#JakOperator – Okup

Wczoraj aż się zdziwiłem, że tak podstawowa rzecz łącząca życie każdego z nas z byciem zakładnikiem umknęła mi w dotychczasowych wpisach. Na szczęście czekając 1,5 h na pociąg w Częstochowie zobaczyłem dwie rzeczy, które mnie poprowadziły do tego wpisu. Zakładnik dla porywaczy jest wartościowy, bo można za niego otrzymać okup.

Większość porwań na świecie dotyczy właśnie okupu – czy to w formie pieniężnej, czy politycznej (wycofanie wojsk, uwolnienie więźniów i tym podobne). I zwykle wpłacenie okupu kończy sprawę – chociaż i tak przekazanie zakładnika jest uważane za jeden z najbardziej niebezpiecznych etapów porwania. Chociaż nie ma tego w wytycznych ONZ to gdzieś czytałem, że zakładnik powinien mieć świadomość, że dla porywaczy jest wart tyle, ile można za niego otrzymać i po początkowym okresie porwania nie opłaca się go zabijać.

Jednym z kłamstw, które szatan chce nam wmówić jest to, że nie jesteśmy warci okupu, jaki wpłacił za nas Bóg. Że przez swoje słabości i grzechy nie zasługujemy na to, żeby korzystać z Miłosierdzia i żeby mówić, że Jezus za każdego z nas umarł na Krzyżu. Ściema. Jeśli coś podobnego pojawiło Ci się w myślach – nie słuchaj tego. Tak, jak pisał święty Paweł – Bóg zbawił nas, jak byliśmy GRZESZNIKAMI (Rz 5, 6-9). Miłosierdzie jest właśnie dla Ciebie niezależnie od tego, jakie są Twoje grzechy i kiedy ostatnio się spowiadałeś.

I w tym wpisie chcę zachęcić Cię do skorzystania Miłosierdzia przez sakrament spowiedzi.

Bóg wpłacił za Ciebie okup - nie daj sobie wmówić, że jest inaczej

Co zobaczyłem wczoraj w Częstochowie? Najpierw reklamę agencji detektywistycznej oferującej „pośrednictwo windykacji należności”. W ogóle zastanawia mnie, jak taka usługa wygląda i czy stosuje się ją przed Krukiem, czy po, ale nie o tym chcę pisać. Bóg nie potrzebuje takiej pomocy. I wbrew temu, co wiele osób myśli, spowiedź wcale nie jest po to, żeby ksiądz pomógł Bogu w windykacji należności. Wręcz przeciwnie – jest po to, żeby potem szatan nie mógł Ci wmówić, że masz jakikolwiek niespłacony dług. Bóg naprawdę chce dać Ci życie za totalną darmochę, jeśli tylko je wybierzesz. A spowiedź jest właśnie takim uczeniem się w ciągu życia, żeby przy wszystkich swoich grzechach wybierać Miłosierdzie i bycie z Bogiem.

Potem zobaczyłem Pendolino jadące do albo z Wrocławia. Moją uwagę zwróciło, że pociąg był czysty do górnej krawędzi okien, a dach miał strasznie brudny. Nie wiem, jak się myje pociągi ale wiem, że niektórzy podobnie podchodzą do spowiedzi – byleby trochę odkurzyć to, co najbardziej widoczne, a resztę zostawimy. I tak, słowa „i ja odpuszczam Tobie grzechy” dotyczą wszystkich grzechów, niezależnie od tego, czy zostały wyznane, czy nie. Ale przy konfesjonale naprawdę nie ma czego ukrywać. Znowu – warto już w ciągu życia nauczyć się, że Bogu można powiedzieć absolutnie wszystko. A żeby nie ukrywać – warto wcześniej poświęcić chwilę czasu i się do spowiedzi przygotować (z czym ja zawsze mam mnóstwo problemów). Choćby po to, żeby potem szatan nie sugerował Ci, że czegoś nie wyznałeś, więc wyglądasz jak Pendolino w Częstochowie.

Tak więc chciałem Cię zachęcić do skorzystania przed Bożym Narodzeniem ze spowiedzi. Szczególnie, jeśli kiedyś ktoś wmówił Ci, że nie zasługujesz na odpuszczenie grzechów albo uraził Cię przy spowiedzi. Nie czekaj, aż będziesz lepszy. Nie czekaj, aż poradzisz sobie ze swoimi grzechami, słabościami i problemami. Idź – im szybciej, tym lepiej (co najwyżej poświęć niezbędny czas na przygotowanie się i wybranie spowiednika). Choćby dlatego, że będą mniejsze kolejki i spowiednik będzie mógł Ci więcej czasu poświęcić.

Jak już dwa razy wspomniałem (w tym raz źle), mamy teraz Jubileuszowy Rok Miłosierdzia i Kościół zrobił parę rzeczy, które mają zachęcić do korzystania z Bożego Miłosierdzia. Dostęp do spowiedzi powinien być teraz łatwiejszy. I są wyznaczone dodatkowe możliwości uzyskania odpustu. I to kolejna rzecz, z której możesz skorzystać, żeby uczyć się, że Bóg naprawdę chce wszystko wymazać – i Twoje winy, i karę za nie. Odpust to naprawdę rzeczywistość, a nie bajka ze średniowiecza.

Miłosierdzie jest dla Ciebie

A po spowiedzi… tak, nadal będziesz grzeszył. Czasem może nawet więcej, niż wcześniej. Nadal będziesz miał słabości, nadal nie ze wszystkim będziesz sobie radził, nadal czasami totalnie dasz plamę. I nadal absolutnie nie będzie to przeszkadzało w tym, żebyś znowu mógł skorzystać z Miłosierdzia. Ostatecznie grzech odejdzie od nas razem ze śmiercią – gdy Bóg wkroczy jak operator i nas uwolni. Dlatego zapowiedział, że przyjdzie jeszcze raz. Ale świętym na ziemi to nie życie bez grzechu. To życie ze świadomością, że żaden mój grzech nie przeszkodzi Bogu, jeśli tylko pozwolę Mu działać.

I jeszcze poradnik od Dominikanów dla tych, którzy chcą się wyspowiadać, a nie do końca wiedzą, jak to zrobić. Jeśli macie inne dobre poradniki i rachunki sumienia – dodajcie w komentarzu, bo naprawdę trudno takie znaleźć.

PS. Po przeczytaniu tego wpisu stwierdziłem, że z okupem to on ma mało wspólnego i analogia nie jest tak dobra, jak wydawało mi się w pierwszym momencie… ale instynktownie czuję, że właśnie taki ma być tytuł tego wpisu, więc go nie zmieniłem.

  • Forest

    Dzięki. Super wpis :) Myśli bardzo trafiające w sedno
    I od dzisiaj nowy pojazd: „Wyglądasz jak Pendolino w Częstochowie” :)