Jesteś błogosławiony, bo Cię tam nie było (J 20,19-31)

Dzisiejsze czytanie z Ewangelii według św. Jana obejmuje czasem akcji Oktawę Wielkanocy i przedstawia dwa spotkania Zmartwychwstałego z Apostołami. Czasami mi się wydawało, że dzięki temu, że mogli oni spotkać Jezusa w czasie jego ziemskiego życia lub po zmartwychwstaniu, mieli łatwiej. Może łatwiej było w Niego uwierzyć, gdy się z Nim chodziło, jadło, można było od razu zapytać o coś, porozmawiać tak fizycznie. Myślałem, że apostołowie mogli się dostać do Nieba na skróty. Rozważanie dzisiejszego czytania obdziera mnie z takich złudzeń.

Żyjemy w społeczeństwie nastawionym na konsumpcję. Co więcej – obrazki zdominowały nasze otoczenie i często teraz jemy, kupujemy, planujemy oczami. Od kiedy dominuje u nas udawany racjonalizm (świetnie śpiewa o tym zjawisku Luxtorpeda w „Hipokrytesie”), chcemy też wierzyć oczami. Kilka razy sam słyszałem, jak ktoś z wyższością mówił o tym, że skoro nie zobaczył żadnych efektów działania Boga, to po co ma w Niego wierzyć.

Może podobną postawę wśród Apostołów prezentował Tomasz. Nie wiem, dlaczego nie było go razem z pozostałymi uczniami wieczorem w dniu Zmartwychwstania. Może znalazł sobie inną kryjówkę? A może nie zdążył jeszcze dotrzeć z miejscowości, w której ukrył się w czwartek do Jerozolimy? Może akurat wyszedł na miasto żeby sprawdzić, jakie są aktualne nastroje społeczne? Niezależnie od powodu – nie było go i nie uwierzył relacjom Apostołów, że widzieli Jezusa. Uwierzył za to Jemu, gdy przyszedł jakby specjalnie dla Tomasza tydzień później w to samo miejsce.

Po pokazaniu Tomaszowi swoich ran, Jezus powiedział: „Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”.
Tomasz nie uwierzył relacji 11 innych uczniów, których znał. My wierzymy na podstawie relacji dwóch Apostołów i dwóch z ich uczniów, przy czym żadnego z nich nie spotkaliśmy osobiście. Pismo Święte, które czytamy przeszło przez parę tłumaczeń, nie zachowała się żaden kompletny egzemplarz oryginału żadnej z Ewangelii… słowem – ani Ty, ani ja nie mogliśmy uwierzyć w Zmartwychwstanie, bo zobaczyliśmy cokolwiek z wydarzeń pomiędzy Wielkim Piątkiem a Pięćdziesiątnicą (wszystkich mistyków czytających bloga przepraszam:-) ).
Czyli, jeśli w tym momencie wierzysz w to, że Jezus zmartwychwstał naprawdę, jesteś teraz BŁOGOSŁAWIONY. I to nie dlatego, że tak stwierdza komisja kościelna, ale dlatego, że tak powiedział Bóg. A to oznacza, że co najmniej jedną nogą jesteś już w niebie. Nie zmarnuj takiej okazji.

(c)Jan Kaczmarczyk 2014
Może gdybyś siedział razem z Apostołami prawie 2000 lat temu, nie uwierzyłbyś tak łatwo.