Jakość życia

Większości osób stwierdzenie „jakość życia” skojarzy się pewnie z siedzeniem na leżaku przy basenie na dachu w czasie wakacji w pięciogwiazdkowym hotelu all-inclusive. Mało kto skojarzy to stwierdzenie z grupą ubłoconych facetów siedzących w zimnym oceanie i trzymających nad głowami ciężki ponton. Ja uważam, że w obydwu sytuacjach można osiągnąć wysoką jakość życia.

Kurs BUD/S, będący kwalifikacją do US Navy SEALs, to trwający około pół roku kurs pozwalający kandydatom sprawdzić swoje predyspozycje psychiczne i fizyczne, (czytaj: przyzwyczaić się do bycia ubłoconym, przemoczonym, zmęczonym, obtartym, ponaciąganym, okrzyczanym i zdezorientowanym). Mieszkanie przez sześć miesięcy w koszarach, codzienne zajęcia w zimnym oceanie, tarzanie się w piasku tylko po to, żeby za chwilę obcierał on w czasie biegania i dźwiganie słupów telefonicznych – pozornie ma to mało wspólnego z „wysoką jakością życia” kreowaną w mediach. A jednak Michael Stull, były operator SEALsów, stwierdził:

Ludzie odpadają z BUD/S, bo mają za niską jakość życia – rezygnują z wyzwań.

I zgodzę się z nim. Operatorem nie zostanie ktoś, kto nie szuka wysokiej jakości życia.

Wbrew pozorom – obydwa obrazki mogą obrazować maksymalną jakość życia.

Jakość życia nie wynika z czynników zewnętrznych – stanu konta, samochodu, zdrowia, pracy i przekątnej telewizora. Jakość życia to sprawa tylko i wyłączenie wewnętrzna. Nie zależy od tego, jak wyglądasz i co masz dookoła siebie. O jakości swojego życia decydujesz w sobie, przez swoje nastawienie i zaangażowanie (czyli Twoje wybory). Kursanci na BUD/S są przemoczeni, przechłodzeni i przemęczeni, ale jednocześnie wiedzą, że każdy dzień spędzony na kursie jest kolejnym dniem niezgody na swoją słabość i kolejnym dniem świadomości, że dają z siebie wszystko. I to uczy ich wprowadzać wysoką jakość w swoim życiu. Jeśli rezygnuje w trakcie kursu zgadza się na to, że jakaś słabość zdominuje daną chwilę jego życia, że w tej chwili nie zrobi czegoś najlepiej, jak można to zrobić.

W odniesieniu do tego nikną pozorne różnice pomiędzy kimś taplającym się w błocie i kimś, kto siedzi w hotelowym basenie. Ważne jest za to, żeby robić to całym sobą. Z BUD/S odpadają osoby, które dźwigając słup telefoniczny poświęcają część swojej energii na myślenie co by było, gdyby teraz byli na urlopie (uwaga: nie mówię tutaj o planowaniu „co zrobię, jak to wszystko się skończy” – to zupełnie inna sprawa) albo użalanie się nad tym, co muszą robić. Uważam, że dokładnie tak samo przegrywają osoby, które na urlopie myślą o tym, co mogłyby w tym czasie zrobić w pracy – bo tak samo nie angażują całych siebie w to, co aktualnie robią. A przez to nie wykorzystują w pełni chwili i sytuacji, w jakiej są.

Z jakością życia jest związana jeszcze jedna rzecz: tylko Ty odpowiadasz za swoją jakość życia. I tylko Ty potrafisz określić, na jakim ma być poziomie. Tak, jak odpadnięcie z kursu BUD/S nie świadczy źle o danym kandydacie. Oznacza tylko, że tym razem nie zostanie SEALsem. Wróci do swojej jednostki macierzystej i może być tam świetnym spadochroniarzem, nurkiem, kierowcą lub medykiem. Może wymagać od siebie wysokiego poziomu życia – ale zbyt niskiego, żeby zostać SEALsem.

Każdy może podejmować wyzwania takie, jakie uważa, że są dla niego dobre. Dla kogoś wyzwaniem może być wyjazd na wakacje na ciepłą plażę (na przykład dlatego, że trzeba zebrać na to pieniądze albo na ten czas wyłączyć się z życia zawodowego) i nie ma w tym nic złego, o ile nie pozwoli na dowolną bylejakość w tym wyjeździe. Dlatego też nikt nie powinien oceniać, jaka jest jakość życia kogoś innego. Każdy musi zadecydować o swojej jakości życia sam.

Jakość życia to sprawa tylko i wyłączenie wewnętrzna. Nie zależy od tego, jak wyglądasz i co masz dookoła siebie.

Jeśli chcesz żyć jak operator, przypatrz się dzisiaj swojej jakości życia. Zastanów się, czy w jakichś jego obszarach nie dopuszczasz bylejakości. Czy robisz wszystko najlepiej, jak potrafisz i dążysz do tego, żeby robić to jeszcze lepiej. Jeśli podejmujesz się jakiegoś wyzwania – wejdź w nie na całego i maksymalnie wykorzystaj czas poświęcony na jego realizację. I w ten sposób wprowadzaj w swoje życie najwyższą jakość. Jakość operatora.

A co Ty sądzisz o jakości życia? Zapraszam do dyskusji w komentarzach.

PS. Ten wpis ukazał się dzisiaj, bo właśnie trwa „hell’s week” na kolejnym kursie BUD/S. Wspierajcie kursantów modlitwą – na pewno jej potrzebują.