#JakOperator – Czekaj cierpliwie

Myślę, że jednym z największych problemów związanych z Adwentem dla wielu osób jest to, że zaczyna się w konkretną niedzielę i kończy w Boże Narodzenie, a tak naprawdę przynajmniej parę dni przed końcem jest przez to Boże Narodzenie zasłaniany. Więc jak tu czekać na Paruzję, jak trzeba lepić uszka i mieszkanie posprzątać?

O tym problemie z Adwentem już kiedyś wspomniałem. Jednym z jego rozwiązań może być przyjęcie perspektywy zakładnika. Zakładnik nie wie, kiedy i w jaki sposób zostanie uwolniony. Nie wie, kiedy nadejdzie pomoc. Musi czekać. Musi być cierpliwy i nie tracić nadziei. ONZ zaleca swoim pracownikom, którzy stali się zakładnikami:

Bądź cierpliwy i przygotuj się na przebywanie w odosobnieniu.

Cierpliwość jako Chrześcijanie straciliśmy już jakieś 1900 lat temu – pisał o tym święty Piotr (2 P 3, 9). Teraz wydaje mi się, że wiele osób po prostu nie pamięta, że czekamy na ponowne przyjście Jezusa, a Adwent stał się głównie czasem przygotowania na Boże Narodzenie i parę dni wolnego (tudzież dwutygodniowy długi weekend dla studentów). Nie o to chodzi. Dlatego warto uświadomić sobie naszą sytuację zakładniczą.

Zakładnik musi być przygotowany na dwa rodzaje czekania

Pierwszy to większość czasu porwania. Okres, w którym czas się dłuży, trzeba wejść w jakąś rutynę (lub nierutynę) przygotowaną przez porywaczy i nie stracić wiary w to, że wszystko zakończy się uwolnieniem.

Drugi to okres, do którego już wielokrotnie się odwoływałem: kiedy zakładnik wie, że szturm już się zaczął i niedługo zostanie uwolniony.

W obydwu przypadkach zakładnik musi uzbroić się w cierpliwość. W pierwszym – żeby umiał czekać na uwolnienie przez każdy kolejny dzień i do każdego kolejnego posiłku. W drugim – żeby nie naraził się na niebezpieczeństwo, próbując przyspieszyć swoje uwolnienie.

w każdej chwili Bóg może przyjść #jakoperator - czekaj cierpliwie

I tak samo cierpliwy musi być Chrześcijanin w oczekiwaniu na Paruzję. Z jednej strony – nie może stracić nadziei na to, że Bóg przyjdzie nawet, jeśli końca świata nie będzie jeszcze dzisiaj. O tej niecierpliwości wspomniałem parę akapitów wyżej i wydaje mi się, że jest ona dość powszechna. Z drugiej strony – chyba każdy, kto chociaż przez chwilę doświadczył bliskości z Bogiem, chciałby utrzymać ten stan. A, poza tym, że wiele rzeczy codziennych może rozpraszać i trochę przeszkadzać, to trzeba pamiętać, że spotkanie z Bogiem to kwestia Jego łaski i zależy od Niego. Na stałe chodzenie z Nim musimy poczekać do Apokalipsy*. To drugi rodzaj niecierpliwości chrześcijańskiej.

nigdy nie wiesz, kiedy nadejdzie pomoc

Chciałem Cię dzisiaj zachęcić do cierpliwości. Szczególnie, jeśli odnajdujesz w sobie którąkolwiek z wymienionych niecierpliwości. Jezus przyjdzie. Niedługo – ale to jeszcze nie jest ta chwila*. My mamy tylko na Niego cierpliwie czekać.

I na koniec networkingowo (lub cytująco, jak wolą naukowcy). Wchodząc w kompetencje Przypraw Mnie zacząłem ostatnio robić zupę cebulową i, pod wpływem #jeszcze5minutek zacząłem się zastanawiać, jaką rzeczywistość duchową to wyraża. I odkryłem tam właśnie cierpliwość. Więc jeśli chcesz poćwiczyć cierpliwość i zjeść coś dobrego – zabierz się teraz za przygotowanie zupy cebulowej. Mieszanie cebuli przez 2 h naprawdę uczy cierpliwości:-).

A w przyszłym wpisie napiszę o drugiej części tego zalecenia – przebywaniu w samotności.

* OK, w momencie gdy to czytasz, może nastąpić Apokalipsa. Ale wtedy przestań czytać i zajmij się ważniejszymi rzeczami:-).