zdefiniować „bazę”, która jest tutaj elementem kluczowym – to z niej wychodzi się na operację i do niej wraca po zrealizowaniu zadania. Dla mnie bazą jest to, co nazywam „strefą komfortu”. Przy takiej definicji operacja to wszystko, co wymaga wyjścia poza osobistą strefę komfortu.

Gdy pierwszy raz spotkałem się z duszpasterstwem mężczyzn w Krakowie dużo nasłuchałem się o tym, że mężczyzna powinien żyć poza swoją strefą komfortu, gdzie czekają go wyzwania i tak dalej. Nawet przez jakiś czas w to wierzyłem ale ostatecznie odkryłem, że strefa komfortu jest po to, żeby… z niej korzystać. Bo jeśli udało Ci się osiągnąć w życiu jakiś stan, w którym jest Ci po prostu dobrze, to dlaczego masz go unikać? Jest przy tym tylko jedno „ale”…

zastanów się, co dla Ciebie jest strefą komfortu. I czy jest to strefa komfortu prawdziwego, czy tylko pozornego

Baza w Afganistanie była strefą względnie bezpieczną, a wyjeżdżając na misję żołnierze ryzykowali swoje życie i zdrowie. Ale jeśli wszyscy postanowiliby pozostać w bezpiecznej bazie oznaczałoby to, że Talibowie będą się do niej zbliżali po niepatrolowanym terenie i w końcu do niej dojdą. Wtedy sama baza stanie się strefą tak samo niebezpieczną, jak obszar poza jej ogrodzeniem. Dokładnie tak samo jest w życiu osobistym. Strefa komfortu jest sprawą tymczasową. Jeśli nie będziesz jej opuszczał, przestanie być strefą komfortową i zacznie być strefą dyskomfortu. Strefą, w której cały czas będziesz się bał.

Porównanie z patrolem w Afganistanie pokazuje też co się dzieje, jeśli będziesz często wychodził poza swoją strefę komfortu. Regularnie patrolowane tereny, przynajmniej w założeniu, stają się bezpieczne – podobnie Twoja strefa komfortu będzie się rozszerzała z każdym dobrym wyzwaniem, które zrealizujesz poza nią. Dobrym – czyli takim, w którym i powodzenie, i niepowodzenie sprawi, że będziesz w jakiś sposób silniejszy. A przez to będziesz się mniej bał.

Dwa pierwsze elementy – wyjście z bazy i realizacja zadania – były dla mnie oczywiste i łatwo zrozumiałe. Najtrudniej było mi zrozumieć powrót do bazy po realizacji zadania. Ale teraz myślę, że tę strefę komfortu buduje się właśnie po to, żeby z niej korzystać po każdym wyzwaniu. Żeby się zregenerować i przygotować na podjęcie kolejnych wyzwań. To, że chcesz w niej przebywać, jest naturalne. A jeśli będziesz ją rozszerzał – będziesz mógł w niej spędzać coraz więcej czasu.

Być może ten wpis wywołał w Tobie jakiś sprzeciw, może nie do końca Ci się podobało to, co tutaj napisałem i się z tym nie zgadzasz… Jeśli tak jest zastanów się, co dla Ciebie jest strefą komfortu. I czy jest to strefa komfortu prawdziwego, czy tylko pozornego. Stereotypowe myślenie sprawia, że łatwo możesz sobie wmówić, gdzie czujesz komfort. Ciepły fotel przed telewizorem wcale nie musi być komfortowy, jeśli siedząc w nim masz poczucie, że mógłbyś lepiej wykorzystać ten czas, ale głupio Ci choćby zadzwonić do kogoś znajomego. Podobnie środek lasu w nocy może być strefą komfortu, jeśli po prostu nie lubisz przebywać z ludźmi. Jeśli dobrze rozpoznasz, co jest dla Ciebie strefą komfortu i kiedy ją opuszczasz – myślę, że zgodzisz się z tym, co napisałem.

Więc… czy przeżyłeś dzisiejszy dzień tak, jakby to była operacja specjalna?