#JakOperator – zaufaj

Teraz sobie myślę, że w pierwszym wpisie adwentowym trochę się zagalopowałem. To znaczy myślę, że Bóg naprawdę może każdego z nas doprowadzić do momentu całkowitego uwolnienia – w którym rozetnie nam kajdanki i każdy z nas usłyszy „jesteś wolny’. Ale myślę też, że większość z nas do tego stanu będzie potrafiła dojść dopiero po śmierci. Życie jest raczej etapem, w którym zakładnik jest prowadzony przez operatora do bezpiecznej strefy. I bardzo ważne jest, żeby w tym czasie ufał temu, kto go prowadzi.

Generalna zasada jest taka, że do momentu potwierdzenia tożsamości zakładnik jest skuty. W czasie akcji może tez mieć narzucony na głowę worek – choćby dlatego, że tak mógł być przetrzymywany albo żeby nie widział, co dzieje się dookoła niego i gdzie musi przechodzić. Tak naprawdę zakładnik wcale nie musi mieć pewności, że właśnie jest uwalniany, a nie przechwytywany przez konkurencyjną organizację. Wyznaczony operator jest odpowiedzialny za to, żeby wskazywać zakładnikowi, kiedy ma iść a kiedy się zatrzymać i prowadzić go cały czas aż do dostarczenia do strefy bezpiecznej. Dopiero tam potwierdza się tożsamość zakładnika, rozkuwa go i przekazuje w ręce służb medycznych. Przez cały ten czas zakładnik musi zaufać operatorom nawet jeśli do końca nie wie, co się dzieje.

operator prowadzi zakładnika krok po kroku do strefy bezpiecznej

O ile nie będzie Paruzji w ciągu dnia, wieczorem rozpoczniemy Boże Narodzenie. Skończy się tegoroczny Adwent – Bóg przyjdzie do Twojego życia w symbolu uroczystości. Tylko od Ciebie zależy, czy mu na to pozwolisz i czy spędzisz z Nim resztę wszechświatowego Adwentu, czekając na Jego ponowne przyjście na ziemię.

Tak, jak pisałem we wstępie – jeśli pozwolisz mu dzisiaj przyjść, to są jakieś szanse, że faktycznie będziesz w pełni uwolniony. I tak, jak tam wspomniałem – myślę, że jednak dla większości z nas będzie czas, w którym będziemy prowadzeni przez Boga do strefy bezpiecznej. Dlatego ważne jest, żebyś Mu w tym czasie zaufał.

zaufaj Bogu - niech Cię prowadzi

Twoje życie będzie bardzo podobne do tego, co przeżywa zakładnik w czasie uwolnienia. W jakimś sensie też będziesz miał skute ręce- nie będziesz jeszcze w stanie zrobić wszystkich dobrych rzeczy, które byś chciał, bo ogranicza Cię czas. Czasem będziesz musiał iść z workiem na głowie – nie będziesz miał pojęcia, gdzie zmierza wszystko, co dzieje się w Twoim życiu. W niektórych momentach wcale nie będziesz pewny czy prowadzi Cię Bóg i będziesz wątpił w to, czy On Cię uwalnia. Czasami Bóg będzie musiał kazać Ci podbiec szybciej albo zatrzymać się na chwilę. Czasem natkniesz się na obszary, w których jeszcze trwa walka z porywaczami – będziesz czuł pokusy – i pewnie nie raz spanikujesz, będziesz się wyrywał operatorowi i wpadniesz w grzech.

W tym wszystkim ważne jest, żebyś właśnie zaufał Temu, który Cię uwalnia i dał mu się prowadzić, jak zakładnik operatorowi. Krok po kroku. Nawet jeśli czasem nie wiesz, gdzie idziesz i co się dzieje, nawet jeśli czasem coś boli – zaufaj Bogu, że On prowadzi Cię do strefy bezpiecznej, gdzie opatrzy wszystkie Twoje rany, ogłosi Ci wolność i będziesz mógł żyć pełnią życia.

Dlatego dzisiaj, zamiast zalecenia ONZ, jedna z najkrótszych i najlepszych modlitw:

Jezu, ufam Tobie.

Do powtarzania cały dzień albo i całe święta, albo i całe życie.

PS. A w nawiązaniu do drugiego wpisu adwentowego – dzisiaj mam urlop i mogę iść na roraty, do czego też Cię zachęcam.