#JakOperator – Na glebę!

Dzisiejszy wpis będzie pożyteczny zarówno pod względem eschatologicznym, jak i codziennym. Mam nadzieję, że z tej pierwszej przydatności będziesz chciał skorzystać, a z tej drugiej nigdy nie będziesz musiał.

Jeśli ktoś z Was znalazłby się w sytuacji zakładniczej – albo dowolnej, w której staniecie naprzeciwko antyterrorystów (czy to wojskowych, czy policyjnych) – naprawdę polecam zastosować się do zaleceń ONZ dla zakładników:

W momencie szturmu połóż się na ziemi z rękami na głowie.

Kiedyś z koleżanką dyskutowałem na temat tego, że ona by tak nigdy nie zrobiła, bo przecież mogłaby sobie ubranie pobrudzić. Ale warto posłuchać tego zalecenia z paru powodów. Po pierwsze: w momencie szturmu dużo się dzieje, będziesz zestresowany i łatwo możesz wejść na linię strzału. Po drugie: będąc punktem ruchomym po prostu będziesz przeszkadzał operatorom lub albo możesz pomóc porywaczom. No i po trzecie: jeśli sam się nie położysz, to operator znajdzie sposób, żeby i tak Cię sprowadzić do pozycji leżącej. To była część dotycząca przydatności w życiu codziennym – mam nadzieję, że tej wiedzy nigdy nie będziesz musiał wykorzystać. Teraz obiecana parę dni temu „techniczna” sprawa dotycząca modlitwy.

Gdy przygotowywałem zarys cyklu #JakOperator i trafiłem na ten punkt w zaleceniach dla personelu ONZ na wypadek znalezienia się w sytuacji zakładniczej, nasunął mi się bardzo jasny obraz. Jesteśmy w momencie szturmu – Bóg jest u drzwi (Mk 13, 29). Nawet jeśli się komuś wydaje, że zajmuje dopiero pomieszczenia daleko od niego. I Kościół od dawna stosuje pozycję bardzo podobną do tej zalecanej dla zakładników.

Na ziemię! ... i módl się, CC-BY-NC

Mam na myśli prostrację, czyli leżenie na ziemi z rękami pod czołem (padanie na twarz) lub rozłożonymi (leżenie krzyżem). Obydwie postawy są często wyśmiewane jako objawy dewocji i chyba zanikają. 12 lat temu, gdy szedłem na pielgrzymkę do Częstochowy pierwszy raz, całe grupy padały krzyżem na Wałach Jasnogórskich; cztery lata temu – z całej grupy tylko ja z dwójką przyjaciół to zrobiliśmy. Przez to, że taka postawa modlitewna staje się jedynie elementem myślenia o Średniowieczu, wiele osób po prostu nie wie, że tak faktycznie można się modlić.

połóż się na ziemi i czekaj, aż Bóg przyjdzie Cię uratować

Dzisiaj chciałem Cię zachęcić właśnie do tego, żebyś przyjął postawę zakładnika w momencie szturmu – padnij na twarz na 5 minut (lub więcej, jeśli wolisz) i tak czekaj, aż Bóg przyjdzie jak operator, żeby Cię uwolnić. Jeśli jeszcze nie umiesz po prostu czekać w modlitwie – możesz w tym czasie odmawiać dowolną formę modlitwy. Polecam do sięgnięcia po medytację opisywaną przez Benedyktynów albo Modlitwę Jezusową, żeby za dużo słów Cię nie zajmowało.

Ja na pewno dzisiaj się tak pomodlę i naprawdę zachęcam, żebyś dzisiaj wieczorem też tego spróbował. A może taka modlitwa stanie się z czasem stałym elementem Twojego adwentowego czuwania?