Jeszcze nie (J 16, 12-15)

Tydzień temu wspominaliśmy punkt przełomowy w historii Kościoła – Zesłanie Ducha Świętego. Stali czytelnicy pewnie zauważyli, że nie opublikowałem wtedy rozważania z Ewangelii – teraz cichaczem to nadrobiłem i jeśli klikniesz tutaj, przeczytasz zaległy wpis. Jeśli w zeszłym tygodniu poczułeś, że „Duch siadł”, nie musisz czytać ani tamtego, ani tego wpisu. Jeśli masz pewien niedosyt po oktawie Zesłania Ducha Świętego – zapraszam dalej. Będzie o zgraniu działań w czasie.

Jezus powiedział swoim uczniom: Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz [jeszcze] znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi.

Te słowa Jezusa to odpowiedź na sytuację, w której pytasz Boga „Dlaczego ja?”

Wydaje mi się, że jako ludzie często „napalamy” się na święta czy inne szczególne dni. Na przykład, że od tego Adwentu/Bożego Narodzenia/Wielkiego Postu/Wielkanocy/Pięćdziesiątnicy/urodzin/imienin/poniedziałku totalnie zmienimy swoje życie. A potem przychodzi ten wyznaczony punkt kontrolny i… czasami się udaje i jest super. Ale z tego, co widzę u siebie i znajomych, częściej albo w ogóle jak lipa była, tak jest dalej, albo na krótki czas się uda coś naprawić, a po tygodniu wszystko wraca do „normy”, której wcale nie chcemy. W wielu osobach wtedy pojawia się pytanie „Jezu, dlaczego ja?”.

I myślę, że to, co Jezus mówi na początku dzisiejszego czytania Ewangelii, jest odpowiedzią na wszystkie takie sytuacje w życiu każdego z nas. Po prostu: może to jeszcze nie ten moment.

Może jakby Ci się udało, to przez ten sukces byś nie słuchał Jezusa, który jeszcze chce Ci dużo powiedzieć. Może jakbyś odniósł sukces, to po prostu byś nie mógł tego znieść na obecnym etapie swojego życia. Może jeszcze nie jesteś gotowy na to, żeby przyszedł do Ciebie Duch. A może jeszcze zupełnie coś innego. Którakolwiek z tych sytuacji by się nie zdarzyła – zaufaj Bogu, że to jeszcze nie czas. On działa i nie przegapi momentu, w której będziesz już na gotowy na wszystko.